Nagie sceny i... duże emocje

"Jak wam się podoba" - reż. Maja Kleczewska - Teatr im. Żeromskiego w Kielcach

Po sobotniej premierze "Jak wam się podoba" Szekspira w reżyserii Mai Kleczewskiej w Teatrze Żeromskiego w Kielcach mamy kilka ostrzeżeń i rad.

Po pierwsze nie jest to komedia. To znaczy oryginał jest komedią, jedną z najczęściej wystawianych i lubianych. Jednak w interpretacji Kleczewskiej komedia zamieniła się w ponury i duszny, ociekający seksem dramat.

Po drugie, jeśli nie znacie tekstu sztuki, wizyta w teatrze niewiele zmieni, a jeśli znacie, niekoniecznie go poznacie. Oryginału w tej interpretacji niewiele, ale też trudno się dziwić.

Kleczewska wielokrotnie deklarowała i udowadniała to na scenie, że nie interesuje jej opowiadanie prostych historii. Dla niej wyzwaniem jest pokazanie tego, czego na pierwszy rzut oka nie widać. W "Jak wam się podoba" dostrzegła emocje i problemy, o jakich nie śniło się wcześniejszym interpretatorom.

Po trzecie widzowie muszą przygotować się na oglądanie, i to w rozmiarze makro, acz nie tylko, męskich genitaliów. Damskie piersi, także obecne, chyba dla nikogo szokujące nie są.

Także ci, których rażą knajackie wyzwiska, mogą mieć problem, bo pierwsza scena - rozmowa braci Oliwiera i Orlanda - to połączenie wizyty u Kiepskich z kibolską ustawką, na dodatek z niepełnosprawnym w jednej z głównych ról. Takiego Orlanda (świetny w tej scenie Bartłomiej Cabaj) nikt by się nie spodziewał.

Ta scena to oczywiście wstęp do prezentacji postaci jakże odmiennych od tych, które znaliśmy. Kleczewska konsekwentnie dodaje znaczeń, do namiętności targającymi bohaterami Szekspira, który wszak był mistrzem w ich opisywaniu, dokłada kolejne. Np. niewinną na pozór przyjaźń między Rozalindą a Celią zabarwia erotyzmem, a jakby tego było mało, Celii każe być mężczyzną, który poddał się zmianie płci.

W tej sztuce nie ma postaci dobrych czy złych. Wszyscy mają mroczne tajemnice, a Las Ardeński jest miejscem, które je wyzwala. Nie wiadomo, czy to przedsionek piekła, koszmarny sen, odlot po prochach czy oczyszczający seans.

O wszystkim Kleczewska opowiada charakterystycznym dla siebie językiem, udowadniając, że nie bez przyczyny dostała w ubiegłym roku nagrodę za innowacyjność w teatrze.

Ona sama na konferencji przed spektaklem deklarowała, że chce stawiać pytania, prowokować, zachęcać do myślenia. Pytań po tym spektaklu jest wiele, podstawowe: dlaczego? Każdy z widzów odpowie sobie na nie sam, mając przed oczami cytat z Becketta: "Do teatru nie wchodzi się bezkarnie".

Mnie ta wizyta znużyła, bo ociekający namiętnościami świat nie wzbudził emocji. Nawet Jeleń - Amiens (Kamil Studnicki) nie rozbił szyby, za którą rozgrywały się dramaty. On jeden to za mało.

Także ostatnia scena z udziałem zapaśników, kiedy każdy z bohaterów siłuje się z samym sobą, z własnymi słabościami, poraża swą siłą, która jednak po kwadransie zamienia się w zniecierpliwienie i irytację: kiedy to się skończy?

Zaczęłam od ostrzeżeń, wiec na koniec rady dla tych, którzy wybierają się na sztukę "Jak wam się podoba": weźcie ze sobą kanapkę i papierosy. Dzięki temu będziecie mogli uczynić wykreowany w teatrze świat lepszym.

Lidia Cichocka
Echo Dnia
19 czerwca 2018
Portrety
Maja Kleczewska

Książka tygodnia

Amantka z pieprzem
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Grażyna Barszczewska, Grzegorz Ćwiertniewicz

Trailer tygodnia