Objazdowy teatr Opery na Zamku

"Pajace" - reż. Michał Znaniecki - Opera na Zamku w Szczecinie

11 sierpnia całym Szczecinem zawładnie objazdowy teatr Opery na Zamku. Będą w mieście spektakle-satelity, teatr w teatrze, szczudlarze, akrobaci, capoeira, tango, balet, szanty, korowód, wjazd artystów zabytkowym autem, będzie hałas, będzie istny cyrk! To wszystko w ramach pierwszego takiego w Polsce megawidowiska plenerowego – premiery opery „Pajace" R. Leoncavalla. Uwaga na sąsiada w Teatrze Letnim w Szczecinie! To może być aktor! Tyle że to nie szkodzi, można wstać, można z nim zaśpiewać, można włożyć maskę i choć przez chwilę być aktorem.

Realizatorzy opowiadają o swoich przygotowaniach i wizji.

Jacek Jekiel, dyrektor Opery na Zamku:

Wszystko zaczęło się od aplikacji do programu unijnego „Południowy Bałtyk" Trans-Opera. Komisja z 12 krajów wybrała nasz projekt. To już było pozytywnie szokujące. I tak stało się to zaczątkiem do przygotowań transgranicznego przedstawienia, które będzie wpisywało się w artystyczną wizję teatrów po obu stronach granicy, w naszym przypadku chodzi o zaprzyjaźniony teatr z Greifswaldu. Spektakl „Pajace" będą mogli Państwo zatem również obejrzeć, w nieco odmienionej scenerii, w przyszłym roku w Stralsundzie. Bez takich projektów Opera nie wyszłaby z „wakacyjnych pieleszy". A jest to moje credo, by opera nie pozwoliła odpoczywać od siebie podczas wakacji. Piasek, słońce – teraz pogoda nas nie rozpieszcza – ale my rozpieszczamy, bo to, co Państwo tu zobaczą, będzie na pewno niezwykłe. Nie damy się już z tych kolein wypchnąć. Będziemy organizować także swoje projekty latem. Chciałbym podziękować Szczecińskiej Agencji Artystycznej za pomoc finansową. Ten projekt jest z gruntu miejski, ponieważ casting amatorów do chóru miejskiego, który zorganizowaliśmy w ubiegłym roku w listopadzie, a na który przyszło wiele setek osób, ku naszemu zdziwieniu. Naprawdę byliśmy zaskoczeni, że szczecinianie tak kochają scenę, że tak bardzo chcą śpiewać. I ten chór przecież pracował ciężko przez pół roku pro publico bono, dlatego, że kocha sztukę.

Myślę, że „Pajace" są idealnym punktem do refleksji nad tym, gdzie kończy się życie, a zaczyna się teatr. Jesteśmy częścią spektaklu i to, że chór miejski jest i na scenie, i poza sceną, i nie wiemy, czy jesteśmy tylko widzami, czy też uczestniczymy w czymś, co jest bardzo osobiste.

Michał Znaniecki, reżyser opery „Pajace":

Wczorajsza próba pokazała, że zbudowaliśmy armię ludzi zakochanych w świecie operowym. Myślę, że na tym ten projekt polega - na mieszaniu fikcji z rzeczywistością, mieszaniu publiczność, także rodzin naszych Pajaców. To nie tylko 200 osób, które są z nami. To się multiplikuje. Całe rodziny wiele miesięcy żyły tą operą, bo przecież zabraliśmy im i matki, i siostry, i mężów. O tym się przecież mówi w domach i dzięki temu opera wchodzi pod strzechy, staje się tematem codziennym. I to, że mamy Was zaskakiwać każdego lata, to po to, by opera stała się codziennością. Mam nadzieję, że uda nam się przygotować taki projekt – on jest zupełnie inny, bo zaczyna od bazy. A że nie było żadnej taryfy ulgowej, to baza jest już zbudowana. Będziemy pracować wśród publiczności na trybunach, będziemy na scenie. Nasze Pajace wychodzą też do miasta z paradą, wykorzystując np. auto z lat 40-tych, w parku różne grupy amatorskie opowiedzą historię opery swoim językiem. To jest tango, taniec klasyczny, współczesny, capoeira czy szanty w wykonaniu grupy z Niemiec. Będziemy mówić o miłości, zdradzie, tragedii i będziemy cały czas pracować nad światem fikcji, rzeczywistości, dochodząc do pewnego katharsis, dla nich, i dla publiczności, i nawet dla solistów.

Vladimir Kiradjiev, dyrygent:

11 sierpnia Szczecin będzie nie tylko europejską stolicą żeglarstwa, ale i operową. W „Pajacach" są arie, które wzruszają każdego słuchacza. Muzyka jest przepiękna, bo i emocje są wielkie i piękne. Mamy nie tylko świetną reżyserię, ale i znakomitych solistów. W obsadzie są nie tylko ludzie ze Szczecina, jak nasza primadonna Joanna Tylkowska-Drożdż czy słynny Michał Partyka. W „Pajacach" gra znakomity Mariusz Godlewski, świetny tenor Pavlo Tolstoy. Mamy też na scenie wielką gwiazdę - Kamena Chaneva. Chór jest znakomicie przygotowany, wspaniale się z nim pracuje, a to się nie zdarza na co dzień. Utwór jest bardzo trudny, ale obiecuję, że premiera będzie świetna.

Małgorzata Bornowska, przygotowanie chóru Opery na Zamku i chóru miejskiego:

Gdy dostałam propozycję, by pracować z amatorami, to trochę się wystraszyłam, bo od ponad 12 lat pracuję z zawodowcami. A tu jeszcze chodziło o ogromną liczbę osób. „Pajace" to nie jest długa opera i chór nie ma dużo do śpiewania, ale jest to bardzo trudne śpiewanie, wyjątkowo trudne w porównaniu z innymi operami. Zaczęliśmy pracę i chórzyści mieli kłopot, bo śpiewaliśmy odcinkami, aby wszystko dobrze utrwalić. Poprosili o nagranie taśm, by mogli się uczyć w domu. Od tej pory praca szła znacznie szybciej. Panie się chwaliły, że ćwiczą nawet w samochodzie. Zaangażowanie jest ogromne, czuje się pasję. To najlepszy dowód na to, że chcieć to móc. A mamy nawet osoby niepełnoletnie i 80-letnie. Dominują panie. Zatem grupę tenorów-mężczyzn tworzą dzielne panie „tenorzyce".

Katarzyna Berowska, przygotowanie chóru dziecięcego:

Dzieci mają bardzo krótki fragment utworu do wykonania, ale odgrywają ogromną rolę w tym spektaklu. Zaczęliśmy próby w ubiegłym tygodniu, już potrafią zaśpiewać całą swoją partię w tempie wykonawczym. Są niesamowite, zaangażowane, ciekawskie, zadają dużo pytań. Mamy dzieci od 6 do 12 lat. Są to dzieci z różnych szkół muzycznych, ognisk, innych chórów. Praca z nimi daje olbrzymią satysfakcję.

Magdalena Jagiełło-Kmieciak
Materiał Opery
3 sierpnia 2017

Książka tygodnia

Teatr lalek w dawnej Polsce
Fundacja Akademii Teatralnej i Akademia Teatralna
Marek Waszkiel

Trailer tygodnia