O potędze miłosierdzia

"Książę czy żebrak" - reż. Teresa Kurpias-Grabowska - Teatr Rampa w Warszawie

Przyzwoite, rzetelne przedstawienie adresowane do dzieci jest dziś rzadkością. A gdy jeszcze jest to spektakl, gdzie granica między dobrem i złem przebiega wyraziście i gdzie wartości podstawowe są tak ulokowane, że widownia dziecięca za nimi optuje oraz identyfikuje się z postacią sceniczną, która jest nosicielem tychże wartości - no to takich przedstawień prawie już nie ma. A jeśli już gdzieś się pojawią, to trzeba o tym rozgłaszać.

Zatem rozgłaszam: widziałam znakomite przedstawienie adresowane do dzieci, młodzieży i dorosłych. To "Książę czy żebrak" według powieści Marka Twaina w reżyserii Teresy Kurpias-Grabowskiej, która jest także autorką scenariusza. Ten familijny spektakl grany na scenie Teatru Rampa w Warszawie ma formę musicalu, w którym obok kilku aktorów Teatru Rampa występują dzieci i młodzież Teatru Tintilo.

Jak w powieści, tak i w spektaklu bohaterami są dwaj chłopcy mieszkający w szesnastowiecznym Londynie. Jednak każdy z nich postrzega Londyn i w ogóle życie z diametralnie innej perspektywy. Jeden mieszka w pałacu, jest rozpieszczonym i opływającym w dostatek synem króla, następcą tronu, księciem Edwardem Tudorem (w tej roli Igor Bareja). Drugi zaś to żebrak Tom Canty (grają na zmianę Jakub Dyniewicz i Maciej Gierczycki), syn pijaka mieszkający w dzielnicy nędzy. Ale są dwie rzeczy, które ich łączą: bliźniacze podobieństwo zewnętrzne i marzenie, by choć na krótko poznać życie drugiego. I kiedy pewnego dnia przypadkowo spotykają się, zamieniają się ubraniami, a tym samym rolami. Każdy z nich wynosi z tej krótkiej zamiany wartościowe doświadczenie, które zaowocuje w ich życiu. Z tej zamiany ról chłopców płynie też nauka dla króla Henryka. Bo miłosierna postawa przebranego za księcia żebraka wobec sądzonych poddanych królestwa uzmysławia staremu królowi Henrykowi VIII (nie do poznania w tej roli Maciej Gąsiorek ucharakteryzowany bajkowo i specjalnie mówiący nie swoim głosem, co daje świetny efekt), że w swoim królowaniu zaniedbał rzecz najważniejszą: zapomniał o potędze miłosierdzia - jak sam wyznaje. Temat miłosierdzia na scenie, i to w Roku Miłosierdzia - trzeba przyznać, rzecz wyjątkowa i niepopularna w dzisiejszym świecie nastawionym na zysk, nieobyczajne uciechy i hedonistyczne postawy.

Przedstawienie łączy element bajkowy z klimatem zabawy oraz poważną, głęboką refleksją nad tym, co w życiu jest naprawdę istotne. I że zawiść nie popłaca, natomiast warto być człowiekiem odważnie przeciwstawiającym się złu, bo prawda i dobro wygrywa, dając nam niezależność i komfort duchowy, psychiczny. A to niezbędne, aby być w zgodzie z własnym sumieniem. Tak jak i gest dzielenia się dobrem z innymi. Ten doskonały spektakl wprawdzie adresowany jest do dzieci, ale raczej starszych, zwłaszcza w tej części refleksji i moralnego przesłania, jakie niesie przedstawienie. Młodsze zaś zwracają uwagę głównie na stronę wizualną, ruchową i muzyczną.

To musicalowe przedstawienie mające prócz artystycznego także walor edukacyjny jest znakomicie zrealizowane z dobrze i komunikatywnie poprowadzoną narracją, ze świetną dramaturgią scen dialogowych oraz przejściami do scen muzycznych, wokalnych i baletowych. Jest rytmiczne, pełne dynamiki. A wspaniały, ciepły, o przyjemnej barwie głos znanej aktorki i wokalistki Teatru Rampa Doroty Osińskiej w roli Lady Midnight dodaje klimatu całości i w finałowej pieśni wybrzmiewa mądrym przesłaniem: "Miej serce wrażliwe, oczy dostrzegające biedę i naucz się wyciągać pomocną dłoń".

Dzieci i młodzież grające w spektaklu są naprawdę doskonałe muzycznie, ruchowo, tanecznie, a także aktorsko. Główni bohaterowie, wykonawcy roli żebraka Toma Canty'ego, czyli Jakub Dyniewicz na zmianę z Maciejem Gierczyckim, oraz Igor Bareja w roli księcia Edwarda - zasługują na wielkie brawa. Kto wie, czy za kilkanaście lat nie będziemy ich oglądać jako już profesjonalnych aktorów na scenach teatralnych. Tak zresztą, jak i pozostałych wykonawców - czy to Wojciecha Stolorza jako Lorda Hertforda (uosobienie diabelskiego zła i zawiści), czy Dominika Rybiałka jako okrutnego ojca pijaka i złodzieja, czy też Zuzanny Makowskiej w roli Nan, siostry Toma, a także innych. Bo cały zespół, wszyscy wykonawcy oraz twórcy tego świetnego musicalu przypominają nam, widzom, że teatr należał kiedyś do sztuki wysokiej.

Temida Stankiewicz-Podhorecka
Nasz Dziennik
1 lutego 2016

Książka tygodnia

Monty Python. Autobiografia według Monty Pythona
Czwarta Strona - Wydawnictwo Poznańskie Sp. z o.o.
Monty Python

Trailer tygodnia