Nieboszczyk w Teatrze Polskim

"Trup" - reż: Paweł Szkotak - Teatr Polski w Poznaniu

Jak uśmiercić Łukasza Chrzuszcza, będą się zastanawiali widzowie na najnowszej premierze Teatru Polskiego. "Trup" Erica Coble\'a w reż. Pawła Szkotaka - już w sobotę.

Główny bohater - Eldon Phelps - nie ma pracy, pieniędzy, rzuciła go dziewczyna. - Jest typowym "loserem" - mówi reżyser. Jego życie odmienia wizyta telewizyjnej dziennikarki Giny (Ewa Szumska), która składa mu niemoralną propozycję - dostanie milion dolarów, które będzie musiał wydać w ciągu tygodnia, na oczach widzów. Po upływie siedmiu dni zginie w wybrany przez nich sposób. Eldon się zgadza.

- To spektakl o zniewoleniu, o tym, dlaczego tak łatwo dajemy sobą manipulować - mówi Paweł Szkotak, dyrektor Teatru Polskiego. Szkotak z wykształcenia jest psychologiem klinicznym i dlatego wśród przywołanych kontekstów do "Trupa" pojawiły się nie tylko programy z cyklu reality show, ale też słynne eksperymenty psychologów społecznych - ten więzienny Philipa Zimbardo na Uniwersytecie Stanforda i ten Stanleya Milgrama o "wpływie kar na pamięć", w którym zachęceni przez autorytet ochotnicy aplikowali badanym śmiertelne dawki elektrowstrząsów. Marek Kalwat (w "Trupie" ochroniarz/mężczyzna z Blendą): - To spektakl o dziwnej, wielkiej niemocy w grupie.

Czy "Trup" Szkotaka będzie raczej śmieszny czy straszny? - Trudno powiedzieć, na próbach dużo się śmiejemy, ale nasz realizator dźwięku nie zaśmiał się ani razu - mówi Szkotak. - Celuloidowa, medialna rzeczywistość, która zastępuje tę prawdziwą jest groteskowa, ale mówiąc o mediach zawsze mówimy o społeczeństwie. A kultura materialna, która jest ogromną siłą kapitalizmu, nieodwracalnie zmienia społeczeństwo. Jako jednostki możemy się jej przeciwstawić, jako ogół nie - tłumaczy Szkotak. Teresa Kwiatkowska (w "Trupie" asystuje reżyserowi i gra drugoplanową Sheilę): - Wszyscy trochę fiksujemy, kiedy zapala się to małe czerwone światełko i zaczyna się nagrywanie. Staramy się być lepsi, lepiej mówić, lepiej wyglądać.

W nowej premierze Teatru Polskiego ważna będzie relacja Eldona i Giny. Szkotak: - Tak jak mówi się o Europie dwóch prędkości, tak można zdiagnozować społeczeństwo dwóch prędkości: z jednej strony jest świat uzbrojony we władzę, pieniądze, nowe technologie, który symbolizuje Gina, z drugiej strony świat dostępu do nich pozbawiony, który uosabia Eldon.

Spektakl przetykany będzie nakręconymi wcześniej reklamówkami, m.in. zupy familijnej w 15-litrowych puszkach i "Eliminatora, najbezpieczniejszego pick-upa Ameryki". Na motyw muzyczny wybrano "Gloomy Sunday" - utwór wykonywany m. in. przez Raya Charlesa, Björk czy Branforda Marsalisa. - Piosenka miała złą sławę. Kompozytor i jego narzeczona popełnili samobójstwo, a później w dziwnych okolicznościach ginęli ludzie, którzy jej słuchali. Rozpętała się samobójcza mania - opowiada Szkotak. W Eldona Phelpsa wcieli się Łukasz Chrzuszcz:

- Zagram człowieka, który wcześniej nie miał żadnych szans na chociaż krótki epizod w telewizji i nagle stał się gwiazdą światowego formatu. Eldon musi zrobić coś, żeby odzyskać życie. Musi odzyskać siebie.

Michał Gradowski
Gazeta Wyborcza Poznan
3 marca 2010

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia