O czym marzy dziewczyna, gdy dorastać zaczyna

"Grzechy i rozpamiętania" - reż. Dariusz Taraszkiewicz - Teatr Arka we Wrocławiu

Premierowy spektakl Dariusza Taraszkiewicza „Grzechy i rozpamiętania" dyrektorka Teatru Arka, Renata Jasińska, rozpoczęła krótkim przywitaniem i uprzedziła publiczność, że jest to sztuka z gatunku „tych lżejszych". Wiedząc, że to adaptacja „Ślubów panieńskich" można było spodziewać się komediowej historii trzech skomplikowanych związków, opowieść okazała się jednak uniwersalna, obrazująca w zabawny sposób specyfikę relacji damsko-męskich, jeszcze bardziej zagmatwanych niż u Fredry.

Na charakter sztuki znacznie wpłynęło przeniesienie akcji w bliższe nam czasy XX-lecia międzywojennego. Unowocześnienie nie jest bezcelowe - to okres, w którym wciąż panują towarzyskie konwenanse, ale ludzie wykazują już charakterystyczne dla naszych czasów egoistyczne dążenia. Klara (Agata Obłąkowska-Woubishet) ubiera spodnie i wydaje się bardziej wojującą feministką niż emancypantką, Gustaw (Michał Przybysz) jest lekkoduchem, typem współczesnego imprezowicza. Ich przeciwieństwem są Albin i Aniela (Maciej Sibilski i Joanna Gierdal) – słabsze i uległe charaktery, w których zachowaniu ujawnia się skryta wiara w prawdziwe uczucie. Bohaterowie mają bardzo wyraźnie zarysowane, jednoznaczne charaktery i wpadają w skrajnie pozytywne i negatywne stany emocjonalne. 

Mówią wierszem, ale bezbłędna dykcja i naturalna mimika oraz gestykulacja (w tej materii mistrzem jest Sylwester Różycki w roli Radosta) zaciera poczucie wykreowanej sytuacji. Aktorom Arki udało się utrzymać ciągłe zaciekawienie publiczności, sceny są bardzo zróżnicowane i wywarzone czasowo. Do perfekcji opanowali swoją kameralną przestrzeń sceniczną - przejścia z jednego aktu w kolejny bywają niezwykle pomysłowe, filmowe niemal, a scenografia ogranicza się do paru rekwizytów, które zmieniają swoje zastosowania.

Intryga rozgrywająca się między postaciami jest przedstawiona w lekki i humorystyczny sposób. Oczywiście pojawia się tekst dziewczęcej przysięgi i mniej lub bardziej nieporadne próby zalotów ze strony młodzieńców. Bohaterowie pojawiają się na scenie w różnych konfiguracjach, a każda relacja jest pełna pasji i zaczepnych rozmów. W żartach zostaje wyraźnie zaakcentowany temat pożądania i miłości fizycznej. Uosobieniem tych spraw jest Pani Dobrójska (Beata Lech-Kubańska) ze sztucznymi piersiami i pośladkami, paradująca po scenie w wyzywających strojach. Wszyscy w którymś momencie zanurzają się w niespodziewanym uczuciu, co prowadzi do ostatniej – diabolicznej i surrealistycznej sceny tańca spełnienia. Nie wszyscy w tym tańcu uczestniczą – okazuje się, że najspokojniejsi, prawie niewidoczni bohaterowie sztuki mogliby na temat miłości opowiedzieć najwięcej ...

Jak na komedię przystało „Grzechy i rozpamiętania" (mimo złowieszczego tytułu) kończą się dobrze, choć wcale nie tak jakby się tego można było spodziewać. Ostateczna odpowiedź na pytanie czego potrzeba do szczęścia i o czym ludzie marzą jest prosta, wypowiedziana kilka razy podczas spektaklu wprost słowami Ireny Santor: odrobinę szczęścia w miłości. A cała reszta układa się sama.

Gabriela Kwarta
Dziennik Teatralny Wrocław
15 kwietnia 2014

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...