Musical - legenda

"Hair" - reż: Wojciech Kościelniak - Gliwicki Teatr Muzyczny

Wraz z premierą "Hair" w nowojorskim Biltmore Theatre w 1968 roku, na amerykański Broadway wkroczył z impetem rock.

Ale musical ten również pod wieloma innymi względami różnił się od zdecydowanej większości ówczesnych produkcji. Traktował o rewolucji dzieci kwiatów, hippisów, wprowadzając na broadwayowską scenę niespotykaną tam wcześniej tematykę: rasizm, narkotyki, homoseksualizm, wolna miłość… O wszystkim tym mówił, krzyczał i śpiewał długowłosy – zgodnie z tytułem – zespół, jakby mimochodem opowiadając historię Claude’a, rozerwanego między chęcią walki z establishmentem a pragnieniem wypełnienia narzuconego przez społeczeństwo obowiązku. Problematykę tę wkrótce uwypuklił, podkreślił, a jednocześnie przedstawił z ogromnym dystansem Miloš Forman, wprowadzając w 1979 roku na ekrany kultowy film „Hair”, dzięki któremu legenda tego musicalu została utrwalona już na zawsze.
 
„Hair” działa jednak na widzów nie tylko siłą przekazu, ale również rewelacyjną muzyką, na którą składają się takie przeboje, jak: „Aquarius”, „Manchester”, „White/Black Boys”, „Good Morning Starshine” czy finałowe „Let the Sunshine In”. 
 
W Gliwickim Teatrze Muzycznym „Hair” wyreżyseruje Wojciech Kościelniak, autor premierowej polskiej realizacji z Gdyni z 1999 roku, czołowy polski reżyser musicalowy, do swoich największych sukcesów zaliczający m.in. tak słynne spektakle, jak „Sen nocy letniej” z muzyką Leszka Możdżera Teatru Muzycznego w Gdyni czy „Opera za trzy grosze” Teatru Capitol we Wrocławiu. Musical zostanie zaprezentowany w nowym polskim przekładzie Jacka Mikołajczyka. Kierownictwo muzyczne obejmie Piotr Dziubek, znakomity wrocławski kompozytor i aranżer, autor muzyki m.in. do musicali „Francesco” i „Lalka” Teatru Muzycznego w Gdyni. Scenografię przygotowuje Damian Styrna, autor scenografii, animacji i realizacji telewizyjnych m.in. zespołu Raz Dwa Trzy, scenograf wrocławskiego „Idioty” i gdyńskiej „Lalki”, kostiumy projektuje Anda Kobińska, a autorami choreografii będą krakowscy tancerze i choreografowie, związani niegdyś m.in. ze Śląskim Teatrem Tańca w Bytomiu, Beata Owczarek i Janusz Skubaczkowski. Pieczę nad wokalistami sprawuje w spektaklu Ewa Zug.
 
Jako Berger wystąpi w Gliwicach Łukasz Szczepanik, student krakowskiej PWST – będzie to jego teatralny debiut, a w roli Claude’a pojawią się na scenie znani z obsady gliwickiego „High School Musical” Andrzej Skorupa i Rafał Szatan. Sheilę zagra Oksana Pryjmak-Malczyńska, którą gliwiczanie pamiętają z ról Peggy w „42 ulicy” oraz Sary i Evelyn w „Ragtimie”, oraz Karolina Adamska, absolwentka gdyńskiego Studium Wokalno-Aktorskiego. Jako Hud wystąpi Nick Sinckler, piosenkarz, popularny m.in. dzięki udziałowi w programie „Fabryka gwiazd”, Margaret Mead zagra Wioletta Białk, a w obsadzie pojawią się również młodzi artyści, z którymi widzowie GTM zdążyli się zaprzyjaźnić dzięki przebojowemu „High School Musical”, oraz aktorzy wyłonieni z castingu i artyści Gliwickiego Teatru Muzycznego.

Historia "Hair"

James Rado i Gerome Ragni, twórcy „Hair”, nie byli hippisami. Byli aktorami. Odnosili zresztą całkiem poważne sukcesy. Rado występował na Broadwayu m.in. w „Lwie w zimie”, Ragni w „Hamlecie” w reżyserii Johna Gielguda, gdzie jako Horacio partnerował samemu Richardowi Burtonowi, grającemu tytułową rolę. Był jednak rok 1964 i Ameryka wkraczała w nową erę. Aktorzy angażujący się w wiele off-owych przedsięwzięć coraz częściej natykali się w Greenwich Village na grupki długowłosej młodzieży, zdecydowanie odróżniającej się od najdziwniejszych nawet typów, jakich do tej pory można było napotkać na ulicach Nowego Jorku. Podeszli do nich jak antropolodzy do pierwotnego „plemienia”: zaczęli z nimi rozmawiać, przebywać razem, usiłowali zrozumieć ich życiową filozofię. Z poczynionych wtedy notatek wyłoniła się pierwsza wersja „Hair”.
 
Prawdziwa historia musicalu zaczęła się jednak, gdy Ragni spotkał w pociągu Josepha Pappa, dyrektora New York Shakespeare Festival, reżysera i producenta, który właśnie organizował otwarcie siedziby swojego Public Theatre na Lafayette Street. Zainteresował się on scenariuszem i doszedł ostatecznie do wniosku, że premiera „hippisowskiego” musicalu idealnie nadaje się na inaugurację jego sceny. Autorzy zatrudnili kompozytora Galta MacDermota, który w dwa tygodnie napisał większość piosenek „Hair”. Premiera odbyła się 18 października 1967 roku. Nie było to jednak „Hair”, które znamy ze sceny dzisiaj. Nie przypadkiem zaczynało się sceną „z flagą” – „Red, Blue and White” – było bowiem w dużym stopniu sztuką polityczną, antywojenną. Pod względem konstrukcji bardziej niż późniejsza wersja przypominało klasyczny musical, z dosyć wyraźnie zarysowaną fabułą i w miarę spójną strukturą. Dopiero gdy po sukcesie tego przedstawienia autorzy postanowili przenieść je na Broadway, „Hair” uzyskało kształt zbliżony do ostatecznej wersji.
 
W ogromnym stopniu było to zasługą Toma O’Horgana, reżysera broadwayowskiej inscenizacji. Należał on do artystów tego samego nurtu, co m.in. Jerzy Grotowski, z którym zresztą zetknął się w słynnym nowojorskim La Mama Theatre Ellen Stewart, amerykańskiej wylęgarni eksperymentalnych projektów artystycznych. O’Horgan postanowił wykorzystać w pracy nad „Hair” metody wypracowane przez teatralną awangardę lat 60.: improwizacja, kreacja zbiorowa, odejście od fabuły. Zmienił praktycznie całkowicie obsadę, za główne kryterium castingu przyjmując talent i świeżość kandydatów, a nie profesjonalizm i doświadczenie sceniczne. Ragni i Rado szukali uzdolnionych amatorów dosłownie na ulicach Nowego Jorku. W czasie prób O’Horgan prowadził liczne warsztaty, m.in. technik aktorskich wypracowanych w polskim Teatrze Laboratorium Grotowskiego. Wiele tekstów powstawało w czasie dyskusji, czasem nawet kłótni autorów z aktorami. MacDermot napisał sporo nowych piosenek, część również w czasie prób. Realizatorzy w dużym stopniu odeszli od linearnej fabuły oraz przede wszystkim od polityki, pragnąc, by spektakl raczej opowiadał o życiu hippisów, o różnych jego aspektach, niż był donośnym głosem np. w sporze o wojnę w Wietnamie. Jak to ujęła Barbara Lee Horn, autorka monografii „Hair”, członkowie komuny w Public Theatre byli hippisami, ponieważ sprzeciwiali się wojnie, natomiast na Broadwayu sprzeciwiali się wojnie, ponieważ byli hippisami. 

Dzięki tym wszystkim rewolucyjnym jak na broadwayowski musical technikom przedstawienie, którego premiera odbyła się ostatecznie w Biltmore Theatre 29 kwietnia 1968 roku, było prawdziwym przełomem w historii amerykańskiego musicalu. Na tyle mocno różniło się od ówczesnej oficjalnej oferty teatralnej Nowego Jorku, że początkowo spotkało się z chłodnym, czy nawet wrogim przyjęciem. Krytycy, dla których musical kojarzył się ciągle raczej z tytułami w rodzaju „My Fair Lady”, bynajmniej nie zareagowali entuzjazmem na ów desant hippisów na najbardziej konserwatywny bastion amerykańskiego teatru. Na przykład recenzent „Daily News” pisał, że „Hair” jest musicalem „wulgarnym, perwersyjnym, niesmacznym, tanim, cynicznym, obraźliwym i ogólnie rzecz biorąc kiepskim, a wszystkich tych, którzy mieli z nim cokolwiek wspólnego, należałoby wyszorować porządnym mydłem i powiesić na słońcu celem wysuszenia”. Paradoks polegał na tym, że tym razem – nietypowo dla amerykańskiego teatru – gromy, jakie padły na przedstawienie ze strony krytyki, nie spowodowały jego klapy. Musical wybronił się, m.in. dzięki zainteresowaniu dziennikarzy telewizyjnych, i ostatecznie został zagrany 1750 razy.
 
Wkrótce ruszyły kolejne amerykańskie produkcje „Hair”. Pierwsza – w Los Angeles – już pół roku po nowojorskiej premierze. Była grana przez dwa lata. Własnych wersji doczekały się m.in. Chicago, Detroit, Seattle, hippisowskie San Francisco, a nawet stołeczny Waszyngton. Liczba premier wpłynęła zresztą na skrócenie czasu eksploatacji musicalu w samym Nowym Jorku – Amerykanie nie musieli jeździć tam, by zobaczyć kultowe przedstawienie, którego zbliżonych do broadwayowskiej wersji krążyło w pewnym momencie po kraju aż czternaście. 27 września 1968 roku odbyła się premiera „Hair” w Londynie – spektakl zagrano tam 1997 razy – a po niej hippisowska musicalowa epidemia ogarnęła cały świat: m.in. Francję, Niemcy, Jugosławię, Szwecję, Brazylię, Argentynę, Meksyk, Japonię, Norwegię, Kanadę. Jedną z przyczyn tej popularności musicalu była decyzja autorów, by przełamać wieloletnią tradycję i grać go nie po angielsku, ale w językach narodowych poszczególnych krajów. Z realizatorami niektórych z tych premier współpracowali Ragni i Rado, wszystkie były nadzorowane przez broadwayowskich realizatorów.
 
Niecodzienne były losy filmu „Hair”, który wszedł na ekrany w kin w 1979 roku. Jego reżyser, Miloš Forman, po raz pierwszy oglądał musical jeszcze w jego wersji z Public Theatre. Chciał wówczas po powrocie do Pragi wystawić go na którejś z tamtejszych scen, co jednak okazało się niemożliwe. Po wyjeździe na stałe do Stanów Zjednoczonych skontaktował się z Ragnim oraz Radą i poprosił ich o zgodę na nakręcenie „Hair”. Pragnął, by był to jego pierwszy amerykański film. Autorzy, którzy podziwiali czeskie dzieła Formana, chętnie się zgodzili, ale nie udało im się przekonać potencjalnych hollywoodzkich producentów, by powierzyli ich przebój nieznanemu jeszcze w Stanach przybyszowi zza żelaznej kurtyny. Co ciekawe, obaj artyści uparli się i postanowili poczekać z ekranizacją swojego dzieła, aż Forman zdobędzie uznanie w Hollywood. Po filmie „Lot nad kukułczym gniazdem” wszelkie wątpliwości rzecz jasna zniknęły i czeski reżyser mógł zabrać się do dzieła. 
 
Zmiany, jakich dokonał w „Hair”, zdecydowanie wykraczały poza drobne poprawki, umożliwiające sprawną ekranizację spektaklu. Forman uważał, że film „Hair” można zrobić tylko na dwa sposoby: albo filmując po prostu przedstawienie, albo pisząc na nowo scenariusz. Wybrał drugą opcję. I tak afabularne dzieło stało się linearną opowieścią o chłopcu z amerykańskiej prowincji, który w drodze do obozu szkoleniowego przed wyjazdem do Wietnamu poznaje w Nowym Jorku grupkę hippisów. Claude w filmie nie należy do komuny, podobnie jak Sheila, która jest córką typowych amerykańskich waspów. Najważniejszą zmianą jest jednak to, że u Formana do Wietnamu w wyniku pomyłki trafia ostatecznie Berger. 
 
Filmowa wersja „Hair” również okazała się przebojem, choć autorzy musicalu nie byli zadowoleni z końcowego efektu pracy Formana. Twierdzili, że nie udało mu się znaleźć rewolucyjnej formy dla tak rewolucyjnego dzieła, i że pozbawił je obecnego w oryginale „pazura”, zamieniając w dosyć naiwną opowieść o życiu malowniczej grupki rozkrzyczanych, choć w gruncie rzeczy nieszkodliwych dzieci. Według nich prawdziwa kinowa wersja „Hair” ciągle czeka na realizację.
 
Polska prapremiera „Hair” odbyła się 16 października 1999 roku w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Reżyserował Wojciech Kościelniak, kierownictwo muzyczne spektaklu objął Leszek Możdżer, o choreografię zadbał Jarosław Staniek. Bergera zagrał Cezary Studniak, Claude’a Jakub Szydłowski, Sheilę Katarzyna Jamróz i Monika Rowińska. Przedstawienie odniosło ogromny sukces i dziś właściwie przeszło już do legendy – zarówno w Gdyni, jak i w całej Polsce. Jego realizatorzy i aktorzy wkrótce zyskali opinię najciekawszych polskich artystów musicalowych.
 
31 maja 2009 roku w nowojorskim Al Hirschfeld Theatre odbyła się premiera nowej broadwayowskiej wersji „Hair”. W przeciwieństwie do poprzednich, tym razem na afiszu wśród realizatorów nie znalazło się żadne z nazwisk autorów prapremierowych inscenizacji musicalu. Gerome Ragni zmarł w 1991 roku, Tom O’Horgan całkiem niedawno, bo w styczniu 2009 roku; Galt MacDermot ma dziś 82 lata, James Rado – 78. Najnowsza amerykańska inscenizacja ich dzieła została jednak do tej pory zagrana ponad czterysta razy, co w wypadku tzw. revival jest już znaczącym osiągnięciem. A zatem i dziś „Hair” potrafi przyciągać rzesze widzów. Zmieniły się czasy, zmieniła się polityka, zmieniła się muzyka, ale świat hippisów, ich sposób życia, wartości, nadal wydaje się mieć w sobie magnetyczny urok. A może chodzi o to, że według najnowszych analiz właśnie teraz przeżywamy ostatnie dni starej epoki, tuż przed wkroczeniem w nową, w erę Wodnika, która ma się rozpocząć już w 2012 roku?

Jacek Mikołajczyk
Materiały Teatru
30 kwietnia 2010

Książka tygodnia

Wszystkie nasze lalki
Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi
Honorata Sych

Trailer tygodnia