Nawróceni

rozmowa ze Stanisławą Celińską

Do garderoby Stanisławy Celińskiej w Teatrze Współczesnym trzeba wspiąć się po stromych i wąskich schodach. Aktorka śmieje się: - Ledwo się mieszczę. Za to jaki mam trening! Jest godzina 21.35. 12 godzin wcześniej powiedziała: - Wywiad? Najbliższy termin za miesiąc. O nawróceniu? Proszę wpaść dziś po spektaklu.

Gdzie się podziała pobożna dziewczyna

- Dopóki wszystko się udaje, Bóg wydaje się niepotrzebny - mówi Stanisława Celińska. W maleńkiej garderobie otwiera odtłuszczony jogurt. - Moja kolacja. Zaczęłam dbać o siebie. Właśnie skończyła śpiewać w sztuce "Udając ofiarę". Piosenka barmanki porusza widzów, rozmawiają o niej jeszcze w szatni:

- Ale czadu dała. Jest wielka, a piła strasznie. Jednak się wydobyła. Celińska kręci głową: - Sama nie miałam szans. To był cud. Debiutowała u Wajdy, grała we Współczesnym u Axera, Na Woli u Łomnickiego, w Dramatycznym, Studio, w Teatrze Polskiego Radia. Mówili o niej, że piękna i z talentem. - Przewróciło mi się w głowie. Teatr stał się moim bożkiem. Zaczęłam się gubić, zżerała mnie pycha. Byłam taką cudowną aktorką, która odnosi same sukcesy: i dzieci urodziłam śliczne, i wszystko szło po mojej myśli. Teraz wiem, że jednak nie wszystko. Z prowadzeniem domu, z najprostszymi rzeczami nie umiałam sobie poradzić. Z natury jestem raczej samotnikiem, a zapragnęłam światowego życia, luzu. Myślałam, że będę taka jak inni - zawsze uśmiechnięta, towarzyska, taki brat łata. Wystarczyło trochę alkoholu i było wesoło, rano gigantyczne kace, no to klin, bo muszę grać. Nie umiałam odmawiać. Przestałam dbać o siebie, przestałam się szanować. Ja, wnuczka swojego dziadka - herbu Leliwa, córka swojego ojca - też herbowego, stałam się byle jaka. Menel. Gdzie się podziała ta pobożna dziewczynka? Pierwszy raz zatrzymała się, gdy przygotowywała monodram według Księgi Hioba. Nie wiedziała, jak zagrać głos Pana Boga.

- Nagle dostrzegłam jego samotność i wielką potrzebę naszej miłości, zgody na jego obecność w naszym życiu. Wtedy podał mi rękę po raz pierwszy, ale ja jeszcze jej nie chciałam. Brnęłam w swoje wybory, które mnie niszczyły. (...)

Bóg to mój ulubiony bohater

Stanisława Celińska dostała dziś róże od fanki. Układa je Starannie w wazonie. - Byłam na dnie. Nikt nie mógł mi pomóc. Modliłam się. Trzeźwa i pijana wołałam: "Ratuj mnie. Sama nie dam rady". To była moja lekcja pokory. Musiałam jak Hiob pochylić głowę. I zdarzyła się największa iluminacja mojego życia. Pewnego dnia poczułam, że następnego piwa, tego, które właśnie sobie kupiłam, nie wypiję. Nie mam już takiej potrzeby. To był cud. Wyszłam z alkoholizmu bez odwyku, leków, odtruwania. Trzeźwa znów wpadła w aktorstwo po uszy. Miała więcej odwagi i mniej kompleksów. Na scenie Teatru Rozmaitości jest Gertrudą, matką Hamleta, szokuje gołymi piersiami. Gdy syn oskarżają o udział w zbrodni i zmusza do rachunku sumienia, gra tak, że widać tylko poranioną kobietę, która woła o pomoc. Tańczy w czarnej halce, kręcąc dużą pupą w sztuce Sarah Kane "Oczyszczeni". Niektórzy widzowie wychodzą w trakcie przedstawienia. - Moja bohaterka z peep-show początkowo przypomina zwierzę, rozpaczliwie szuka miłości. I miłość ją przemienia. Na tyle, że wreszcie sama jest zdolna kochać. W tym jest siła Boga, który kocha szczególnie słabych, pogubionych. W dzieciństwie jej ulubioną książką było "Brzydkie Kaczątko". Teraz czyta Nowy Testament. - Szukam w nim Chrystusa. To mój ulubiony bohater. Walczy bez rękawic bokserskich. Ja też walczę ze starym człowiekiem we mnie, z moim niedoskonałym ciałem. Z kimś innym, by uszanował chrześcijankę we mnie. Widzę też, jak prosta jest recepta na szczęście. Przestrzeganie dziesięciorga przykazań pozwala żyć w spokoju. Umiem wreszcie mówić "nie". Kiedy dostałam propozycję roli, w której miałam obrazić Chrystusa, zaryzykowałam utratę kontraktu. Nic złego się nie stało. Gram w Teatrze Współczesnym, lubię tu być.

Mówi, że jest silniejsza i może pomagać innym. Ma odwagę iść pod prąd. - Wiara to nie muzyka. Nie jest łatwa, lekka i przyjemna. Ale z Bogiem jest ciekawiej. I tak jest pięknie.

Anna Grigo
Sukces 12/08
11 grudnia 2008

Książka tygodnia

Czas zdrajców
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Marek Krajewski

Trailer tygodnia