Misiowe przytulanie

"Misiaczek" - reż. Anna Nowicka - Teatr Lalki i Aktora Kubuś w Kielcach

"Misiaczek" Marty Guśniowskiej w reżyserii Anny Nowickiej to kolejna propozycja Teatru Lalki i Aktora "Kubuś" w Kielcach z cyklu "Baja dla najnaja" czyli spektakli przeznaczonych dla najmłodszych dzieci wchodzących dopiero w świat artystycznej percepcji. Kolejny też raz scena teatru stała się jednocześnie widownią dla dzieci i ich rodziców, maluchy nie oglądały wyłącznie przedstawienia ale były niejako jego częścią, znajdowały się w środku opowieści. Pierwszy raz taki eksperyment w kieleckim teatrze w poprzednim sezonie przygotowała Honorata Mierzejewska-Mikosza wprowadzając dzieci w spektaklu "Jasno/Ciemno" w krainę kontrastów, w sztuce Marty Guśniowskiej pod postaciami niedźwiedzi najmłodsi odkrywają najbliższy sobie świat dziadków i rodziców.

Pomysł autorki na opowieść jest niezwykle prosty. Oto mama Miś, pewno zajęta pracą, podrzuca dziadkom synka, tytułowego Misiaczka, którym oni z naturalną miłością opiekują się do powrotu mamy. W czym więc tkwi dramaturgiczny konflikt? Czy takowy w ogóle musi być? Oczywiście, że musi i jest. Niedźwiedzie zapadają przecież w zimowy sen a bohater zasnąć nie może. Dziadkowie dwoją się i troją, proszą o pomoc publiczność, nic to jednak nie pomaga, ani czytanie bajeczki, ani kołysanie, ani liczenie owieczek, Misiaczek daleki jest od zaśnięcia, choć oczy najwyraźniej go pieką. Jest tylko jeden sposób, jaki? Banalnie oczywisty, wszyscy go znamy, ale Marta Guśniowska tak napisała tę prościuteńką historię, że zdajemy się z niedźwiedziami-dziadkami szukać owego sposobu do samego końca nie zdając sobie sprawy z jego obecności i mocy.

Marta Guśniowska jest dziś bodajże najpopularniejszą współczesną autorką sztuk teatralnych dla scen lalkowych w Polsce. Młoda pisarka ma już w swoim dorobku kilkadziesiąt dramatów i nic dziwnego, że teatry sięgają po jej twórczość, bo łączy w sobie elementy klasycznych baśni ze współczesnością, światem problemów dzisiejszych dzieci i ich opiekunów. Kielecki teatr wystawiał już jej "Baśń o grającym imbryku" i "O Pryszczycerzu i Królewnie Pięknotce", "Misiaczek" to kolejna propozycja. Tak jak w innych sztukach autorka wymaga od dzieci wyobraźni a taka jest też idea "Bai dla najnaja" - pobudzanie tej wyobraźni. Reżyseria Anny Nowickiej wyraźnie temu służy. Postaci Dziadków-niedźwiedzi to aktorzy grający w żywym planie ale poprzez miękki polarowy szlafrok Babci i równie polarowy kostium Dziadka oraz delikatny makijaż bardzo sugestywnie są ucharakteryzowani na sympatyczne niedźwiedzie. Tytułowy Misiaczek to z kolei lalka animowana głównie przez Dziadka-niedźwiedzia, lalka najbardziej znana dzieciom, to po prostu pluszowy miś. Ale są też inne lalki-postaci jak Krowa, Pszczoła czy Sroka w niczym nie przypominające rzeczywistych zwierzątek, tu dzieci muszą już je wyobrazić i radzą sobie z tym doskonale.

Agata Sobota w roli Babci-niedźwiedzicy i Zdzisław Reczyński w roli Dziadka dokładnie dostosowują styl swojej gry do percepcji najmłodszych. Tworzą postaci ciepłe, delikatne, pełne miłości do wnuka. Więcej ekspresji widać w grze aktorki, ale też ona animuje kilka postaci przedstawienia, ona też głównie zachęca dzieci do interakcji, co podczas wczorajszej premiery udawało się znakomicie. Klimat rodzinnego ciepła emanujący ze sceny doskonale buduje scenografia Emilii Łapko. Aktorzy i widzowie znajdują się w namiocie przypominającym niedźwiedzią grotę. Jaskinia jest przytulna i ciepła, miękka i bezpieczna. Grotę imituje zwykły pakowy papier i delikatne oświetlenie, ciepła przydaje mięciutka gęsta wykładzina, aż chciałoby się na co dzień mieszkać w takiej jaskini. Delikatności, ciepła i poczucia bezpieczeństwa dodaje także spokojna muzyka Filipa Sternala. Wszystko więc powinno sprzyjać celowi założonemu w fabule, przecież mądrzy dziadkowie bardzo dobrze opiekują się wnukiem i stosują sprawdzone od lat metody ukołysania maleństwa do snu. Niestety brakuje jednego elementu, jakiego? Wszyscy wiemy a jest to tak oczywiste, że po prostu sobie tego nie uświadamiamy.

Kolejny raz w Teatrze "Kubuś" możemy więc oglądać mądrą, ciepłą i zabawną sztukę Marty Guśniowskiej świetnie odczytaną i zrealizowaną przez twórców spektaklu. Można ją oglądać z dziećmi już od drugiego roku życia. Nawet nie tyle można, ile po prostu trzeba. Gorąco polecam.

Ryszard Koziej
Radio Kielce SA
10 lutego 2015

Książka tygodnia

Tamara Łempicka. Sztuka i skandal
Wydawnictwo Marginesy
Laura Claridge

Trailer tygodnia

Artyści w spocie przec...
Andrzej Seweryn, Magdalena Boczarska,...