Niewierna żona i zdradzający mąż

"Weekend z R." - reż. Krystyna Janda - Och-Teatr w Warszawie

Wszystko idealnie i dokładnie zaplanowane? A jeżeli komuś nieopatrznie wymknie się o jedno słowo za dużo?

Robin Hawdon, jeden z najpopularniejszych autorów angielskich komedii i fars, napisał "Weekend z R." specjalnie dla Teatru Polonia i Krystyny Jandy, a ona zrobiła z tego materiału świetny użytek. Mamy w efekcie na scenie zabawną farsę z bardzo śmiesznymi postaciami.

Hawdon pod napisanym tekstem zamieścił dedykację o treści: "W hołdzie Georges Feydeau" co oznacza, że zadedykował go ojcu francuskiej farsy.

Jest to szalona komedia sytuacji i charakterów, zrealizowana w dość niekonwencjonalnej interpretacji.

Clarice (Krystyna Janda) postanawia wykorzystać służbowy wyjazd swego męża Rogera (Lech łotocki / Cezary Żak) i zaprasza na weekend pod pretekstem odnowienia mieszkania, Rodneya (Jacek Poniedziałek / Rafał Mohr), wziętego architekta wnętrz, oraz Roberta (Piotr Borowski), swojego kochanka, który przyjeżdża aż z Rzymu. Problem jednak w tym, że spotkanie męża jest także tylko pretekstem do schadzki z jego kochanką Daisie- najlepszą przyjaciółką jego żony. Niestety Clarice usłyszy dość istotny kawałek rozmowy przyjaciółki i namawia ją na wizytę, przez co nieświadomie zmusza męża do odwołania wyjazdu. Aby matactwa nie wyszły na jaw Clarice przydziela kolejnym osobom nowe role, jednak goście gubią się wśród licznych masek, jakie muszą przywdziewać wraz z pojawieniem się kolejnej postaci. Apogeum następuje w momencie, gdy w drzwiach staje mąż Daisie (Piotr Machalica), który podążał za niewierną żoną próbując rozszyfrować tajemniczą notatkę, jaką znalazł w jej kalendarzyku. Kim jest ów tajemniczy R., z którym postanowiła spędzić weekend Daisie, skoro w domu znajduje się trzech mężczyzn o imieniu zaczynającym się na tę literę? Precyzyjny plan rozpada się niczym domek z kart, co wywołuje istną lawinę nieporozumień i komplikacji.

Całość nie byłaby aż do tego stopnia zabawna, gdyby nie Krystyna Janda oraz znakomity Piotr Machalica w roli nieco nieokrzesanego męża przyjaciółki/kochanki. Natomiast zdolny, młody aktor jakim jest niewątpliwie Rafał Mohr, tym razem dość mocno przerysował gejowskie zachowania granego przez siebie architekta wnętrz.

Howdon wykorzystuje najstarszy farsowy schemat świata: niewierna żona i zdradzający mąż oraz ich kochankowie i kochanki w jednym domu.

Akcja farsy toczy się w zawrotnym tempie, przez co spektakl ogląda się ze sporym trudem, a rozszyfrowanie tego, kto, z kim i dlaczego może zająć dużo czasu. Tu jednak nie chodzi o rozkładanie przebiegu akcji na czynniki pierwsze lecz o dobrą zabawę.

"Zrobiliśmy to dla naszych przyjaciół, którzy cierpią na sezonową depresję" - tłumaczyła decyzję Krystyna Janda.

Wyśmienita obsada i dobra gra aktorska czynią spektakl jeszcze ciekawszym.Wydaje mi się, że "Wieczór z R." jest wart obejrzenia również ze względu na świetny tekst, błyskotliwe i wartkie dialogi oraz cięty dowcip (który chwilami bawi do łez), co w przypadku farsy ma ogromne znaczenie.

Czy bohaterom nadal będzie udawało się cieszyć urokami spokojnego małżeńskiego pożycia, jak i namiętnością, od której aż kipi w ich burzliwych romansach? W celu poznania odpowiedzi zapraszam do obejrzenia spektaklu.

Aleksandra Cieniewicz
Stacja Kultura
4 czerwca 2011

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia