Nudniibezpomyslu.tpol

"niepokorni.ru" - reż: Michał Sieczkowski - Teatr Polski w Warszawie

Źle się dzieje w państwie rosyjskim - taka parafraza z Szekspira przychodzi na myśl, patrząc na polityczną szopkę w wykonaniu Putina i Miedwiediewa. Złudzenie pluralizmu partyjnego, prześladowanie opozycji, niezałatwione sprawy gruzińskie i czeczeńskie - skala tematów jest ogromna. ,,Klątwa" Rosji, czyli odwieczny stan jedynowładztwa, wiele mówi o charakterze naszych wschodnich sąsiadów. Zupełnie inaczej wygląda bowiem ich społeczeństwo, niż pokazują nam szkiełka telewizyjnych ekranów. Tym tropem poszedł Michał Sieczkowski, zapoczątkowując projekt ,,Niepokorni.ru"

Już na wstępie należy zaznaczyć, że przedstawienie jest totalnym nieporozumieniem. Dysydenci, o których wspomina zapowiedź, są zwykłymi ludźmi. Z tekstu nijak nie wynika ich rzekome bohaterstwo i sprzeciw, ten ostatni co najwyżej słowny. Spektakl przybiera formę telewizyjnego show ,,Jedna Rosja”. Przeprowadzane przez prowadzącą Natalię (Ewa Makomaska) widowisko to ciąg wywiadów, bardzo ogólnie i stereotypowo pokazujących Rosję. Generalnie obraz tego państwa opiera się na szeroko rozpowszechnionych poglądach o trwającym, mimo upadku ZSRR, kraju policyjnym. Nina (Grażyna Barszczewska) to matka syna, walczącego w Czeczenii. Maria (Marta Kurzak) to była studentka, prowadząca nieoficjalny dom dziecka. Maksim (Piotr Bajtlik), też student, to wystraszony młody inteligent. Michał (Wojciech Czerwiński) to były żołnierz, przeżywający nieokreślony kryzys. I tyle. Postacie są papierowe. Lakoniczna, zdawkowa forma wywiadu nie daje aktorom możliwości jakiegokolwiek zgłębienia swoich ról. Nawet gdy wspomina się o Biesłanie lub Czeczenii, pozbawione emocji kwestie przechodzą mimowolnie. Duet Kurzak-Barszczewska próbuje robić coś więcej, reszta niknie w tle. A przecież dysydenci to nie pomniki, to żywi ludzie o wielu twarzach. O względności bohaterstwa mówił niedawny dokument ,,Chodorkowski” Tuschiego.

Piosenki, stanowiące niemal połowę spektaklu, opierają się na tekstach Okudżawy, Wysockiego i Achmatowej. DDT wykonuje je poprawnie, z wpadającą w ucho nutą, chociaż nijak nie mają się one do całości. Kiepski tekst Sieczkowskiego nie jest żadnym punktem odniesienia do luźno złożonych w całość songów. Chociaż jedynie w tym punkcie aktorzy, mogąc wykazać się wokalnie, ciekawie bawią się swoimi głosami, akcentami i tonacją.

Przedstawienie nachalnie próbuje być edukacyjne. Żadna z postaci nie budzi jednak zainteresowania, ani tym bardziej współczucia, więc całość przypomina dialog głuchych. Sentymentalne wspominanie o Dubrowce w rytm tkliwej muzyki jest banalne i obrażające widza. Jeśli ktoś widział ,,Nordost” Grażyny Kani, doskonale widzi różnicę w sposobie podawania tych treści, w bydgoskim spektaklu oczyszczonych z nadętego, pedagogicznego zacięcia emocji. Tam nie trzeba było kilkudziesięciu zdjęć z akcji komandosów i terrorystów w kominiarkach, o trupach nie wspominając. Rozegrany na trójkę świetnych aktorek spektakl trafiał do odbiorców od pierwszej minuty, jedną sceną przebijając całe widowisko Sieczkowskiego.

Za fiasko ,,Niepokornych.ru” odpowiedzialny jest reżyser. Ale może należałoby tu skierować parę krytycznych słów do linii programowej dyrektora Andrzeja Seweryna. Innowacje na scenie należy wprowadzać ostrożnie i z pomysłem na formę. Przede wszystkim jednak, teatr powinien szukać nowych widzów, nie zamykać się dla wąskiej publiczności. A i szkoły nie pójdą na wszystko, co sygnowane jest kuszącym szyldem ,,działa od 1913 roku”. ,,Niepokorni.ru” to po prostu straszny gniot. I tyle.

Szymon Spichalski
Teatrdlawas
5 grudnia 2011

Książka tygodnia

Carroll, Baum, Barrie. (Mito)biografie i (mikro)historie
Wydawnictwo Universitas
Maciej Skowera

Trailer tygodnia

14. Międzynarodowy Fes...
14 Międzynarodowy Festiwal Teatrów La...