"Oczyszczenie" - sztuka politycznie niepoprawna

"Oczyszczenie" - reż.: Petr Zelenka - Teatr Stary w Krakowie

Weekend w krakowskim Starym Teatrze stał pod znakiem swawolenia. Na scenie przy placu Szczepańskim ongiś skandalizującą "Lulu" Wedekinda próbował ekshumować Michał Borczuch, zaś na Scenie Kameralnej Petr Zelenka wyreżyserował wieczór jednoaktówek z pieprzykiem pod wspólnym tytułem "Oczyszczenie".

Zelenka zaczyna zajmować w naszym teatrze pozycję podobną nieledwie do tej, którą parę sezonów temu okupowali Irlandczycy. Jego sztuki szybko trafiają na teatralne afisze, "Opowieść o zwyczajnym szaleństwie" drugi sezon idzie w warszawskim Teatrze Dramatycznym, "Teremin" trafił na deski Współczesnego. Warto przypomnieć, że wybrańcy mieli okazję skonfrontować spektakl Artura Tyszkiewicza z tym wyreżyserowanym w Pradze przez samego autora i pokazanym na tegorocznym festiwalu Kontakt.

Konfrontacja była miażdżąca dla Zelenki: po przerwie na widowni została ledwie połowa widzów. Pamiętni tego doświadczenia, trochę z duszą na ramieniu śpieszyliśmy do teatru Kameralnego. Obawy okazały się niepotrzebne - aż do przerwy. Pierwsza część wieczoru była dobrym teatrem o wyrazistym aktorstwie, przedstawieniem zmuszającym do zadania samemu sobie kilku niewygodnych pytań.

Żądne sensacji media krztusiły się od wiadomości, że na scenie Kameralnego obejrzymy sztukę o pedofilii. Niewielka to już dziś sensacja, nasze teatry przyzwyczaiły nas do drastyczności. Zelenka nie jest jednak domorosłym skandalistą. To prawda, historia drugorzędnego literata aspirującego do ważnej literackiej nagrody, a któremu zdarza się popełnić czyn w każdej kulturze uchodzący za najdrastyczniejsze przekroczenie wszystkich obyczajowych granic, może się wydawać czymś niewyobrażalnym.

Zelenka przekornie zmienia perspektywę: nie usprawiedliwia swojego bohatera. Pokazuje tylko, że w świecie mediów wykorzystujących ludzką prywatność, w którym wszystko jest na sprzedaż, w którym prawo służy tylko do osiągania najniższych celów, przypadek gwałciciela małych chłopców jawi się tylko jako element tej rzeczywistości. I przypominają się słowa jednego z głośnych polskich reżyserów: "Nie ja jestem skandaliczny, bo skandaliczna jest cała rzeczywistość wokół mnie".

Wymowa pierwszej jednoaktówki Zelenki może się wydawać nie do przyjęcia zwolennikom i przeciwnikom politycznej poprawności - bo ta historia to podstawienie krzywego lustra nam wszystkim. Zelenka bowiem nieco tylko wyostrzył patrzenie na to, co wokół nas. Są w tej części spektaklu sceny znakomite: spokój Jerzego Treli jako eks-księdza wyznającego przed kamerą utratę wiary, sposób, w jaki Krzysztof Globisz buduje postać Jacka, bohatera sztuki, jego osaczenie, niemożność uporania się ze świadomością popełnionego czynu, a chwilę później ponurą determinację, z jaką parł do jego popełnienia. To wysoka aktorska sztuka, bo Zelenka pokazuje Jacka filmową techniką retrospekcji, rwie chronologię. Globisz gra postać działającą w przeszłości, a za chwilę komentującą to, co stało się przed chwilą. To jedna z jego najlepszych ról w ciągu kilku ostatnich lat.

Mówimy o "Oczyszczeniu" jako o wieczorze jednoaktówek, choć na afiszu jest to jedno prapremierowe przedstawienie. Druga część sprawia bowiem, że można na nią zaprosić zupełnie innych widzów, a samemu założyć kapelusz i pójść do domu. Ci, co przyjdą na nasze miejsca, obejrzą mało zajmującą farsę, którą można zatytułować "Tele-niedole".

Postaci te same, tylko nie wiedzieć czemu, problem pierwszej części nagle rozmywa się, a zastępują go utyskiwania, że telewizja jest głupia, a dziennikarka-idiotka przesłuchująca swoich gości musi ustąpić miejsca gęsi głupszej od siebie - choć trudno uwierzyć w to, że to w ogóle możliwe. Ważnym rekwizytem są tam mokre szmaty, którymi można rzucać, jeśli coś się w wulgarnym telewizyjnym tok-szoł nie podoba. Gdyby umieszczono je przy teatralnych fotelach - niejeden widz wiedziałby, jaki zrobić z nich użytek. 

Ale prapremiera Zelenki w reżyserii Zelenki za nami - następni reżyserzy już wiedzą, że warto zająć się pierwszą - mądrą - częścią "Oczyszczenia". Druga - tylko dla widzów o szczególnej wytrzymałości i cierpliwości.
(AH)

Tomasz Mościcki
Dziennik
30 października 2007
Portrety
Petr Zelenka

Książka tygodnia

Tajemnicze dziecko
Wydawnictwo Media Rodzina
E.T.A. Hoffmann (Ernst Theodor Amadeus Hoffmann)

Trailer tygodnia

Malta Festival Poznań ...
Michał Merczyński
Dziś ogłaszamy kolejne wydarzenia, kt...