Nieszczęśliwi na swój sposób

"Hydraulik" - reż. Igor Gorzkowski - Studio Teatralne Koło w Warszawie

Hrabia Lew Tołstoj napisał w słynnym pierwszym zdaniu "Anny Kareniny", że wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, a każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwą na swój sposób

W spektaklu (inspirowanym scenariuszem filmu Petera Weira) Igora Gorzkowskiego symbolem nieudanego małżeństwa bohaterów – Joanny i Oskara, jest właśnie tytułowy hydraulik. To postać z innej planety, która – być może z racji swojego zawodu – wszędzie widzi wyłącznie usterki. Hydraulik nie przychodzi jednak niczego naprawiać. Przychodzi, by obnażyć to, co jest zepsute od środka. Z każdą chwilą wie o bohaterach coraz więcej, przez co przeraża, ale przede wszystkim intryguje Joannę. Hydraulik przedstawia to, czego brakuje jej w małżeństwie – małżeństwie bez miłości; w związku ludzi, których łączy jeden pokój, ekspres do kawy i trochę problemów. Małżeństwo Joanny i Oskara to typowy przykład ludzi fatalnie dobranych. Ona – skoncentrowana na pracy doktorskiej niespełniona artystka, on – ubiegający się o miano „rekina biznesu” frustrat, z ogromnym poczuciem własnej wartości i bez znaczących sukcesów. Oskar nie traktuje poważnie artystycznych marzeń Joanny. W jego „napiętym grafiku” (który, jak można przypuszczać, sprowadza się do spotkań o pracę) nie ma miejsca na takie błahostki. Ona także nie okazuje zainteresowania jego sprawami, z czym zresztą się nie kryje.

W takiej sytuacji pojawia się hydraulik. Sprawia wrażenie jakby wiedział wszystko o tym, co dzieje się w związku głównych bohaterów. Kręci się po ich mieszkaniu, a w trakcie jego wizyty wychodzą na jaw rozmaite tęsknoty Joanny. Wszystkie powoli zaczynają skupiać się na jego osobie – i te artystyczne, i te erotyczne. Joanna próbuje początkowo wyprzeć tę fascynację, ale stopniowo coraz bardziej jej ulega. Zaleta hydraulika polega na tym, że jest on całkowitym przeciwieństwem jej męża. Nieoczekiwany „gość” jest jedynym powiewem czegoś innego w jej pustym i schematycznym życiu. Hydraulik tak naprawdę nic nie musi. Pozoruje pracę i obowiązki, ale w rzeczywistości jest beztroski i, par excellence, wolny. Jego czas płynie jak ten w „Sklepach cynamonowych” Brunona Schulza.

„Hydraulik” to spektakl zrobiony solidnie, a także ciekawy z psychologicznego punktu widzenia. Igorowi Gorzkowskiemu w niebanalny sposób udało się przedstawić sprawy codzienne – często tak w rzeczywistości ocierające się o banał. Niewątpliwą zaletą sztuki jest absolutny brak humoru – małżeństwo przedstawione jest w taki sposób, że istotnie nie ma się z czego śmiać. „Hydraulik” nie jest spektaklem, który aspiruje do nowych form – zarówno tematycznie, jak i teatralnie. Ale to dobry i potrzebny spektakl.

Mikołaj Kozak
ksiazeizebrak.pl
6 lipca 2011

Książka tygodnia

Teatr plastycznej metafory. Scenografie Jadwigi Mydlarskiej-Kowal
Muzeum Śląskie
Redakcja: Sylwia Ryś, Elżbieta Spadzińska-Żak

Trailer tygodnia