O jak Oresteja

"Oresteja" - reż: Jan Klata - Narodowy Stary Teatr w Krakowie

Bogów już nie ma. Pozostał medialny dym i gruz . Klątwa Atrydów to tylko i wyłącznie zasady telewizyjnego show, w którym głos decydujący należy do prowadzącej. Orestes to chłopiec z literką "O" na koszulce tak na wszelki wypadek gdyby zapomniał po co wyszedł na scenę. Zemsta zamyka się w komiksie "Punisher" i plastykowej pelerynie. Nie ma matkobójcy, jest kreskówkowy super bohater. Ajgistos to żądny władzy psychopata, a Agamemnon to przykład współczesnego wodza.

W antycznym świecie Jana Klaty nie ma miejsca na starożytność. Ajschylos uwidacznia się tylko gdzieniegdzie w mocno okrojonym przez reżysera tekście i w niezmienionych imionach postaci. Chór antyczny został zastąpiony „przykurzonymi” urzędnikami, którzy pełnią funkcję bezstronnych komentatorów całej akcji. Tragiczne losy Atrydów nie wynikają już bezpośrednio z ciążącej nad nimi klątwy, zawistnego fatum i nieprzezwyciężonego przeznaczenia, ale z niemożności odnalezienia się w tym zadymionym i pogrążonym bez reszty we mgle scenicznym świecie, w którym króluje medialna i polityczna manipulacja. 

Kasandra (Małgorzata Gałkowska) próbuje wypowiedzieć swoją przepowiednię. Nie jest w stanie, wszystko ma bowiem wypisane na sukience, która została jej nałożona. Jej przejmujący monolog (jeden z najmocniejszych punktów przedstawienia) to słowotok pojedynczych wyrazów poprzeplatany jękami i innymi bardzo drażniącymi, pojedynczymi dźwiękami. Klitajmestra (Anna Dymna) nie radzi sobie z ciągłym czekaniem na trudzącego się bezustannie działaniami wojennymi męża. Ma żal o złożoną w ofierze Ifigenię. Ich wygasająca miłość istnieje już tylko pod postacią zszarzałej od starości sukni ślubnej. Orestes (fenomenalny Piotr Głowacki) to tylko namiastka antycznego Orestesa, która poddaje się biernie każdej scenicznej sytuacji. Powtarza zapomniany tekst, który powinien wygłosić, a dzięki komiksowi trzymanemu kurczowo przy klatce piersiowej przypomina sobie o tym, że musi pomścić śmierć ojca. Próbuje śpiewać wraz z popową ikoną Apolla (Błażej Peszek) i doskonale odnajduje się w układzie tanecznym erynii. Nie ma katharsis, nie ma ulgi i oczyszczenia. Orestes pełni funkcję swego rodzaju maskotki na scenie. Bez problemu przystosowuje się do kolejnych scenicznych sytuacji bawiąc się przy tym doskonale. Dlatego jego końcowy monolog stanowi tak silny kontrapunkt zarówno na poziomie samej postaci jak i ogólnej konstrukcji spektaklu. Wygłoszony fragment tekstu Heinera Mullera z kluczowym zdaniem: „Do you remember? Do you?” to bardzo adekwatne i pasujące do całości podsumowanie spektaklu. To trochę tak, jakby Klata pytał, czy w zdegradowanej współczesnej cywilizacji był jeszcze czas i miejsce na pamiętanie o tym co było kiedyś. Podkreśla rosnącą bezużyteczność pamięci historycznej w otaczającym nas świecie fałszywych bogów.

Klata tragedii greckiej nadaje posmak współczesności. Robi to wielopoziomowo i w sposób bardzo metaforyczny. Wykorzystuje popkulturowe kreacje czy symbole do stworzenia świata, w którym dominuje mechanizm manipulacji (ze strony rządzących) i bierności (tych rządzonych).

Magda Jasińska
Dziennik Teatralny
12 listopada 2010

Książka tygodnia

Wszystkie nasze lalki
Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi
Honorata Sych

Trailer tygodnia