O strachu i męstwie

"Dziesiona" - reż. Konrad Dulkowski - Teatr TrzyRzecze w Białymstoku

Dziesiona w Teatrze TrzyRzecze. Ten spektakl warto zobaczyć. Historia jest nośna i na czasie,bohaterowie prawdziwi i wyraziści, a aktorstwo rewelacyjne.

Teatr TrzyRzecze z premiery na premierę jest lepszy, a spektakle bardziej dopracowane i kontrowersyjne. Zwieńczeniem tego jest "Dziesiona", która już niedługo ma wrócić na deski placówki przy ul. Młynowej 19. Autor "Dziesiony", Konrad Dulkowski stawia przed widzami trudne pytania. I wcale nie odpowiada na nie jednoznacznie. Bo jak znaleźć odpowiedź na pytanie o to, co zrobić, kiedy nasze życie determinuje strach przed ośmieszeniem? I jak być prawdziwym mężczyzną? A w końcu, czy lepiej obronić dziewczynę i postawić się kumplom, czy wyjść na "ciotę" i stracić ich zaufanie?

Dramat reżyserowany (i napisany) przez Dulkowskiego to opowieść o jednej z największych sił, która determinuje nasze życie - strachu przed ośmieszeniem. Ale nie tylko. Jest tu też mowa o potrzebie wypełniania narzuconych przez środowisko ról społecznych, w tym o wzorcach kształtujących "prawdziwego" mężczyznę. Ale kim ów "prawdziwy" mężczyzna jest nie wiadomo. To też rzecz o zatraceniu tożsamości wśród masek przyrastających do twarzy.

I o tym, że każdy z nas może być zarówno ofiarą, jak i katem. I że przetrwają tylko najsilniejsze jednostki. To nic, że z kompletnie zniszczoną psychiką.

"Dziesiona" to w gwarze przestępczej kradzież z pobiciem. W spektaklu pojawia się jako coś, do czego niektórzy dążą, a inni przeciwnie. Uciekają od tego. Przez to tworzy się swoista segregacja na katów i ofiary. Ale przy tym nie można zapominać, że każdy z bohaterów ma w sobie pierwiastek jednego i drugiego. Na scenie występują: Krzysztof Ławniczak (białostocki Teatr Dramatyczny), Karol Smaczny (do niedawna Teatr Wierszalin), Michał Kitliński (krakowski Teatr Bagatela, wcześniej na deskach TrzyRzecza grał w spektaklu "Piaskownica" Michała Walczaka, w reż. Dulkowskiego). O muzykę (kompozycja i wykonanie) zadbał Jan Wyszkowski, a scenografią zajęła się Anna Siwik. W spektaklu pojawiają się też piosenki zespołu Siekiera i Spiętego.

Rewelacyjnie na scenie prezentuje się Karol Smaczny. Wie, jak rozłożyć akcenty. Potrafi zagrać tak, że współczujemy mu całkowicie, by za chwilę zamienić się w chłopaka, którego nie chcielibyśmy spotkać w ciemnej uliczce. Gra syna, Jacusia, który nie ma w życiu łatwo. Ojciec wyżywający się na nim psychicznie (Ławniczak), koledzy, którzy przesiąknięci są zepsuciem i złymi wzorcami. Jednym z kolegów jest Kitliński, którego rola nie jest jednak do końca jednoznaczna. Jawi się nam on nie tylko jako chłopak z blokowiska, ale również jako swoiste alter ego Smacznego, czyli Jacusia. Wszyscy oni pod zewnętrzną powłoką silnych facetów, są słabi. A słabości ciężko się pozbyć. Słabości ciężko okiełznać. A wiadomo, że jak człowiek słaby, to nie do końca może cieszyć się życiem. Ale tutaj życie nie jest po to, żeby się nim cieszyć. Jest po to, żeby przetrwać od wschodu do zachodu słońca.

(uk)
Kurier Poranny
15 stycznia 2013

Książka tygodnia

Rzecz w teatrze Jana Klaty
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Michalina Lubaszewska

Trailer tygodnia