Niewiarygodne, ale prawdziwe

"Crystal" - Cirque du Soleil - Tauron Arena Kraków

Dla tych ludzi grawitacja nie istnieje. Aktorzy, tancerze, akrobaci, showmani, łyżwiarze - mają taką energię, że publiczność podczas spektaklu zachowuje się jak fani pogo na koncercie rockowym. Rozrywka nie musi być powodem do wstydu. Cirque du Soleil, czyli grupa jednych z najzdolniejszych ludzi na świecie, przypominają, że największą atrakcją cyrku jest człowiek, a nie męczone zwierzęta.

W Tauron Arenie Kraków wieczór z "Crystal" zakończył się owacją na stojąco. Tak głośną, że większość gwiazd teatru, kina, czy muzyki, mogłaby popaść w kompleksy.

W czwartek, 23 stycznia 2020, w Tauron Arenie Kraków można było oglądać spektakl "Crystal" Cirque du Soleil - pierwsze akrobatyczne show na lodzie.
To opowieść o dziewczynie, której wydaje się, że nie pasuje do otaczającej rzeczywistości. Gdy przypadkowo wpada do zamarzniętego stawu znajduje pod taflą alternatywną wersję swojego życia. Przed oczami publiczności rozgrywały się sceny rodem z najlepszego filmu fantasy. Coś takiego wiele osób widziało do tej pory tylko w telewizji. Widzowie spoglądali na rozpędzoną akcję raz ze wzruszeniem, innym razem z ekscytacją i niepokojem. Bo jak tu zachować spokój, gdy nad zawieszoną wysoko uprzężą waży się ludzkie życie?

Widzowie podrywali się z miejsc. Być może część marzyła, by wziąć łyżwy w dłoń i spróbować swoich sił. Bo choć aktorzy spektaklu "Crystal" Cirque du Soleil nie mają konkurencji w szusowaniu na lodzie, to chciałoby się dostać od nich lekcję i sprawdzić, jak to jest unosić się kilka metrów nad ziemią siłą własnego talentu.

Z ulicy przenieśli się się na największe areny świata. Cirque du Soleil łączą sztukę cyrkową z uliczną, a aktorstwo z akrobacjami. W 1984 roku Guy Laliberté i Gilles Ste-Croix w kanadyjskim mieście Baie-Saint-Paul wpadli na pomysł stworzenia cyrku współczesnego, czyli takiego, który nie potrzebuje wykorzystywać czworonogów, by porywać tłumy. Skromna inicjatywa zamieniła się w wielkie widowiska, zachwycające ludzi pod każdą szerokością geograficzną. Polskę odwiedzają kolejny raz. Tym razem ze swoją 42 produkcją. "Crystal" to opowieść o dziewczynie, której wydaje się, że nie pasuje do otaczającej rzeczywistości. Gdy przypadkowo wpada do zamarzniętego stawu znajduje pod taflą alternatywną wersję swojego życia. Czy to jawa, czy sen, każdy może rozstrzygnąć sam. Ważne, by na dwie godziny dać się porwać szaleństwu. I tak jak Crystal, na nowo odkryć w sobie ciekawość świata.

W krakowskiej Tauron Arenie na widzów czekali rzucający śnieżkami błaźni i malowniczo zaaranżowana scena. Ta , oprócz lodu, służącego m.in. jako arena, boisko do hokeja, czy skate park, miała światła jak z bajki i minimalistyczną scenografię. Wykorzystane na wszystkie możliwe sposoby krzesła, drzewa i latarnie złożyły się na inscenizację pobudzającą jak kilka kaw wypitych duszkiem. Widzowie spoglądali na rozpędzoną akcję raz ze wzruszeniem, innym razem z ekscytacją i niepokojem. Bo jak tu zachować spokój, gdy nad zawieszoną wysoko uprzężą waży się ludzkie życie, a akrobaci dosłownie przelatują nad sceną? Jeden nieprzemyślany ruch mógł skończyć się tragicznie. Ale tutaj nie ma miejsca na przypadek. Tępo zostało podkręcone do maksimum, z głośników rozbrzmiewały przeboje z "Hello" Adele i "Chandelier" Sii na czele, a przed oczami podrygującej w rytm publiczności rozgrywały się sceny rodem z najlepszego filmu fantasy. Coś takiego wiele osób (łącznie ze mną) widziało do tej pory tylko w telewizji.

Trudno wskazać, kogo na widowni "Crystal" było więcej. I młodzi i starsi i dzieci mieli tak samo wysoki poziom adrenaliny i wstrzymywali oddech w podobnych momentach. Cirque du Soleil nadal potrafi łączyć pokolenia, tak jak łączy sztukę z rozrywką, a muzykę (w "Crystal" tworzą ją przede wszystkim skrzypce i akordeon) z tańcem i akrobacjami. Show w reżyserii Shany Carroll i Sebastiena Soldevili oszołomiło rozmachem, za którym wcale nie tak łatwo nadążyć. Tak skupionej i zaangażowanej widowni - ani w kinie, ani w teatrze, ani na koncercie - już dawno nie widziałem.

I pewnie długo nie zobaczę.

Dawid Dudko
Onet.Kultura
3 lutego 2020

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia

Roxana Songs
Krystian Lada
Lada wybrał na miejsce nagrania „Roxa...