Miłość w innym wymiarze

Alfabet polskiej opery

Efektowny prezent na walentynki przygotowała Opera Śląska: "Napój miłosny". Będzie można go obejrzeć w teatrze, bo poluzowano obostrzenia, ale też w internecie - więc każdy będzie mógł poznać, jak miłość odmienia życie.

- W najnowszym Alfabecie polskiej opery Jacek Marczyński poleca widowiska na walentynkowy weekend, opowiadając przy okazji również o innych wymiarach miłości w operze
- "Napój miłosny" to historia o tym, jak prosty chłopak zakochał się w dziewczynie - i nie wie, jak jej to wyznać, by nie zostać wyśmianym.
- Zaczyna wierzyć, że los może odmienić się za sprawą napoju miłosnego
- Podczas występów w Londynie Aleksandra Kurzak miała za partnera Roberta Alagnę. Już po kilku spektaklach pojawiło się między nimi uczucie, które zaowocowało małżeństwem
- Również w "Napoju miłosnym" spotkali się kilkanaście lat temu Ekaterina Siurina i Charles Castronovo. Miłość między nimi rozkwitła, nim dobiegła końca seria przedstawień

Niemal każda opera traktuje o niej, a ta skomponowana przez Gaetano Donizettiego opowiada o miłości najskromniej i najszczerzej. Oto prosty chłopak zakochał się w dziewczynie, lecz nie wie, jak jej to wyznać, by nie zostać wyśmianym. Ona marzy bowiem o wielkiej miłości, chciałaby być Izoldą, która spotkała rycerza Tristana. Czy zatem wymarzonym ukochanym może być ktoś tak zwyczajny jak on?

Chłopak zdobywa się na odwagę, ale nie odnosi sukcesu. A ona, by zrobić mu na złość, decyduje się wyjść za innego. On zaczyna wierzyć, że los może odmienić się za sprawą napoju miłosnego, ale wydarzenia toczą się szybciej, niż się spodziewał. Dziewczyna szykuje się do ślubu, jemu pozostaje więc jedno wyjście: zaciągnąć się do wojska, by na wojnie zamiast miłości znaleźć śmierć. Dopiero wtedy ona pojmuje, że straciłaby najcenniejsze dla niej uczucie.

"Napój miłosny" liczy prawie 180 lat. Ta opera komiczna skromnie prezentuje się na tle wielkich dzieł traktujących o miłości w sposób wzniosły. Ale właśnie w prostocie tkwi siła utworu Donizettiego, który można przedstawić na wiele sposobów, a zawsze będzie bawić i wzruszać. W różnych inscenizacjach Nemorino jeździł do ukochanej Adiny rowerem lub płynął łódką po wodzie, był wieśniakiem albo kowbojem.

W bytomskim spektaklu jest hotelowym boyem, ona zaś szefową. Inscenizacja Karoliny Sofulak ma klimat odwołujący się do filmu "Grand Hotel Budapest" Wesa Andersona. Reżyserce chodziło o to, by rozegrać akcję w czasach nam bliższych, a jednoczenie zachować pewną elegancję – być może już niedzisiejszą – ale zgodną z duchem muzyki Donizettiego.

Miłość na scenie
"Napój miłosny" działa nie tylko na widzów, także i na tych, którzy wcielają się w bohaterów Donizettiego. Podczas występów w Londynie Aleksandra Kurzak miała za partnera Roberta Alagnę i już po kilku spektaklach pojawiło się między nimi uczucie. Potem jako małżeństwo w "Napoju miłosnym" występowali w różnych teatrach - zawsze z ogromnym sukcesem, znakomicie bawiąc się sytuacjami scenicznymi.

Dziś są partnerami w innych operach – w "Turandot", w "Pajacach" czy w "Tosce" – pokazujących przede wszystkim dramat miłości. Ale gdy w czasie pandemii zostali zaproszeni do internetowej At Home Gala organizowanej przez nowojorską Metropolitan, wybrali dla siebie właśnie duet z "Napoju miłosnego", bo przecież ich małżeństwo od niego się zaczęło.

Również w "Napoju miłosnym", ale wystawionym w Berlinie, spotkali się kilkanaście lat temu Rosjanka Ekaterina Siurina i Amerykanin Charles Castronovo. Uczucie rozkwitło, nim dobiegła końca seria przedstawień. Pochodzili niemal z dwóch krańców świata, ona zza Uralu, on natomiast z Kalifornii. Swój dom postanowili stworzyć gdzieś pośrodku drogi i mieszkają teraz z dwoma synami w Berlinie.

W połowie styczniu przyjechali do Opery Wrocławskiej zaproszeni do udziału w "Opowieściach Hoffmanna" Jacquesa Offenbacha. Charles Castronovo wcielił się w tytułowego bohatera, Ekaterina - w jego ukochaną, Antonię, bo to też opera o miłości, tyle że niespełnionej. Hoffmann pragnie jej doświadczyć, ale kolejne próby kończą się rozczarowaniem. Piękna Olimpia okazuje się być ożywioną lalką niezdolną do uczuć, obdarzona pięknym głosem Antonia nad miłość przedkłada śpiew, a poznana w Wenecji Giulietta to kurtyzana, która bawi się mężczyznami.

Wrocławskie "Opowieści Hoffmanna" były szykowane jako wydarzenie sezonu, ale z powodu lockdownu zamiast kilku przedstawień powstał jedynie streamingowy zapis. Warto go obejrzeć na vod Opery Wrocławskiej, choć może nie akurat w walentynki, gdyż ten dzień nie powinien kojarzyć się z porażkami miłosnymi.

Waldemar Zawodziński stworzył we Wrocławiu atrakcyjne widowisko, w którym elementy groteski łączą się z XIX-wiecznym horrorem. A romantyczny poeta Hoffmann jest w gruncie rzeczy współczesnym mężczyzną, który poszukując prawdziwej miłości odbywa tajemnicze podróże w przeszłość. Spektakl cechuje wysoki poziom muzyczny, a świetnemu Charlesowi Castronovo udanie partnerują wrocławscy śpiewacy.

Kolejnym artystycznym przystankiem dla amerykańskiego tenora miała być Staatsoper w Wiedniu, gdzie w walentynkowym czasie miał wystąpić w "Carmen" Georgesa Bizeta. Jej bohater zakochał się w pięknej pracownicy fabryki cygar, kobiecie niezależnej i dla niej zdecydował się porzucić dotychczasowe życie: wojskową służbę, matkę i narzeczoną. Miłosne szaleństwo kończy się tragedią, wiedeńska przygoda z "Carmen" dla Charlesa Castronovo także nie miała happy endu. Zamiast przed kamerami rejestrującymi streamingowy przekaz wylądował z powodu COVID-19 w poważnym stanie w szpitalu.

W spektaklu zastąpił go Piotr Beczała.

W społecznościowych mediach pojawiły się natychmiast wpisy sugerujące, że znane jest miejsce, gdzie Charles Castronovo zapewne zaraził się koronawirusem. Jest bowiem trochę osób, którym nie podoba się działalność nowej dyrekcji Opery Wrocławskiej próbującej wyrwać ten teatr z dotychczasowego marazmu. Mimo pandemii powstają ambitne plany, angażowani są znani artyści. W dniu, w którym ma triumfować miłość, nie zajmujmy się jednak takimi sprawami.

Na walentynki zamierzałem polecić jeszcze jedną opowieść o miłości, która miała mieć premierę w streamingu. Tytuł spektaklu przygotowanego na ten właśnie dzień w szczecińskiej Operze na Zamku brzmi "Oniegin i Tatiana – zakręt", co wyjaśnia właściwie wszystko. Chodzi o bohaterów opery Piotra Czajkowskiego, których reżyserka Pia Partum postanowiła przenieść do współczesności.

"Eugeniusz Oniegin" to opowieść o miłości niespełnionej, takiej, której najbardziej żal, bo wyrażona została w nieodpowiednim czasie. I ona, i on kochają, ale ta druga strona nie jest albo gotowa do miłości, albo też uczucie dostrzegła za późno. To może zdarzyć się i teraz, bo wielu wokół nas jest Onieginów, którzy powątpiewają – jak bohater Czajkowskiego – w prawdziwą miłość.

Tego przedstawienia nie zobaczymy w walentynki. Gdy poluzowano obostrzenia, dyrekcja Opery na Zamku postanowiła zaprosić na widownię publiczność, ale dopiero w początku marca. W internecie spektakl wtedy też będzie dostępny. Za to już w ten weekend Polska Opera Królewska zaprasza do warszawskich Łazienek na swoją, niezapowiadaną wcześniej premierę "Rzekomej ogrodniczki" Mozarta. To także, jakżeby inaczej, opowieść o miłości, z pogodnym finałem.

Gdy się kocha, warto przecież wierzyć w happy end.

Jacek Marczyński
Onet.Kultura
16 lutego 2021
Wątki
Opera

Książka tygodnia

Piękne zielone oczy
Wydawnictwo Czarne
Arnošt Lustig

Trailer tygodnia

Gdziekolwiek - wibracj...
Mariusz Kiljan
Wszędzie na świecie rodzimy się i umi...