O betlejemskiej przyjaźni

"Wół i osioł" - reż. Arkadiusz Porada - Teatr Lalki i Aktora w Wałbrzychu

"Wół i osioł" Norberta Ebla to prosta, pogodna i zabawna opowieść o zwierzętach, którym niespodziewanie przyszło się zajmować dzieciątkiem Jezus. W inscenizacji wałbrzyskiego Teatru Lalki i Aktora (reżyseria i adaptacja Arkadiusz Porada) zwierzęcy bohaterowie mają bardzo ludzkie twarze, egzystencjalne problemy i codzienne dylematy

Akcja tego oszczędnego w środkach wyrazu, kameralnego, lecz niebanalnego przedstawienia toczy się rzecz jasna w stajni, domu dwójki starych przyjaciół – gburowatego wołu (Seweryn Mrożkiewicz) i nadwrażliwego osła (Paweł Pawlik). Ich spokojny żywot wywraca się do góry nogami, gdy w żłobie z sianem znajdują ludzkie dziecko. Ogół wydarzeń koncentruje się wokół żłóbka, który staje się centrum uwagi bohaterów i głównym punktem ich odniesienia. Osioł, podejrzewając mesjańską tożsamość dziecka, pragnie się nim zaopiekować, przyzwyczajony do codziennej rutyny wół zabiega zaś o to, by się go pozbyć. Tu ogniskuje się konflikt między postaciami, z którego wyniknie ciąg przezabawnych dialogów, okraszonych solidną dawką humoru sytuacyjnego. 

Stajenka funkcjonuje jako mikrokosmos, zamknięty świat, do którego chcą się  wedrzeć wrogie siły (jakie oznaczają choćby czyhający na Jezuska żołnierze Heroda). Za drzwiami znajdującymi się na tylnej ścianie sceny, otwieranymi raz po raz na mgnienie oka, rozciąga się zimna czerń, słychać też gwizd mroźnego wiatru. Nad stajenką kilkakrotnie pojawiają się groteskowe aniołki, śpiewające „Gloria in excelsis Deo”, ilekroć osioł wypowiada zdanie: „a może to Jezusek”?

Dzięki ciekawym kostiumom rysunek postaci jest bardzo wyrazisty. Wół przypomina silnego i władczego Wikinga z opasłym brzuchem; osioł komicznie powłóczy spodniami-dzwonami, imitującymi kopytka i macha sznurkowym ogonkiem. Największy urok przedstawienia polega na ścieraniu się bohaterów w dyskusjach bardzo uczuciowych, a zarazem zabawnych. Postacie zawieszone są między czasem biblijnym a współczesnym, co również stanowi źródło pociesznych sytuacji. Osioł dowiaduje się o Jezusie z gazety, opowiada o zawijaniu dziecięcia w pieluszki z iście kreskówkowym odgłosem, wół nakazuje mu odprawić żołnierza Heroda, mówiąc: „powiedz mu, żeby się bujał”. Niezaprzeczalną zaletą spektaklu jest potraktowanie spraw poważnych z przymrużeniem oka, filuternie, żartobliwie – co sprawia, że świetnie bawią się na nim zarówno dzieci, jak i dorośli (choć oczywiście reagują śmiechem na zupełnie inne sytuacje). 

Prosta historia obok rozrywkowej powierzchni ma jednak także i drugie dno. Jest nim rozważanie o poświęceniu siebie dla drugich, wyrzeczeniu się własnych przyzwyczajeń dla cudzego dobra. Wół jest postacią przechodzącą metamorfozę – od wiecznie obrażonego choleryka po opiekuńczego rodzica (to jemu zresztą przypada – paradoksalnie – rola matki dzieciątka). Także osioł opanowuje swoją nadmierną emocjonalność, a wrodzoną czułość przelewa na dziecko. Pojawienie się Jezuska wystawia także na próbę przyjaźń bohaterów – wychodzą z niej wprawdzie zwycięsko, lecz zupełnie inni niż wcześniej. 

Dzięki dobrym rolom Mrożkiewicza i Pawlika przedstawienie ogląda się z niekłamaną radością.  Spektakl bowiem, bawiąc, przypomina o istotnych życiowych prawdach, a zarazem wpisuje ludzkie dylematy w kontekst wyższego porządku. Wprowadza także niecodzienną perspektywę betlejemskiej historii, komizmem oswajając prawdy, których czasem nie sposób pojąć rozumem.

Karolina Augustyniak
Dziennik Teatralny
24 grudnia 2011

Książka tygodnia

Osobliwy dom pani Peregrine. Tom 4. Mapa dni
Wydawnictwo Media Rodzina
Ransom Riggs

Trailer tygodnia

„Viva La Mamma" - reż....
Roberto Skolmowski