Niepijący ideał wśród pijącej kompanii

„Pijacy" – reż. Artur W. Baron – Teatr Bagatela w Krakowie

Dobra impreza to taka na której nigdy nie zabraknie alkoholu. Ważne jednak, aby pić z umiarem, bo pod wpływem procentów, zarówno gospodarze, jak i goście, mogą pójść o krok za daleko i przyjęcie skończy się wielką draką. Tak jak w spektaklu „Pijacy", który pomimo tego, że jest komediowy – niesie za sobą pewną przestrogę dla imprezowiczów.

„Pijacy" to komedia, którą przepełnia komizm postaci. Pięciu głównych bohaterów, czyli Pijakiewicz (Krzysztof Bochenek), Iwroński (Wojciech Leonowicz), Łykaczewski (Dariusz Starczewski), Ebriacki (Adam Szarek), Lusztykiewicz (Juliusz Krzysztof Warunek) swoimi dialogami, piosenkami, postępkami napędzają akcję i wprawiają widownię w dobry humor. Ich gra aktorska – ruch, mimika, sceniczny bełkot – idealnie oddają charaktery postaci. Aktorzy zagrali, jakby byli pijani i za to należą im się wielkie brawa.

Scenografia Łukasza Błażejewskiego trafia w punkt. Na scenie stoli stół biesiadny i krzesła. Tyle i aż tyle. Co więcej potrzeba. Pod sufitem podwieszone są puste butelki po trunkach, w kolorze zielonym i białym, przez które pada światło, co daje ciekawy efekt oczom, a rozumowi uświadamia, że przecież te butelki były kiedyś pełne. Aktorzy i aktorki ubrani są w stroje eleganckie, odpowiednie na przyjęcie. Mężczyźni założyli koszule i marynarki lub kamizelki, a kobiety barwne sukienki.

Ważnym elementem spektaklu były przyśpiewki biesiadne, za których opracowanie odpowiadał Paweł Romańczuk. Śpiewano je do kieliszka, do kompana, z miłości i z bólu głowy. Do tego dochodziła choreografia Maćka Prusaka, która z pozoru wyglądała, jakby byłą nieprzemyślana, a oddawała stan upojenia bohaterów. Jak widzimy, wszystkie elementy współpracowały ze sobą i tworzyły klimat tytułu. Było biesiadnie i wesoło.

W tle tego pijaństwa rozgrywał się dramat złamanego serca. Synowica Pijakiewicza – Teresa (Justyna Schneider) została obiecana jako żona Iwrońskiemu, podczas jednego z toastów, mimo że kochała, z wzajemnością, Sobreckiego (Patryk Szwichtenberg), jedynego niepijącego mężczyznę. Zakochani chcieli być razem i mieli poczucie, że bez siebie nie mogą żyć, ale pod wpływem alkoholu Pijakiewicz miał inne plany. Niedoszłym małżonkom próbowała pomóc ciotka Rozstropska (Magdalena Walach), która rzeczywiście była postacią racjonalną i myślała trzeźwo. Jak kończy się fabuła – nie mogę zdradzić – ale mogę napisać, że przez alkohol wiele sytuacji okazało się być innymi niż na początku.

Aktorzy, zwłaszcza wtedy, gdy wygłaszali monologi wchodzili w interakcję z widownią. Co zawsze robi wrażenie i wpuszcza widzów w fabułę. Szczególnie, że taka biesiadna jest bliska naszej kulturze.

Oprócz pijaków, chciałabym docenić tego jedynego niepijącego. Patryk Szwichtenberg nie miał dużej roli, pojawiał się niestety rzadko, ale jak już się pojawiał to z klasą. Zawsze wchodził w kontakt wzrokowy z publicznością, pracował mimiką i ruchem, wszystko było takie delikatne i kontrastowało z resztą mężczyzn, którzy byli porywczy. Aktor wykreował postać lekko nieśmiałą, zagubioną w świecie imprezowym, zakochaną , po prostu romantyczną, ale i zdeterminowaną, aby zdobyć pozwolenie na ożenek z ukochaną.

Z początku nie miał szans, gdyż nie pił, a to przecież zbrodnia....Pan Patryk zagrał fantastycznie, przy okazji zatańczył i zaśpiewał. Życzę wielu – dużo większych ról.

„Pijacy" to komedia, ale niesie za sobą pewne przesłanie. Co za dużo to nie zdrowo – nie powinno się pozwalać, aby alkohol zawładnął umysłem człowieka i płynął w jego żyłach. Decyzje podjęte w takim stanie mogą być krzywdzące dla jednostki lub bliskich. Nie warto działać w ten sposób.

Spektakl polecam. Aktorstwo jest siłą tego przedstawienia. Oprócz tego komizm wypływa ze sceny, a mogę to stwierdzić, bo widownia śmiała się często i głośno, a o to przecież chodziło.

Zuzanna Styczeń
Dziennik Teatralny Kraków
30 sierpnia 2022

Książka tygodnia

Niebieska Księga z Nebo
Wydawnictwo Pauza w Warszawie
Manon Steffan Ros

Trailer tygodnia