Odmienność mnie pasjonuje

rozmowa z Andrzejem Sewerynem

"Pamiętam moment, gdy w dzieciństwie pierwszy raz zobaczyłem morze. To było w Darłówku. Byłem mały, szedłem i słyszę coraz głośniejszy szum. Takie: szu, szu, szu. Coraz bliżej. Wchodzę na wydmy i nagle wszystko się otwiera i staje się morze. Dzisiaj z powodu telewizji takich pierwszych widoków jest coraz mniej." - mówi Andrzej Seweryn, dyrektor Teatru Polskiego w Warszawie

Zjeździł pan niemal cały świat, jest w panu ciągle potrzeba odkrywania nowych miejsc?

Jest we mnie ciekawość Afryki i dużej części Ameryki Południowej.

Tam pan nigdy nie był?

W Afryce byłem na północy, ale to trudno nazwać prawdziwą Afryką. Ta jest czarna. Mam ciekawość dotknięcia czegoś nieznanego, odmiennego.

To odmienność skłania do podróżowania?

Myślę, że do Afryki powinien pojechać każdy Europejczyk, by zobaczyć, jak żyją ludzie, którym jest trudniej. Po części z naszej winy. I może warto by się zastanowić, czy nie można czegoś zrobić w tej sprawie. Mój syn pojechał do Mali, zetknął się tam z myślicielami islamu i był zachwycony. Mnie inne też pasjonuje. Bez innego trudno się rozwijać.

Jakie było najsilniejsze poczucie przeżywania czegoś zupełnie innego?

To było, gdy miałem 39 lat i pojechałem do Indii z Peterem Brookiem. Miałem poczucie obcowania z innością absolutną. Jechaliśmy autobusem i oglądaliśmy wioski, miasteczka. Tam nie ma granic między nimi. W dodatku te miejscowości są połączone stałym sznurem ludzi. Oni chodzą stale wzdłuż drogi. Bez przerwy. Dniem i nocą. Widzi się zawsze ludzi, którzy idą. Kurz, energia. Niezwykłe. Pamiętam też moment, gdy w dzieciństwie pierwszy raz zobaczyłem morze. To było w Darłówku. Byłem mały, szedtem i słyszę coraz głośniejszy szum. Takie: szu, szu, szu. Coraz bliżej. Wchodzę na wydmy i nagle wszystko się otwiera i staje się morze. Dzisiaj z powodu telewizji takich pierwszych widoków jest coraz mniej.

Pana żona pochodzi z Libanu.

Liban to źródła cywilizacji. Są tam ślady wypraw krzyżowych. Gdyby dzisiaj prowadzić wykopaliska wszędzie, gdzie coś może być pod ziemią, to trzeba by zburzyć połowę Libanu. Ale dzisiejszy Liban jest miejscem turystyki dla bogatych Arabów. Przyjeżdżają z Kuwejtu, Arabii Saudyjskiej.

Przez wiele lat mieszkał pan wre Francji. Gdy ląduje pan dzisiaj w Paryżu to myśli sobie: jestem w domu?


Kiedy słyszę gdzieś w świecie francuski, czuję, że to mój język. Nawet teraz. Ale proszę pamiętać o kontekście. Jeśli przez ponad 30 lat mieszka się we Francji i pewnego dnia na Goa słyszy się język francuski, to reakcja może być tylko jedna: to moi rodacy, to mój język. Ale gdybym wtedy usłyszał język polski, to stopień tego rodactwa byłby dużo większy.

A Paryż? To pana miasto?

Im dłużej żyłem w Paryżu, tym bardziej zdawałem sobie sprawę, że go nie znam. Zabytki takie jak Luwr czy katedra Notre-Dame są stałe, ale to jeszcze nie stanowi o Paryżu. I nie o nich myślę kiedy mówię, że nie znam Paryża. To miasto zmienia się bardzo szybko.

Bez przerwy lata pan między Warszawą a Paryżem. Te podróże nie męczą?

Lotnisko ma swoją eksterytorialność. Pobyt na nim, podróż w samolocie bierze człowieka w pewnego rodzaju nawias. To czas gdy niewiele od nas zależy. Ja podczas podróży najczęściej się uczę. Albo gram w sudoku.

Dobry pan jest?


Jestem. Udaje mi się rozwiązywać sudoku z poziomu eksperckiego zamieszczane co tydzień w Le Monde. Kiedyś grałem zresztą więcej niż dzisiaj. Miałem nawet okres kryzysu sudokowego. Kupowałem zeszyty po 100, 200, 300 sudoku i rozwiązywałem. Zdarzyła mi się rzecz straszna, jechałem autokarem z Bratysławy do Budapesztu i całą podróż siedziałem nad sudoku. Wtedy powiedziałem sobie: stop. Wziąłem to wszystko na rozum i dzisiaj robię to rzadziej.

Zaplanował pan już wakacje?

W tym roku mój wypoczynek ograniczony jest funkcją, którą sprawuję. Są daty, terminy związane z kierowaniem Teatrem Polskim. Dwa tygodnie wakacji będzie trudno wyrwać.

Darek Klimczak
Voyage
26 sierpnia 2011
Portrety
Andrzej Seweryn

Książka tygodnia

Niebieska Księga z Nebo
Wydawnictwo Pauza w Warszawie
Manon Steffan Ros

Trailer tygodnia

Napój miłosny
Jitka Stokalska
Opera na Zamku w Szczecinie zaprasza ...