O artyście-człowieku opowiem Wam słów kilka

"Widzę i opisuję" - reż. Jerzy Satanowski - Lubelski Salon Artystyczny

Kim jest artysta? Co mu w głowie siedzi? O czym myśli? Na te pytania Jerzy Satanowski próbuje dać odpowiedź spektaklem „Widzę i opisuję", który jest muzyczno-liryczną apoteozą sztuki. Trąci nawet dziękczynną modlitwą artystów, pytającą między wierszami o człowieka i jego rolę w Teatrze Życia.

Wymownie milczące pulpity na czarnych, cienkich nóżkach i punktówka na maszynę do pisania. Pięć wyższych krzeseł, mikrofony, a pod sufitem instrumenty. „Witam w moim świecie" zdaje się mówić reżyser, Jerzy Satanowski poprzez scenografię. Za chwilę w odwiedziny wpadnie uśmiechnięta Krystyna Tkacz, Mirosław Czyżykiewicz ze swoją gitarą –kochanką i Magdalena Piotrowska w klasyce czerni i czerwieni, a wraz z nimi Przemysław Buksiński i Agata Klimczak. Spadające białe kartki odmierzać będą czas. Kurz podniesie się z podłogi, zaraz zacznie się coś dziać. Instrumenty idą w ruch, światło zaciera ręce. Pojawiają się. Artyści.

Spektakl rozpoczynają słowa, które – na kształt Mickiewiczowskiej „Inwokacji" – są prośbą o natchnienie, o dobre jego przesłanie: „Dopisujemy po jednej stronie, tak jak się pisze eklogę. Jednym daj dobro, drugim odwagę. A nam daj światło na drogę". Niepozornie, lecz w całej swojej klasie na scenę wchodzi Krystyna Tkacz, rozsiewając wokół ogrom ciepła i pozytywu. Widać, że bawi się tym, co robi. Jej postawa na scenie przywodzi na myśl dobrego kompana, współtowarzysza niesamowitej przygody, który ma swoje zadanie do wykonania, ale jednocześnie wspiera innych. Bije od niej jakaś przejmująca siła, dobra energia. Przez uśmiech i wzrok próbuje przekazać to kolegom i koleżankom na scenie. Oni jednak rzadko reagują. Szkoda, że rezygnują z partnerowania aktorce, wybierając samotne brnięcie przez meandry tekstów i melodii. Brak poczucia łączącej ich więzi sporo odbiera spektaklowi, który, notabene przyjmuje raczej formę koncertu niż spektaklu.

„Widzę i opisuję" to wielobarwna mozaika zarówno osobowości, jak i gatunków muzycznych. Pojawiają się ballady bluesowe, poezja śpiewana, trochę muzyki kabaretowej, a na końcu nawet próba rocka. Artyści świetnie współgrają z muzykami. Dźwięki prowadzą zaskakujący dialog czy to ze słowami, czy z czmychającą szybko myślą, czy też z białymi kartkami, które spadając na podłogę wprowadzają niepokojący szmer. Kolejny pomysł upadł? A może coś zostało powiedziane, więc trzeba iść dalej i to, co przeszłe zostawić za sobą? Jedno jest pewne, mijają kolejne minuty. Na deskach wielkie talenty ukazują swój niepowtarzalny charakter i dzięki temu różnicują przestrzeń. Pełne wdzięku i charyzmy oraz swego rodzaju kuriozalności są interpretacje Magdaleny Piotrowskiej. „Stop klatka" czy „Hopla! Żyjemy" to unikalne wykonania, które w tym przypadku przewyższają oryginał Michała Bajora. Krystyna Tkacz genialnie wykłada lekcję o dykcji i powstawaniu głosek, wplatając w swoją wypowiedź – niczym profesorka z dawnych lat – „ł" kresowe. Mirosław Czyżykiewicz wprowadza bluesową nutę, która czasami chowa się w zaciśniętym gardle, a czasami ucieka z dykcją, przez co tekst nie dociera wyraźnie do widza. Każdy z twórców ma swoje pięć minut – lepiej lub gorzej wykorzystanych.

Spektakl bezpośrednio mówi o artystach. Ich życiu, wzlotach i upadkach, procesie tworzenia i poszukiwaniach. O wewnętrznym pragnieniu działania, stawiania pytań, znajdywania rozwiązań. Między wierszami jednak pojawiają się pytania o człowieka: jego naturalność, umiejętność bycia sobą, grę przed publiką, którą jest społeczeństwo oraz o zamykanie się w sztywne ramy, schematy („Świat jest o wiele bogatszy, gdy nam się zdaje, że nikt nie patrzy"). Te i wiele innych pytań kłębią się nad głowami artystów i swym dziełem starają się dać odpowiedź. Ale czy jest jakaś jedna i skończona? Najlepsza? Pewnie nie, bo gdyby była, sztuka by się skończyła.

Daria Bełch
Dziennik Teatralny Lublin
17 stycznia 2014
Portrety
Jerzy Satanowski

Książka tygodnia

Dostojewski. Portret intymny
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Alex Christofi

Trailer tygodnia

"Odlot" - reż. Anna Au...
Anna Augustynowicz
Tytułowy Odlot nie jest jednak tylko ...