Mocne i czarne jak espresso

"Espresso" - reż. Małgorzata Bogajewska - Teatr Powszechny im. Zygmunta Hübnera w Warszawie

"Espresso" to gorzka, szybka i czarna wizja zagubionej kobiety, porównana do tytułowej kawy espresso.

Spektakl ,,Espresso'' jest próbą odpowiedzi na pytanie, czy możliwe życie poza stereotypami i własną historią. Czy można oderwać się od własnych korzeni i zapomnieć o dzieciństwie, w którym zostaliśmy ukształtowani?

Rosa główna bohaterka, zagubiona w pogoni za własną tożsamością, nie umie odnaleźć się w sztywnych ramach, które zostały na nią nałożone wraz z jej przyjściem na świat. Buntuje się przeciwko nim i ucieka. Wyjeżdża z rodzinnych Włoch i wyprowadza się do przepełnionej atmosferą znużenia i jednostajności Kanady. Choleryczka, która zmienia swoje wszystkie wartości, tylko po to aby zrobić na przekór rodzinie, musi znowu zmierzyć się z własnym zagubieniem. Gdy dowiaduje się o tragicznym wypadku ojca wraca w rodzinne strony i jedzie prosto do szpitala. Cała, typowa włoska rodzina napływa, aby czuwać przy chorym. Młoda wyzwolona Rosa, musi stawić czoła bliskim, od których tak bardzo chciała się odciąć. Spotkanie pełne jest szczerych i bolesnych rozmów. Dzięki nim widzimy bohaterkę, która z każdym gestem zrywa z siebie sztywny pancerz, nałożony uciekając od rodziny.

Eliza Borowska, odtwórczyni roli Rosy zamienia się we wszystkie ciotki, babki, matki, ojców czy wujków. Brawurowo zagrane postaci tworzą obraz energicznej, pełnej żaru rodziny, w której wszyscy są indywidualnościami. Dlatego każda rozmowa dolewa oliwy do ognia. Humor przeplata się z ironią, gorzkie riposty z czułymi słówkami, a problemy Rosy piętrzą się z każdą minutą. Reżyser spektaklu- Małgorzata Bogajewska skupia się na pokazaniu relacji pomiędzy ojcem a córką, ciotką a siostrzenicą, czy macochą a przybraną córką. W ogromie kłamstw na jaw wychodzi prawda, do której Rosa od wielu lat nie chciała się przyznać. W każdym człowieku jest cząstka jego rodziny. W dzieciństwie zapuszczamy korzenie, które do końca życia przywiązują nas do miejsca i ludzi.

Brawa należą się również Michałowi Napiątekowi. Razem z Elizą Borowską wyśmienicie budują akcje. Żonglują postaciami i zamieniają się nimi co chwile. W niektórych momentach wychodzą ze swoich ról aby odtworzyć inne, bowiem są przekonani, że zrobią to lepiej od kolegi na scenie. Dzięki nim przedstawienie nabiera rytmu i konsekwencji. Ten zabieg jeszcze bardziej uwidacznia przywiązanie Rosy do rodziny. W jednym momencie jest ona swoją mamą, po chwili ciocią a nim zdąży cokolwiek powiedzieć znów staje się sobą.

Tytułowe espresso jest metaforą życia- gorzkiego, gorącego czarnego, mocnego i krótkiego. Objerzenie przedstawienia daje możliwość zobaczenia cudzego błędu i pozwala uniknąć go we własnym życiu.

Anna Stańczuk
Dziennik Teatralny Warszawa
24 grudnia 2012

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia