Na miłość nigdy nie jest za późno

"Józef i Maria" - reż. Paweł Szkotak - Teatr Polski w Poznaniu

Starzy ludzie nie są w modzie. Najlepiej, aby nie wychodzili z domu, bo nie przystają do kolorowego świata, do szybkiego życia... Źle się prezentują w telewizji... Na szczęście trochę inaczej jest w teatrze. Zdarzają się przejmujące sztuki o starości, jak choćby "Starość jest piękna" Ester Vilar czy "Józef i Maria" Petera Turriniego

Paweł Szkotak wybrał dramat Turriniego na inaugurację nowej sceny kameralnej w Teatrze Polskim. Darmo szukać lepszego tekstu, który jest doskonałym pretekstem do rozmowy o tym, co się dzieje dookoła. Jak żyją ludzie w podeszłym wieku.

Józef i Maria spotkali się w wigilijną noc. I jak to zwykle bywa, te przypadkowe spotkania wigilijne są w życiu najważniejsze. Spotykali się w opustoszałym supermarkecie: on strażnik, ona sprzątaczka. On bez rodziny, ona jakby też, bo syn z synową jej nie zaprosili na uroczystą kolację. On zadeklarowany abstynent, człowiek o zdeklarowanych poglądach politycznych, ona lubi popić, w młodości była tancerką. Początkowo są wobec siebie nieufni, odgrywają przed sobą jakiś prywatny teatrzyk. Ale w miarę upływu czasu zaczynają się oswajać, poznają się wzajemnie, odkrywają przed sobą prywatne lęki i radości, zrzucają kolejne maski. Ich losy splatają się z historią polityczną Europy. Poznajemy ich po rozpadzie bloku komunistycznego. On jednak sięga pamięcią do narodzin faszyzmu, które zapamiętał z dzieciństwa. Z tej historycznej panoramy wynika, że starość i inność, nigdy nie była w cenie.

Tekst Turriniego grany przez aktorów na wyciągnięcie ręki, wymaga od nich skupienia i niezwykłej precyzji psychologicznej. Emocje, narracja i cała sytuacja sceniczna zamknięte są w słowach. Każde źle wypowiedziane brzmi fałszywie. Irena Dudzińska i Zbigniew Waleryś są wiarygodni. Ich słowa i ciała nie kłamią. Chwilami bolą, a chwilami bawią. Paweł Szkotak zadbał, że tym słowom nie przeszkadza ani dyskretny ruch tanga, ani muzyka, ani umowność przestrzeni.

Fantastyczną postać stworzył Michał Kaleta, jako reprezentant świata, który odrzuca i gardzi starością. Turrini, który zwykle mocno kłuje swoimi dramatami publiczność, tym razem dał jej odrobinę nadziei.

Stefan Drajewski
Polska Głos Wielkopolski
31 marca 2011

Książka tygodnia

Wybór poezji
Wydawnictwo Ossolineum
Zbigniew Herbert

Trailer tygodnia

5. Międzynarodowy Fest...
Adolf Weltschek
W tegorocznym programie znalazło się ...