Miłość i śmierć na pożegnanie

„Tristan & Izolda" - chor. IzadoraWeiss - Bałtycki Teatr Tańca

To miała być premiera świadcząca o konsekwentnym rozwoju Bałtyckiego Teatru Tańca, a stała się pożegnaniem z zespołem, który nie znalazł zrozumienia u urzędników województwa pomorskiego, od wartości artystycznych bardziej ceniących własny spokój. Nawet jeśli w jakiś cudowny sposób Izadorze Weiss uda się ocalić swój teatr, będzie on już mimo wszystko inny.

A przecież każdy kolejny spektakl Weiss - "Święto wiosny", "Sen nocy letniej", "Burza", "Fedra" - świadczył, że jest artystką poszukującą i potrafiącą zaskoczyć widza. "Tristan" to niewątpliwie najdojrzalsza jej praca nie tylko dlatego, że postanowiła zmierzyć się z wielkim tematem obrosłym różnorodnymi interpretacjami. To także spektakl najciekawszy pod względem choreograficznym. Izadora Weiss nie uległa pokusie pójścia tropem wagnerowskim, który wydawał się oczywisty, tak jak uczynił to choćby Krzysztof Pastor. Wybrała własną drogę, konstruując dramaturgię opowieści i dobierając do spektaklu muzykę Krzysztofa Pendereckiego (między innymi "Sinfonietta", "Adagietto" z "Raju utraconego" czy "Duo concertante"), uzupełnioną fragmentami "48 Response" to "Polymorphia" Jonny'ego Greenwooda. Ten utwór powstał jednak, jak wiadomo, w hołdzie dla polskiego kompozytora.

Tristan Bałtyckiego Teatru Tańca sięga do literackich źródeł słynnej historii miłosnej. W przeciwieństwie zatem do dramatu Richarda Wagnera Izadora Weiss nie skupiła się wyłącznie na losach obojga kochanków. Bardziej dokładnie nakreśliła tło. Wprowadziła postaci świątobliwego Ogryna czy Izoldy o Białych Dłoniach, którą Tristan poślubił, by zapomnieć o ukochanej. Narracja została zaś tak poprowadzona, by wyraziście skontrastować poszczególne fragmenty opowieści.

Trwający nieco ponad godzinę "Tristan" Izadory Weiss składa się z siedmiu odmiennych w nastroju obrazów. Zaczyna się sceną morskiej podróży, której punktem kulminacyjnym jest liryczny duet Tristana i Izoldy, na drugim planie przewijają się postaci wiernych służących obojga - Brangien i Gorwenala. Już ta scena dowiodła, że Izadora Weiss potrafi skonstruować teatralny spektakl środkami czysto tanecznymi, jedyny element pantomimiczny pojawił się w momencie wypicia napoju miłosnego.

Odmienna w nastroju jest scena druga: dworska, operująca zbiorowością tancerzy. Intrygujący okazał się pomysł wprowadzenia w tłum dworzan podejrzliwego Frocyna, rozbitego na dwie zgodnie wykonujące tę partię tancerki (Sayaka Haruna-Kondracka i Min Kyung Lee). Zupełnie inna jest też muzyka, po neoromantycznej symfonice Pendereckiego wspierającej momenty uczuciowych uniesień na dworze króla Marka Izadora Weiss wykorzystała rzadko dziś grywane Trzy utwory w dawnym stylu napisane na orkiestrę smyczkową w 1963 roku, w których kompozytor podjął własną grę z barokową konwencją.

W scenie tej można też dostrzec podstawowy zamysł interpretacyjny Izadory Weiss, która postanowiła stworzyć balet o samotności Izoldy w obcym jej świecie. Burza była opowieścią o relacjach między jednostkami, a tu konflikt opiera się na przeciwstawieniu kruchej Izoldy (pełna poetyckiego wdzięku Anita Suzanne Gregory) agresywnej zbiorowości. Tristan pozostaje nieco w cieniu, a kreujący tę partię Beniamin Citkowski jest równie delikatny jak jego partnerka. Podstawowym atutem obojga tancerzy jest umiejętność przekazania intensywnych emocji, czego dowód otrzymujemy w kolejnej scenie - ucieczki w leśne pustkowie. Ciekawym pomysłem tego epizodu okazało się powierzenie roli świątobliwego Ogryna tancerce (Emma Jane Howley), dzięki czemu ta postać została zawieszona między światem realnym a duchowym.

Izadora Weiss tworzy teatr tańca skromnymi środkami. Podobnie jak w "Burzy" czy "Śnie nocy letniej" w "Tristanie" również poprowadziła akcję na niemal pustej scenie, posługując się tylko kilkoma elementami scenograficznymi - głównie przesuwanymi ścianami ograniczającymi przestrzeń. W próbie czystości, jaką oskarżona o niewierność wobec króla Marka Izolda musi przejść, by udowodnić swą niewinność, ważną rolę odgrywa z kolei rząd krzeseł. To swego rodzaju tor życiowych przeszkód, tłum dworzan staje się coraz bardziej agresywny, a Izolda w konfrontacji z nim jest skazana na porażkę. Tym bardziej, że Tristan znów pozostaje na uboczu, nie staje w obronie ukochanej, lecz postanawia udać się na wygnanie.

Epizod kolejny bazuje na odmiennym w nastroju tańcu męskiej przyjaźni, jaka zawiązuje się między Tristanem a napotkanym przez niego podczas tułaczki rannym Kahedrynem (Sigurd Kirkerud Roness). Potem następuje najciekawsza choreograficznie scena, którą Izadora Weiss oparła na starannie zakomponowanym, zróżnicowanym tańcu trzech duetów. Pierwszy tworzą Tristan i poślubiona przez niego Izolda o Białych Dłoniach (Beata Giza), której on nie kocha. Para druga to trawiony zazdrością król Marek (w tej roli filar Bałtyckiego Teatru Tańca Filip Michalak) pragnący zatrzymać przy sobie Izoldę, która mu się wyrywa. Na drugim planie pozostają zaś Brangien (Garazi Etxaburu) i Gorwenal (Sunę Leander Klausen). Jedynie ich taniec opiera się na zgodnej harmonii. Natomiast finał rozegrany bez zbędnego patosu przynosi śmierć Tristana, potem rozpacz i śmierć Izoldy. Najważniejszym elementem jest wszakże trzeci bohater spektaklu - tłum dworzan obserwujący uważnie klęskę kochanków.

Ostatnia premiera Bałtyckiego Teatru Tańca, dokończona, gdy wiadomo już było, że zespół musi rozstać się z Operą Bałtycką, skłania do podsumowań wykraczających poza sam spektakl. Pożegnalny Tristan stał się kolejnym potwierdzeniem wyczulenia Izadory Weiss na muzykę, która w zaskakująco dobranych utworach Krzysztofa Pendereckiego odkryła dramatyzm, ale i liryzm współbrzmiący z akcją tej miłosnej opowieści. Styl choreograficzny Izadory Weiss zatracił dawną płynność, jest bardziej wyrazisty, ostry, ale pozostaje nadał rozpoznawalny.

Kolejne spektakle - co może najważniejsze - nie sprawiają wrażenia, że ich autorka się powtarza. Swoje myślenie choreograficzne podporządkowuje akcji, którą buduje z wykorzystaniem indywidualnych predyspozycji każdego członka zespołu. Dlatego właśnie sceny zbiorowe w Tristanie okazały się pełne dramaturgicznego napięcia.

Jacek Marczyński
Ruch Muzyczny
29 września 2016
Portrety
Izadora Weiss

Książka tygodnia

Monty Python. Autobiografia według Monty Pythona
Czwarta Strona - Wydawnictwo Poznańskie Sp. z o.o.
Monty Python

Trailer tygodnia