Ocaleni

"Bracia i siostry" - reż. Maja Kleczewska - Teatr im. Jana Kochanowskiego w Opolu

Maja Kleczewska w "Braciach i siostrach" według klasyki stworzyła własna, fascynująca opowieść.

Spektakl w opolskim Teatrze im. Kochanowskiego nie jest adaptacją "Trzech sióstr" ani "Braci Karamazow" - powstał jedynie z inspiracji zawartymi w nich postaciami i wątkami. To autonomiczny scenariusz, w którym można doszukać się dialogów i bohaterów Czechowa i Dostojewskiego. Irina nie jest - jak w oryginale - młodziutką dziewczyną, ale 80-letnią kobietą o pooranej zmarszczkami, a jednocześnie pięknej twarzy Zofii Bielewicz. Alosza (Dawid Ogrodnik) nie zamierza iść do klasztoru, ale desperacko szuka bliskości, by na tym gruncie budować nowe życie.

Obserwujemy świat po katastrofie. Nie wiemy, co ją spowodowało, ale możemy się domyślać, że Kleczewska w cywilizacyjnym spustoszeniu doszukuje się skutków dzisiejszych kryzysów. Przyczyn krachu szuka w nas i w sobie.

W opolskim przedstawieniu postacie nie noszą raz na zawsze przypisanych imion. Mogłyby być każdym - skupiają w sobie wiele chorób współczesności. Pierwszą jest samotność i brak punktów oparcia. A skoro ich nie ma - pozostaje katatonia, jak mantra powtarzane słowa i gesty. Jak w wypadku matki (przejmująca Sylwia Zmitrowicz) oszukującej się, że jej dziecko wciąż żyje, choć jego zwłoki dawno zdążyły ostygnąć.

W "Braciach i siostrach" Kleczewska nie chce, byśmy skupiali się na poszczególnych bohaterach, szukając w nich podobieństw do pierwowzorów z rosyjskich klasyków. Za to przez trzy godziny każe nam patrzeć na niewielką społeczność rozbitków z zagłady. To przedstawienie celowo poszatkowane, czasem irytujące otwartą formułą, niekiedy męczące monotonią, częściej jednak fascynujące. Niby podobne rzeczy już widzieliśmy, choćby u Krystiana Lupy w "Poczekalni 0". Tyle że Lupa z miną mędrca serwował banały, a Maja Kleczewska daje dobry opis rozpadu. I nie zostawia widzów z uczuciem beznadziei.

Z pomocą świetnych aktorów (największe wrażenie robią Marta Nieradkiewicz i Dawid Ogrodnik) pokazuje, że mamy szansę na powtórne narodziny. Być może schron, w jakim zamknęła bohaterów spektaklu, rozpirzy się w pył, ale warto wierzyć, że poza nim jest nowe życie. Szansą na nie jest tylko wzajemna bliskość. Z takim przesłaniem Kleczewska staje się wierna Czechowowi.

(-)
Wprost
6 lutego 2013

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia