Na kłopoty Bogusławski

"Krakowiacy i Górale" - reż. Michał Kmiecik - Teatr Polski w Poznaniu

Pierwszego marca 1794 roku w Teatrze Narodowym na placu Krasińskich w Warszawie miała miejsce prapremiera ,,Cudu mniemanego, czyli Krakowiaków i Górali". Trzy tygodnie później wybuchło powstanie kościuszkowskie. Zaś, dziewiętnastego grudnia 2015 roku w Teatrze Polskim nieopodal Placu Wolności, poznańska publiczność zasiadła, by obejrzeć dzieło Wojciecha Bogusławskiego w reżyserii Michała Kmiecika. Czy głos Ojca Polskiego Teatru ma wciąż tą samą moc?

Współczesna realizacja sceniczna bazowała dość wiernie na tekście ,,Cudu" oraz na dramacie ,,Iskhar, król Guaxary". Z ust aktorów padał niełatwy w słuchaniu, choć świetnie opanowany przez poznański zespół stylizowany język osiemnastowiecznego dramatu. Scenę wypełniały funkcjonalne, ruchome podesty-rampy, podświetlana figurka Maryi udekorowanej kwiatami i kolorowymi światełkami, palma oraz wielka sygnalizacja świetlna. Przestrzeń gry zamykał młyn, za którymi stały dwa białe koziołki. Ciekawą warstwę spektaklu stanowiła muzyka (Mateusz Górny) – energetyczna, nadająca tempa przedstawieniu. Michał Kmiecik zastosował tu podobny zabieg jak Monika Strzępka w swoim ,,Weselu", gdzie zestawiła dość oporny pod względem wartkości akcji dramat Wyspiańskiego ze współczesną muzyką, która stała się katalizatorem dla emocji płynących ze sceny (notabene, w przedstawieniu wrocławskiej PWST wykorzystano dokładnie tą samą muzykę autorstwa Mateusza Górnego). Ruch sceniczny (Maćko Prusak) również był precyzyjnym, dopracowanym oraz efektownym elementem widowiska. Warto także wspomnieć o obecności technicznych pracowników teatru w spektaklu, którzy świetnie przygotowani, poradzili sobie z choreografią w scenach zbiorowych.

Niewątpliwie niełatwo uciec od emploi, które narzucają stereotypowo rozpisane w osiemnastowiecznym dramacie role. Trudno doszukać się w grze aktorów pewnych charakterystycznych cech przydanych postaciom, choć na przykład interesujące było podkreślenie przemocowego charakteru relacji Basi (Agnieszka Findysz) zarówno ze Stachem (Mariusz Adamski) jak i z Bryndasem (Piotr Kaźmierczak). Najciekawszymi jednak kreacjami aktorskimi w tym spektaklu była Marianna (Ewa Szumska) oraz Stanisław August Poniatowski (Barbara Krasińska) – bohaterowie niezaangażowani w główny wątek romansowy. Marianna wydawała się wręcz zaskakującą, wewnętrznie złamaną postacią, inspirowaną obrazem Delacroix ,,Wolność wiodąca lud na barykady". Natomiast król wydał się równie przejmujący, opuszczony szczególnie w scenie, gdy nawołuje swój lud do walki, a z offu słychać tylko beczenie owiec.

Śpiewane partie tekstu we współczesnej realizacji scenicznej potraktowano nieco marginalnie i w dużej mierze miały one za zadanie raczej bawić widza. Scena konfrontacji Krakowiaków z Góralami została rozwiązana dość zaskakująco, lecz czy udanie? Aktorzy ubrani w tekturowe czołgi oraz theremin w charakterze ,,cudownej" maszyny elektrycznej nie sprawdziły się w warunkach inscenizacyjnych.

Poznańska realizacja sceniczna ,,Krakowiaków i Górali" nie stanowi niestety jednolitego dzieła, obrazu teatralnego, tak jakby zabrakło spoiwa. Dobrze jest także zastanowić się nad sensem, celem wystawiania dziś tego dzieła, co może ono nieść dla współczesnego widza? Oczywiście nieprzypadkowy wydaje się sam gest sięgnięcia przez reżysera po tekst, który powstał z pobudek politycznych. Bogusławski napisał go w porozumieniu ze spiskiem, który przygotowywał powstanie kościuszkowskie. ,,Cud" w swoim przesłaniu miał jednoczyć i mobilizować rodaków do wspólnego działania, co podobno zadziałało na warszawską publiczność, która entuzjastycznie przyjęła spektakl. Wydaje mi się jednak, że akcenty polityczne w poznańskim przedstawieniu nie budują czytelnej linii interpretacyjnej dla widza. A szkoda, bo taki mocny głos Bogusławskiego ze sceny, w sytuacji dzisiejszych dyskusji politycznych, wydaje się być bardzo potrzebny.

Agata Łukaszewicz
Dziennik Teatralny Poznań
23 grudnia 2015
Portrety
Michał Kmiecik

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia