O wypędzaniu diabła

„Powrót króla‟ - reż. Tomasz Hynek - Wrocławski Teatr Współczesny

Niby lekko, kolorowo, neonowo i z przymrużeniem oka, a tu jednak przydługawo, przynudnawo, łopatologicznie i powtarzalnie. „Powrót króla‟ Tomasza Hynka to komiksowa historyjka o grzeszkach, kłamstewkach, zboczuszkach i cycuszkach. Wszystko ponoć co widz lubi najbardziej.

I tak to już jest, że kto ogląda ten wyboru nie ma. Podobać się musi i kropka. Dla każdego coś miłego, a najlepiej wszystko naraz. Bo w niecałe 75 minut powyciągali artyści tematów z kilka tuzinów. A takie barwne i kolorowe, co rusz to większy i ważniejszy - a tu pijaństwo, a tam ekologia, i poczesne miejsce złodziejstwo zajmuje i gdzieś się obrona zwierząt zawieruszy. A tą, no... religię oklepaną to od razu widać, że ruszają, i Jezusa też się uczepili, bo przecież i z niego dobry materiał na heheszki w swojskim gronie. No i zapomnieć nie można o jełopach narodowcach co z flagami polskimi (bęcwały te! Polacy!) biegają i jeszcze jakichś bohaterów wspominają! Że niby skórę ich dziadkom na wojnie ratowali?! Ktoś? Coś? Kiedyś? Chyba się im zwidziało, jak tym z „Wesela" co zjawy widzieli albo jak temu nawiedzonemu królowi-polonofilowi co sobie Centrum Rozrywki Narodowej wystawić zapragnął.

A że „Powrót króla‟ - przedsięwzięcie artystyczne piętnujące polskie grzechy główne - zostało zrealizowane z impetem, godząc kąśliwym ostrzem satyry (a jakże!) w najgłębszy, podskórny nerw narodowy, to już tam, że z tego pasztet wyszedł - nie szkodzi. Bo przecież poszło gładko i sprawnie. A że nic w zamian? To co z tego?

Krótko - tematów bez liku i dobrze, bo kulturalny widz łyknie wszystko. Finezja? Po co? Starczy łopatologicznie i do skutku, po łbach: „Jebane lewactwo!, Pierdoleni ekolodzy!", by widz przypadkiem nie przeoczył, kto jest dobry, a kto zły. Ci źli wykrzykują co im ślina na język przyniesie i tkwią pozamykani przez stulecia w swoich schematach jak Cocomo i Popelina, albo też łażą z polskimi flagami na kombinezonach, po nocach biorą narkotyki na sen i przystawiają się ukradkiem do ciężarnych dziewczynek, zboczuchy jedne! Sam król (Anna Kieca) to w końcu rasowy popapraniec, świr i erotoman. No i jeszcze to przypałowe Centrum Rozrywki Narodowej z korowodem postaci do wskrzeszania, gdzie obok papieża Polaka stoi w kolejce Dmowski, Piłsudski i Skłodowski.

Naród, religia, Polska i rodzina to Szmira (Aleksandra Dytko), Cocomo (Krzysztof Kuliński), Disco (Maciej Kolwaczyk) i Popelina (Beata Rakowska) - neonowi, tandetni do szpiku kości, ograniczeni, wietrzący wszędzie interes. W zespole aktorskim zgrani, dobrzy technicznie, o odpowiednich do ról warunkach fizycznych. Wtłoczeni w formalny, komiksowy charakter bardzo rytmicznego spektaklu, radzą sobie sprawnie i z wyczuciem, pewnie oddając temperament kreowanych przez siebie postaci. Na tle umownej, kolorowej, minimalistycznej dekoracji (zasługa Małgorzaty Materny) w swoich bajeranckich, twarzowych kostiumikach z epoki disco prezentują się całkiem klawo. Jak na żywy komiks przystało, na początku spektaklu, w poprzedzanych wyciemnieniami pantomimicznych stop-klatkach, widz może obejrzeć sobie z grubsza tę karykaturalną rodzinę. Umowne i dość pomysłowe obrazki ilustrują początek historii opowiadanej na kilka głosów.

I miło by było gdyby chaotyczną, quasi-polityczną pogadankę ciągnącą się jak makaron przez bite 75 minut zastąpiła jakaś treść. W końcu koncepcja formalna niczego sobie, aktorzy na piątkę, scenografia z pomysłem i kostiumy niekiepskie. Szkoda.

Cóż, na popularnym w dzisiejszych czasach kompleksie bycia Polakiem, wymaglowanym zresztą w „Powrocie króla‟ metodycznie i skrupulatnie, można zapewne dalej zarobić. Mało to jednak oryginalne, a nawet grubo passé. Wytykanie palcami miewa ponadto przykre konsekwencje. Jak to zgrabnie ujął niegdyś pewien pan z wąsem: „niejeden, co diabła z siebie wypędzić pragnął, sam przy tym w świnię wstąpił‟.

Marta Tomaszek
Dziennik Teatralny Wrocław
24 października 2019
Portrety
Tomasz Hynek

Książka tygodnia

Niebieska Księga z Nebo
Wydawnictwo Pauza w Warszawie
Manon Steffan Ros

Trailer tygodnia

Napój miłosny
Jitka Stokalska
Opera na Zamku w Szczecinie zaprasza ...