Mrożek znów wybiera emigrację?

Opuścił Polskę w wieku 33 lat, aby powrócić jako 66-latek.

Na wczorajszym spotkaniu autorskim w Krakowie pytaliśmy Mrożka o wyjazd do Francji. Nie zaprzeczył.

Sławomir Mrożek po 12 latach mieszkania w ojczyźnie zamierza wyprowadzić się do Paryża - wynika z naszych informacji. Pisarz nie zaprzecza. "Bo między Polakami przyznać się, że emigracja to znowu nie taka największa tragedia, to gorzej niż zanieczyścić powietrze w salonie" - pisał w 1970 r. w liście do przyjaciela Wojciecha Skalmowskiego. Był już wtedy na emigracji siedem lat - najpierw we Włoszech, potem w Paryżu. W Polsce od dwóch lat jego utwory miały zakaz druku, po tym jak podpisał opublikowany w paryskiej "Kulturze" list przeciw agresji państw Układu Warszawskiego na Czechosłowację. Był zdecydowany do ojczyzny nie wracać. A jednak to zrobił. Emigracja była ważna dla twórczości Mrożka. To ona dała mu dystans do wnikliwego rewidowania narodowych świętości - jednego z jego sztandarowych tematów. Włochy, Francja, Niemcy, USA i wreszcie Meksyk - tam mieszkał. "Wiem z całą pewnością, że moje życie w Polsce byłoby bardziej fałszywe, nieudane, niespełnione, obciążone jałowymi obciążeniami, niż jest ono na emigracji, jakiekolwiek ono jest" - wyznał w liście z 1975 r. Powtarzał, że gdyby PRL się nie skończył, nie wróciłby. Wyjechał w 1963 r. W opowiadaniu "Moniza Clavier" stworzył niezapomnianą postać Polaka, który w Wenecji wdaje się w romans z aktorką. Swój kraj wspomina jako ciemny, smutny, deszczowy. Upija się na bankiecie i - pokazując wszystkim szczerbę - krzyczy, że "wybili za wolność". Gdy jednak gazety biorą go za Rosjanina, jest zachwycony. "Zostanie Rosjaninem dawało mi formę, której mi tak bardzo brakowało" - stwierdza. Ostatecznie kończy w jednym pokoju hotelowym z podobnym sobie rodakiem noszącym tekturową walizkę pełną kabanosów. Mrożek nigdy nawet nie rozważał odrzucenia ojczystego języka. "Wyschnie bogate źródło" - tak skomentował jego emigrację Stefan Kisielewski. Tymczasem Mrożek zadał kłam popularnej wówczas teorii, według której polski pisarz mógł się rozwijać tylko w ojczyźnie. W dramacie "Emigranci" postawił pytanie o możliwość wyzwolenia się z więzów narodowych i społecznych w ogóle. Powołał do życia dwóch skrajnie różnych bohaterów. XX to typowy "robol" na emigracji zarobkowej. Ma w ojczyźnie rodzinę, odkłada na dom. AA jest emigrantem politycznym. Chce napisać powieść o idealnym niewolniku - XX ma być dla niego modelem. Ten jednak na chwilę wyłamuje się ze schematu, gdy drze pieniądze. O ostatnim z miejsc zamieszkania na obczyźnie Mrożek napisał w autobiografii "Baltazar": "Meksyk wydawał się moim przeznaczeniem - już na zawsze. Moim domem była hacjenda położona wśród gór, w pół drogi między miastem Mexico City a Puebla, jeszcze nieskończona. Byłem pełen nadziei na przyszłość. Niestety, przyszłość okazała się prawie śmiertelna". W scenariuszu filmu "Powrót" bohater Mrożka, Leo, po długiej nieobecności przyjeżdża do rodzinnej mieściny. Choruje, a doktor mu tłumaczy: "Pan się źle odzwyczaja i źle przyzwyczaja. Pański organizm lepiej zniósł przejście ze znanego w nieznane niż z obcego, do którego pan się tymczasem przyzwyczaił, z powrotem do znanego, od którego pan już się zdążył odzwyczaić. Teraz jeszcze gorzej zniósłby przejście od częściowej readaptacji w reaktywowaną obcość. Kolejna zmiana mogłaby spowodować całkowitą już dezorientację systemu". W tych słowach Mrożek rozpoznał po latach istotę własnej emigracji. Zdecydował się wyjechać z Meksyku po siedmiu latach, bo żyć tam - z powodu problemów zdrowotnych i społecznych niepokojów - dłużej już nie potrafił. Pozwolił żonie wybrać miejsce nowego domu. Przypuszczał, że wybrała Kraków ze względu na niego. Był zaskoczony serdecznym przyjęciem. Rok temu w wywiadzie dla "Gazety" przyznał, że wciąż czuje się jak na emigracji. - Poczucie emigracji zależy od czasu - wyjaśniał. - Ja to obliczam na jakieś trzy lata. Natychmiast po wyjeździe przez trzy lata człowiek bardzo tęskni i czuje się przywiązany do tego, co było kiedyś. Po trzech latach to zaczyna puszczać. Jestem przekonany, że również młodzi, którzy teraz wyjeżdżają na roboty (to takie okupacyjne określenie), jeśli zostaną dłużej niż trzy lata, to zaczną tracić kontakt z Polską i zaczną nawiązywać nowe kontakty na miejscu. To jest naturalne. A ja byłem 33 lata za granicą - to o wiele za dużo. Mrożek wciąż ma obywatelstwo francuskie.

Małgorzata I. Niemczyńska
Gazeta Wyborcza
8 kwietnia 2008

Książka tygodnia

Wszystkie nasze lalki
Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi
Honorata Sych

Trailer tygodnia