Od marzenia o wolności do legendy tańca

20. Łódzkie Spotkania Baletowe

Michaił Barysznikow to żywa tańcząca legenda, Wacław Niżyński naszych czasów. Wyśmienity artysta bez trudu odnajduje się też w realiach pop kultury: można go obejrzeć w "Seksie w wielkim mieście", w łazience postawić jego perfumy albo poczytać o związkach ze znanymi aktorkami.
Być może światowa kariera urodzonego w Rydze Barysznikowa nigdy nie osiągnęłaby imponujących rozmiarów, gdyby nie odważna decyzja. W 1974 r. 26-letni absolwent słynnej Leningradzkiej Szkoły Choreograficznej był pierwszym solistą Teatru Opery i Baletu im. Kirowa. O współpracy z tym zespołem marzył każdy młody tancerz. Ale Barysznikow marzył raczej o wolności. Choć przychylność władz radzieckich zapewniała mu przywileje i perspektywę rozwoju kariery, zdecydował się na ucieczkę. Jak wcześniej Natalia Makarowa i Rudolf Nuriejew wystąpił do władz Stanów Zjednoczonych z prośbą o azyl. Po występie, kończącym tournée zespołu Kirowa po Kanadzie, wymknął się tylnymi drzwiami i przepadł. Prasa donosiła o sensacyjnej ucieczce, wszyscy czekali na amerykański debiut artysty. Miesiąc później Barysznikow, pod obstawą służb specjalnych, tańczy w American Ballet Theatre w Nowym Jorku u boku Natalii Makarowej.

Nie lubi, kiedy jest wygodnie

Z zespołem wiąże się na cztery lata. Jest jego największą gwiazdą. Publiczność nosi go na rękach, krytyka docenia. Ale dla artysty to za mało. Barysznikow, ogłaszany jednym z najwybitniejszych tancerzy klasycznych, zaczyna szukać dla siebie nowych przestrzeni. - Miałem już ustaloną pozycję w świecie klasycznego baletu. Ale bałem się nudy - wspominał w rozmowie z "Gazetą". - To był zawsze mój główny wróg. Dlatego, gdy tylko czułem się nazbyt wygodnie, zmieniałem kurs.

W 1978 r. przeniósł się do New York City Ballet George\'a Balanchine\'a, zaczął też współpracę z choreografami modern, m.in. z Twylą Tharp i Marthą Graham, papieżycą amerykańskiego tańca współczesnego. Do American Ballet Theatre wrócił, ale jako jego dyrektor artystyczny. Na początku lat 90. wspólnie z przyjacielem Markiem Morrisem założył zespół White Oak Dance Project. Lista tworzących tu choreografów jest jak żywcem przeniesiona z książki do historii tańca nowoczesnego. Wśród nazwisk same legendy: Martha Graham, José Limón, Merce Cunningham, Hanya Holm, Paul Taylor, Twyla Tharp, Dana Reitz, Lar Lubovitch czy Jerome Robbins. Obecnie Barysznikow poświęca energię Baryshnikov Arts Center - centrum założonemu osiem lat temu w Nowym Jorku dla promowania młodych talentów i sztuki eksperymentalnej.

Tancerz w Wielkim Mieście

Taniec klasyczny i współczesny to niejedyne formy twórczości, w których z sukcesami odnalazł się Barysznikow. Choć zapewnia, że nie czuje się aktorem, a godziny na planie go męczą, już pierwsza rola filmowa przyniosła mu nominację do Oscara i Złotego Globu. Mowa o "Punkcie zwrotnym" Herberta Rossa z 1977 roku. Inny znany tytuł to "Białe noce" Taylora Hackforda, częściowo inspirowany biografią tancerza. Artysta próbuje też ról dramatycznych, chętnie pojawia się w programach telewizyjnych, dał się namówić Lizie Minnelli na udział w show złożonym z musicalowych numerów, a producentom "Seksu w wielkim mieście" na rolę Aleksandra Petrowskiego. Pojawił się w dziewięciu odcinkach. Nazwisko Barysznikow firmuje też linię odzieży i markę perfum. Mało który wirtuoz tańca klasycznego tak odnalazł się w rzeczywistości pop kultury.

Obiecał, przyjechał, wraca

Barysznikow pierwszy raz odwiedził Polskę w 1990 r. Nie tańczył wtedy, ale... przemawiał. Przyjechał do Filharmonii Narodowej na koncert z okazji obalenia komunizmu. Po wygłoszeniu kilku zdań Barysznikow obiecał, że wkrótce wróci i wystąpi. Słowa mógł dotrzymał dopiero w 2001 r. zaproszony przez Jacka Łumińskiego, dyrektora Śląskiego Teatru Tańca. Kiedy zespół Barysznikowa White Oak Dance Project przyjechał do Chorzowa, ochrona nie mogła sobie poradzić z tłumem. Samochody paraliżowały ruch wokół Teatru Rozrywki, wielu widzów nie miało miejsc siedzących. Podobnie było w Krakowie i Warszawie. Występu Barysznikowa nie chciał przegapić żaden miłośnik tańca.

Teraz mistrza będzie można obejrzeć w Łodzi w jedynym polskim koncercie na jego europejskiej trasie. Baryshnikov Arts Center pokaże w Teatrze Wielkim etiudy solowe i duety z Anną Laguną, hiszpańską tancerką przez wiele lat związaną ze słynnym Cullberg Balletem. Koncepcje wszystkich części to dzieło wybitnych choreografów. Układy do "Valse-Fantasie" z muzyką Michaiła Glinki wymyślił Alexei Ratmansky, dyrektor Baletu Bolszoj. Choreografię "Solo for Two" z muzyką Arvo Pärta i "Place" z kompozycjami Flesh Quartetu opracował Mats Ek, gwiazda Cullberg Ballet. W "Years Later" z muzyką Philipa Glassa, Erika Satie i Akiry Rabelais oraz koncepcją wideo Oliviera Simoli zobaczymy natomiast choreografię Benjamina Millepieda z New York City Ballet.
Monika Wasilewska
Gazeta Wyborcza Łódź
29 kwietnia 2009

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia