Mozart na stylowo

"Wesele Figara" w Operze Bałtyckiej w Gdańsku

"Wesele Figara" w Operze Bałtyckiej w Gdańsku to stylowy spektakl, którego mocną stroną jest oprawa muzyczna. Zabrakło odkrywczości w odczytaniu dzieła Mozarta

,,Wesele Figara" Mozarta to drugie z tryptyku słynnych dzieł kompozytora, które reżyser Marek Weiss, dyrektor Opery Bałtyckiej, wystawia na gdańskiej scenie. W zeszłym roku gdańska publiczność miała okazję zobaczyć ,,Don Giovanniego", kolejną planowaną produkcją jest ,,Czarodziejski flet". Premiera ,,Wesela Figara", opowieści Mozarta i Lorenza da Ponte, o miłosnych zasadzkach i podchodach, odbyła się w Gdańsku w sobotę. 

Reżyser Marek Weiss postanowił uwydatnić ponadczasowość i stylowość opery Mozarta przez stworzenie teatralnej iluzji: śpiewaków, odzianych w stroje o landrynkowej kolorystyce, stylizowane na te XVIII-wieczne, umieścił w transparentnej scenografii. Tworzą ją szklane ściany i meble z pleksi. Zabieg ten sprawia, że zaczynamy patrzeć na spektakl jak na bajkową opowieść, dziejącą się we wnętrzu szklanej bańki, w której (w sensie dosłownym - pod koniec przedstawienia) pada sztuczny śnieg.

Marek Weiss przed spektaklem zapowiadał, że zamierza podkreślić zawartą w dziełach Mozarta ,,gorzką wiedzę na temat ułudy seksualnych rozkoszy". Ostatecznie otrzymujemy jednak jedynie szczyptę moralnego niepokoju w pogodnie rozerotyzowanym nastroju całego utworu. Ciekawym reżyserskim pomysłem jest m.in. motyw malowania obrazu Zuzanny przez Figara, a potem Hrabiego, który można tłumaczyć jako namiastkę obcowania z drugim człowiekiem. Świeżość inscenizacyjną wprowadza też efektowny przemarsz wojska przez widownię w trzecim akcie i brawurowa ucieczka Hrabiego przed Cherubinem, która kończy się skokiem do orkiestronu (w akcie drugim). 

Atutem przedstawienia jest strona muzyczna. Orkiestra, mimo szybkich temp obranych przez dyrygenta, gra nie tylko bezbłędnie technicznie, ale również stylowo uwydatnia ważne dla Mozartowskiej muzyki niuanse. Wymaganiom partytury Mozarta sprostał również śpiewający klarownie i muzykalnie chór. Soliści odznaczają się interesującymi, zróżnicowanymi barwami głosu, które pozwalają uwydatnić charaktery poszczególnych postaci. Odtwórcy ról pierwszoplanowych świetnie brzmią w scenach zbiorowych, w partiach indywidualnych wypadają trochę nierówno. Hrabia (Leszek Skrla), Figaro (Adam Palka), Zuzanna (Julia Iwaszkiewicz) i Marcelina (Anna Fabrello) budują cały spektakl mocno podpartymi głosami i bogatą paletą wyrazu aktorskiego. Dość stateczna zaś aktorsko Hrabina - Anna Wierzbicka i elastyczny scenicznie Cherubin - Jan Monowid (śpiewający falsetem) swoje bogate możliwości głosowe uwydatniają w pełni w ariach, a więc w miejscach, w których akcja sztuki zwalnia tempo. Najpiękniej w "Voi che sapete" (Cherubin) i "Dove sono" (Hrabina). 

,,Weselu Figara" w Operze Bałtyckiej atutów nie brakuje, co sprawia, że jest to z pewnością propozycja warta obejrzenia.

Katarzyna Chmura
Gazeta Wyborcza Trójmiasto
17 lutego 2009

Książka tygodnia

Amantka z pieprzem
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Grażyna Barszczewska, Grzegorz Ćwiertniewicz

Trailer tygodnia