Miłość - niespełnione marzenie naszych czasów?

"Ruby" - reż. Adam Sajnuk - Teatr WARSawy gościnnie w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim

Niby to takie proste. Poznać kogoś, zakochać się, zbudować udany, szczęśliwy związek. A jak jest w praktyce? Twórcy spektaklu "Ruby" warszawskiego Teatru WARSawy, który jest bohaterem kolejnego "Tygodnia" w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim, w potrzebie miłości widzą temat niezaspokojonych pragnień, wprost z kozetki psychoterapeuty.

Tak też zaczyna się spektakl wyreżyserowany przez Adama Sajnuka. Podczas wizyty u psychoterapeutki poznajemy Celvina Weira, neurotycznego pisarza, autora bestsellerowej powieści sprzed dekady, który wyraźnie przeżywa kryzys twórczy i osobowościowy. Chłopak niedawno rozstał się z Leylą, wieloletnią dziewczyną. Teraz unika kobiet, ma depresję i, co najgorsze, przez te problemy nie jest w stanie pisać kolejnej książki. Temu, by nieco otworzył się na otaczający go świat, służyć ma Scotty - to żółw, który ma skupić na sobie uwagę kobiet spotykanych przez Weira, by ten poczuł się pewniej. Podczas wizyt u psychologa pomaga mu też przyjaciel Bobby, czyli "urzędowa" maskotka psychoterapeutki.

Celvin jednak nie czuje się dzięki temu dużo lepiej. Także spotkania z najbliższą mu Fischer, jego siostrą i przyjaciółką, niewiele zmieniają w tej materii. Na horyzoncie wciąż pozostaje matka, która z planety "rzeczywistość" dawno temu przeniosła się na grunt medytacji, jogi i uprawy we własnym ogródku roślin na potencję i doskonały orgazm. W końcu jednak Celvin wraca do pisania i zaczyna opisywać dziewczynę swoich marzeń, którą niebawem... zastanie w kuchni, przygotowującą mu śniadanie. Wbrew jego obawom, Ruby nie okazuje się tylko wytworem jego własnych wyobrażeń - rozmawia z nią przygodnie poznana prostytutka, dostrzega ją również jego siostra, a sama dziewczyna to ideał i przeciwieństwo poprzedniej partnerki pisarza. Rozpoczyna się okres pełen szczęścia i świadomości, że Ruby spełni każdą jego zachciankę. Wystarczy, że Celvin coś na jej temat dopisze...

Spektakl Teatru WARSawy porusza temat silnie już obecny szczególnie we współczesnym kinie, łączący dramat obyczajowy z kinem science-fiction, m.in. w filmach "Zakochany bez pamięci", "Jak we śnie", "Miłość Larsa" czy niedawnej produkcji Spike'a Jonze'a - "Ona". To sceniczna adaptacja kolejnego tego typu scenariusza filmowego - "Ruby Sparks" autorstwa Zoe Kazan, który posłużył za podstawę filmu "Ruby Sparks" Jonathana Daytona i Valerie Faris. Wszystkie one kreślą obraz mężczyzn zakompleksionych, będących w kryzysie wieku i męskości, często pracujących na co dzień w sferze wyobrażeń (grafik komputerowy, programista, pisarz), która wpływa na ich rzeczywistość. W poszukiwaniu ideału, którego nie są w stanie odnaleźć w realnym świecie, uciekają w świat urojony, gdzie pojawia się kobieta ich marzeń, a wszelkie negatywne cechy ulegają wyparciu i odrzuceniu. Ten pełen iluzji wyidealizowany obraz za każdym razem nie daje się podtrzymywać w nieskończoność.

Z Ruby też tak jest. Choć Celvin zarzeka się, że nie będzie jej dalej opisywał, bo jako dziewczyna idealna jest dla niego spełnieniem marzeń, nawet na związku z pozbawioną wad partnerką zaczynają się pojawiać pewne rysy. Ruby chce się usamodzielnić, poznawać innych ludzi, rozwijać swoje pasje, które sam pisarz niekoniecznie z nią podziela. Weir zaczyna więc traktować dziewczynę coraz bardziej instrumentalnie, a w przypadku kłótni, tresuje ją jak psa, by udowodnić swoją władzę i wyższość. Choć ostatecznie "zwraca" jej wolność, po iluzji szczęścia w realnym życiu pozostaje już tylko wspomnienie.

Spektakl Adama Sajnuka jest poprawną, słodko-gorzką komedią obyczajową. Reżyser aktorów umieszcza na lub wokół specjalnego podwyższenia, wytyczającego przestrzeń gry. Najlepsze wrażenie robi odtwórca roli Celvina - Mateusz Banasiuk, choć nie uświadczymy w "Ruby" wielkich kreacji aktorskich. Dobrze wypada tytułowa bohaterka w wykonaniu Mai Bohosiewicz, poprawnie psychoterapeutka grana przez Edytę Olszówkę czy matka pisarza (w tej roli Sławomira Łozińska). Nieco rozczarowuje Sonia Bohosiewicz, której Fisher to zbudowana ze stereotypów, nosząca sportowe dresy i lubiąca sport "męska" lesbijka. Wszyscy oni budują niezbyt wyszukany, ale wiarygodny i momentami przejmujący sceniczny obraz pogoni za ideałem, którego nie ma.

Łukasz Rudziński
www.trojmiasto.pl
25 listopada 2015

Książka tygodnia

Niebieska Księga z Nebo
Wydawnictwo Pauza w Warszawie
Manon Steffan Ros

Trailer tygodnia