Na przekór Disneyowi

"Kopciuszek" - reż. Ireneusz Maciejewski - Teatr Lalki i Aktora Kubuś w Kielcach

Historia o biednej dziewczynie, która po balu gubi pantofelek funkcjonuje na świecie w ponad 700 wersjach, a znano ją już podobno w starożytnym Egipcie. Jak w teatrze ciekawie i w nowy sposób pokazać dzieciom to, co doskonale już znają ot chociażby z domowych lektur wieczornych czy - co gorsza - kanałów telewizyjnych z animowanymi filmami? Z tym zadaniem na początek nowego 2013 roku zmierzył się zespół Teatru Lalki i Aktora Kubuś. I trzeba przyznać, że zrobił to udanie.

"Kopciuszek" w kieleckiej wersji jest opowieścią na wskroś współczesną. Zamiast łachmanów, biedna dziewczyna chodzi w podkoszulce z napisem "I love Prince", a na bal wjeżdża windą. Dodatkowo zarówno ona, jak i wszystkie inne lalki łudząco przypominają muppety Jima Hensona, "Berta i Erniego" lub innych bohaterów "Ulicy Sezamkowej" czy "Niedźwiedzia w Dużym Niebieskim Domu".

Ten ciekawy pomysł reżysera Ireneusza Maciejewskiego może wydać się ryzykowny zwłaszcza dla małych widzów. Przecież dla dziewczynek Kopciuszek to piękna dziewczyna w cudownej, najczęściej błękitnej sukni, jaką znamy choćby z disneyowskiej wersji filmowej. Z pewnością w wyobraźni wielu młodych dam bardziej przypomina lalkę Barbie niż dziwnego pluszaka. Ale właśnie teatr jest doskonałym miejscem, aby walczyć z wszechogarniającą dzieci tandetą, która tak zgubnie wpływa na ich umysły i gust.

Szkoda tylko, że reżyser wydaje się być bardzo przywiązanym do swojego pomysłu, który sprawdził już kilka lat temu na deskach toruńskiego Teatru Baj Pomorski tylko z zupełnie innymi lalkami. Tamtego spektaklu nie widziałam, ale zdjęcia dostępne na stronie internetowej teatru zdradzają, że wiele pomysłów inscenizacyjnych także pochodzi z tamtej realizacji.

Nowoczesną i lekką formę spektaklu, jaką zdecydowanie zawdzięczamy muppetom wspomaga doskonała jazzująca muzyka autorstwa Piotra Klimka i Bartłomieja Orłowskiego oraz ciekawe teksty licznych piosenek autorstwa Wojciecha Szelachowskiego. Całość uzupełnia musicalowa otoczka - aktorzy wybrani są w stroje przypominające finałową scenę z "Chorus Line". Musicalowa jest także wróżka, czarująca publiczność jak gwiazda Broadwayu (w tej roli Agata Sordyl). Ten show jest doskonale znany wielbicielom starych muppetów, którzy pamiętają solowe popisy świnki Piggi, więc dorośli dobrze czytają ten pomysł, lecz dzieci mogą mieć z nim problem. Maluchom z pewnością przypadną do gustu inne muppetowe pomysły: śpiewające warzywa czy środki czystości, czy goście balu u króla, którymi są znane postaci z innych bajek.

W tej nowoczesnej formule doskonale sprawdzają się kieleccy aktorzy. Poza jedną główną postacią, muszą pokazywać się przed parawanem, zajmując publiczność podczas zmiany dekoracji, angażować widownię, wchodząc między rzędy w poszukiwaniu Kopciuszka, ale przede wszystkim opanować rzeszę epizodycznych lalek postaci pokazujących się w różnych scenach.

Ciągłym wyzwaniem dla teatrów lalkowych są kolejne realizacje najbardziej znanych, ogranych baśni i opowieści dla dzieci. Bo jak porzucić "Jasia i Małgosię". "Czerwonego Kapturka", gdy kolejne pokolenia małych widzów powinny je zobaczyć? Od takich realizacji trudno oczekiwać nowych interpretacji. Kopciuszek jest już nie tylko baśnią, ale częścią współczesnej mitologii wykorzystywaną przez filmowców czy pisarzy nie tylko dla dzieci, ale i dorosłych, jak chociażby w filmie "Pretty Woman" z Julią Roberts. Ważne, aby pokazywać je w sposób ciekawy a przede wszystkim nowoczesny. A tego kieleckiemu spektaklowi z pewnością nie można odmówić.

Agnieszka Kozłowska-Piasta
Świętokrzyski Miesięcznik Kulturalny Teraz
27 lutego 2013

Książka tygodnia

ADAPTACJA. Skrzynka z narzędziami
Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie
Marta Miłoszewska

Trailer tygodnia