O miłości męskim głosem

"Koncert: mężczyźni o miłości" - reż. Paweł Budziński - Teatr Bakałarz w Krakowie

Zespół Cool Kids of Death śpiewał kiedyś, że „Piosenki o miłości są takie banalne", ale – nie w wykonaniu Teatru Bakałarz. Nawet, jeśli widać, że mamy przed sobą wersję jeszcze nie do końca dopracowaną, w pewnym stopniu improwizowaną, to bawimy się świetnie. „Koncert: mężczyźni o miłości" w reż. Pawła Budzińskiego pokazuje, że mężczyzna nie jest tworem pozbawionym uczuć, a wręcz przeciwnie – miłość wyzwala u wszystkich pokłady wzruszeń.

Piwnica Artefact Café w Krakowie tego wieczoru wypełniła się niewymuszonym śmiechem oraz nieskrywanym wzruszeniem. Forma spotkania przyjaciół i zwierzeń przy winie jest naturalna i bliska zapewne każdemu z widzów. Na scenie mamy dwa stoły i kilka krzeseł, na których siedzą artyści: muzycy przy jednym stole, aktorzy przy drugim. Piosenki przeplatane są humorystycznymi dialogami, a śpiewającym aktorom (Mieszko Syc, Jakub Wierzejski, Bartłomiej Wiktor) towarzyszy dwoje gitarzystów (Marcin Dąbrowski i Kinga Sobieszczańska).

Koncert składa się z najpiękniejszych polskich piosenek o miłości, powstałych w ubiegłym wieku. Usłyszeć można wybrane utwory Ireny Santor, Anny Jantar, Michała Bajora, Haliny Kunickiej i Kabaretu Starszych Panów. Warto zaznaczyć, że przygotowany występ jest wydarzeniem w tej formie jednorazowym, a jednocześnie zapowiedzią pełnej wersji koncertu, która swoją premierę będzie miał w przyszłym sezonie. Utwory dobrane są tak, żeby tworzyły żartobliwą nieco opowieść o emocjach, jakie wywołuje miłość i skłoniły do refleksji na temat: jak kocha mężczyzna?

Na początku można było wyczuć swego rodzaju nieśmiałość artystów, związaną być może z przestrzenią, ale też niecodzienną dla nich formą wyrazu (w spektaklach mimo wszystko tak dużo nie śpiewają). Jednak już po pierwszym utworze coś zostało przełamane i nastąpiła wymiana energii między brawurowymi wykonującymi piosenki aktorami, a zachwyconą i rozbawioną publicznością. Kameralne pomieszczenie wypełniło się dobrą energią, choć mężczyźni (i nie tylko, ponieważ wokalne pięć minut na scenie miała także Kinga Sobieszczańska) śpiewali zarówno o cieniach, jak blaskach miłości.

Teatr Bakałarz działa na zasadzie „pay what you want" – widz decyduje, ile pieniędzy zostawi na koniec aktorom, wrzucając do przezroczystej kuli lub czapki. Cały dochód z koncertu „Mężczyźni o miłości" zostanie przeznaczony na produkcję nowego spektaklu, z którym teatr pojedzie do Gdańska, na Festiwal Szekspirowski. Ten koncert pokazał, że cokolwiek robią – nie zawodzą na scenie, więc za Teatr Bakałarz cały czas trzymam mocno kciuki, szczególnie w kontekście nadchodzącego festiwalu.

Joanna Marcinkowska
Dziennik Teatralny Kraków
22 lipca 2019

Książka tygodnia

Tamara Łempicka. Sztuka i skandal
Wydawnictwo Marginesy
Laura Claridge

Trailer tygodnia