Nikt wtedy nie przypuszczał

"Podopieczni" - reż. Paweł Miśkiewicz - Stary Teatr w Krakowie

Elfriede Jelinek napisała Podopiecznych w 2012 roku zainspirowana okupacją wiedeńskiego kościoła Votivkirche przez grupę imigrantów znużonych wielomiesięcznym oczekiwaniem na decyzje o przyznaniu im prawa pobytu w Austrii. Święte prawo „azylu świątyni" nie uchroniło ich przed wydaleniem z kościoła, potem z kraju i z Europy.

Nikt wtedy nie przypuszczał, nawet sama Jelinek pewnie też nie, że kilka lat później problem migracji rozleje się w takiej skali na całą Europę i według wielu zagrozi jej podstawom. Kiedy latem podejmowaliśmy decyzję o wystawieniu tego tekstu, także nie przeczuwaliśmy tak dynamicznego i w wielu objawach tragicznego w skutkach rozwoju sytuacji. Choć nasza polska rzeczywistość nie dostarczyła nam jeszcze – na szczęście albo wręcz odwrotnie – prawie żadnych konkretnych wydarzeń z tym związanych, mimo to mamy już wyrobioną opinię na temat zagrożenia, jakie uchodźcy stanowią dla nas i naszych wolności. Coraz bardziej powszechna (a nawet obowiązująca?) wydaje się taktyka odwracania oczu od problemu, ograniczenia empatii i zapisanej w religii współodpowiedzialności za bliźniego – ograniczenia jej do „naszych" bliźnich, odmawiania uchodźcom praw, a czasem nawet statusu istot ludzkich.

Jelinek, a my za nią, proponuje spojrzenie odwrotne. Może ta „inwazja obcych" to szansa dokładniejszego przyjrzenia się nam samym i wartościom, jakie wyznajemy i jakie podobno współtworzą naszą rzeczywistość. Bo – cytując Jelinek – „może one (te wartości) też chciałyby wznieść się wyżej, nim nas przygniotą". Może to zwiastun końca znanego nam świata i wezwanie do podjęcia trudu duchowej i cywilizacyjnej przemiany.

Najtrudniejszym zadaniem człowieka
jest podążanie za tym, co się zmienia.
Pilades P.P. Pasolini

PM
Materiał Teatru
16 kwietnia 2016

Książka tygodnia

Trojanki Jana Klaty
Wydawnictwo Universitas
Olga Śmiechowicz

Trailer tygodnia