Nie (tak powinno) być!

"Być albo nie być" - reż: Milan Peschel - Teatr Stary w Krakowie

Węgierski pisarz Melchior Lengyel w 1942 napisał antynazistowską satyrę, na podstawie której Ernst Lubitsch w tym samym roku nakręcił film. Nick Whitby \'przetransportował\' film Lubitscha na sceniczne deski, a na podstawie jego sztuki zespół Teatru Starego przygotował przedstawienie - lekkie, ale i chaotyczne

Warszawska trupa pod czujnym okiem wąsatego reżysera (Katarzyna Krzanowska), przygotowuje się do wystawienia sztuki o Hitlerze. Osobliwy zespół składa się z małżeństwa Turów: zblazowanego Józefa (Adam Nawojczyk) i operującej ekspresjonistycznym gestem Marii (Anna Radwan-Gancarczyk), a także z dwójki aktorów charakterystycznych: Brońskiego (Andrzej Kozak) i Grünberg\'a (Błażej Peszek). Próby przerywa wybuch wojny. 

Próżna chęć nurzania się w wyimaginowanym świecie, błyszcząc w oślepiającym świetle reflektorów sprawia, że aktorzy rozpoczynają działania antynazistowskie.

Szpieg Gestapo - profesor Silewski, przybywa do Warszawy posiadając cenne informacje o polskim podziemiu. Ma za zadanie ostatecznie rozprawić się z ruchem oporu. Na jego drodze staje jednak zdesperowana Warszawska trupa, która za pomocą swego talentu, kilku kostiumów i pary wąsów stara się zniweczyć plany agenta.

Spektaklowi towarzyszy muzyka Ryszarda Wagnera – ulubieńca samego Führera. Oprócz "Cwału Walkirii" usłyszeć można także Edvarda Griega czy Davida Bowie ("Saviour Machine"). Kostiumy są kalką z filmu Lubitsha. 

Reżyser wyraźnie zaznaczył źródła swoich inspiracji. Karykaturalne gesty, maskarady i nadekspresja w podawaniu niektórych kwestii, przypominają brytyjski serial komediowy "\'Allo \'Allo!" z przełomu lat 80. i 90. Stanisław Sobiński (Juliusz Chrząstowski) poleca aktorom kolekcjonowanie nazistowskich skalpów – to kwestia porucznika Aldo Raine\'a z filmu "Inglourious Basterds" (Bękarty Wojny). Józef Tura goli profesora Silewskiego podobnie jak fryzjer, grany przez Charles\'a Chaplin\'a w filmie "Dyktator". 

Fakt, że Milana Peshela zainspirowały doskonałe komedie, spektaklowi nie pomaga. Reżyser być może pragnie, by jego spektakl wszedł w relacje z wcześniejszymi dziełami traktującym o drugiej wojnie, jednak budowa takiej siatki nie jest możliwa, ze względu na niedopasowanie poziomów oddziaływania.

Scenografia zaprojektowana przez żonę reżysera - Magdalenę Musiał, dezorientuje i łamie teatralną iluzję. Pracownicy techniczni nie przemykają cichcem jak zwykle- przestawiają dekoracje powoli, skręcają ją z namaszczeniem i przy pełnym świetle. Aktorzy, zarówno krakowscy, jak i ci warszawscy, ustawiają przestrzeń w dopasowaniu do swych potrzeb. Rzeczywistość rozwarstwia się.

Zabieg ów jest dość ciekawy, jednak ciągłe grzebanie się w deziluzji po pewnym czasie staje się męczące. 

"Być, albo nie być" – zdanie z monologu "Hamleta", przewijające się w spektaklu wielokrotnie (wypowiada je Józefa Tura w roli Hamleta; jest treścią zaszyfrowanej wiadomości, jaką oficer lotnictwa Sobiński przekazuje ukochanej Marii), uznać można za definicję całego teatralnego przedsięwzięcia. Właściwie każda z postaci kimś jest i nie jest.

Narcystyczny Józef Tura Hamleta odgrywał, ale nigdy nie grał. Jego żona Maria nie wie, czy być, czy nie być kochanką lotnika, bo jej mąż z nią jest i nie jest. Trupa działa na korzyść ruchu oporu, nigdy nie będąc jego oficjalnymi członkami. Słowa można także odnieść do funkcjonowania scenografii, gry, kostiumu itd. ...itd.

Najsilniejszy punkt przedstawienia stanowią komediowe zdolności zespołu aktorskiego, niestety spektakl co rusz traci rytm, rozsypuje się w się w nadmiarze zabawy formą, aluzją i iluzją. Nie tak jednak powinno być.

Adrianna Markowicz
Dziennik Teatralny Kraków
19 maja 2011

Książka tygodnia

Trojanki Jana Klaty
Wydawnictwo Universitas
Olga Śmiechowicz

Trailer tygodnia