Na drewnianej ławeczce

"Jabłko" - reż. Artur Barciś - Teatr Żelazny w Katowicach

Goła scena, na której siedzący na widowni widz zauważa drewnianą, samotną ławkę wyłaniającą się ze smugi czerwonego światła – tak rozpoczyna się cieszący się ogromną popularnością spektakl w reżyserii Artura Barcisia wystawiony na deskach teatru Żelaznego w Katowicach.

Główny nacisk w przedstawieniu został przeniesiony na barki aktorów, brak tutaj rozbudowanej maszynerii scenicznej. Jedynym co widz ujrzy na scenie jest wspomniana już wcześniej drewniana ławka, która pełni kilka ról: jest parkową ławeczką, nakrytą kocem domową kanapą lub świadkiem miłosnych uniesień w zaciszu sypialni. A aktorzy? Zdecydowanie radzą sobie z wyzwaniem rzuconym im przez świetnego reżysera jakim jest Artur Barciś. Na pochwałę zasługuje tutaj cała trójką, którą goście Teatru Żelaznego mogą zobaczyć na scenie: w postać Lyn wciela się Marta Marzęcka-Wiśniewska, w rolę jej targanego sprzecznymi emocjami męża Piotr Wiśniewski, zaś w osobę młodej i lekko zagubionej studentki medycyny Karolina Sawka.

Aktorzy niczym trzy żywioły opanowują scenę. Jest tutaj ogień, czyli żywiołowa i odziana w ognistą czerwień Lyn, która w czasie trwania przedstawienia powoli przygasa przez chorobę, jaka ją dotknęła. Odzwierciedleniem jej powolnego gaśnięcia jest nie tylko zmiana kondycji scenicznej oraz wyglądu, ale również inny rodzaj garderoby, a także ilości jej czerwonych elementów. Woda to Andy, na pierwszy rzut oka człowiek spokojny i zrównoważony, który jednak po dłuższej obserwacji okazuje się mężczyzną zagubionym oraz targanym sprzecznymi emocjami związanymi z dwiema kobietami obecnymi w jego życiu. Powietrzem jest Karolina Sawka wcielająca się w postać, samotnej Samanthy – dwudziestoparolatki, nieznającej miłości studentki medycyny.

Na uwagę zasługuje zarówno gra świateł oraz niezwykła, pełna emocji i będąca doskonałym tłem do tego, co dzieje się na deskach teatru muzyka towarzysząca aktorom na scenie, którą skomponował Bartosz Ebert.

Sztuka opowiada historię małżeństwa z dziesięcioletnim stażem, w którym od dawna brak już miłości. Oboje przestali się sobą interesować, nie mają dla siebie czasu, nawet ze sobą nie rozmawiają, jedyne co ich łączy to mieszkanie do, którego czasem wracają aby odpocząć. I nagle pojawia się ona, ta trzecia, doskonale rozumiejąca głównego bohatera, który właśnie stracił pracę i stanął na rozdrożu (dostał dziesięć minut na opróżnienie biurka). Spotykają się w parku, na drewnianej ławce, rozmawiają, a mętny i przygnębiony wzrok Andiego nagle odzyskuje dawny blask oraz głębie. Rozpoczyna się między nimi romans. W tym czasie Lyn zmartwiona ciągłym zmęczeniem idzie do lekarza i dowiaduje się, że ma raka piersi. Los postanawia spleść i skomplikować życie całej tej trójki, jak w tej sytuacji zachowa się każde z nich? Co w tej sytuacji zrobi Andy?

„Jabłko" to spektakl nie tylko mądry i wzruszający, ale przede wszystkim ważny, bo skłaniający do refleksji nad istotą miłości i relacji międzyludzkich. Historia przedstawiona widzom, to z pozoru zwyczajny trójkąt, w którym mąż postanowił zdradzić żonę, jednak pod przykrywką opowieści o zdradzie kryje się znacznie więcej. Mamy tutaj wiele emocji: od złości i zagubienia, po strach, przygnębienie, poczucie winy i wreszcie rodzącą się miłość. Ponad to podczas trwania sztuki każda z postaci odkrywa w sobie coś nowego, a przed widzem ujawnia się prawda o złożoności ludzkiej psychiki.

Zatem, czy warto zatrzymać się w Tatrze Żelaznym aby zobaczyć najnowsze dzieło Artura Barcisia? Odpowiedź jest prosta: tej sztuki nie da się tylko ''zobaczyć", ją trzeba ''przeżyć''.

 

Urszula Kosiór
Dziennik Teatralny Katowice
11 maja 2018
Portrety
Artur Barciś

Książka tygodnia

Sztuka aktorska Aleksandry Śląskiej
Uniwersytet Gdański
Marta Cebera

Trailer tygodnia