Odszedł Piotr Szczerski

Sylwetka Piotra Szczerskiego

Od kilku lat zmagał się z ciężką chorobą, nie poddawał się, kolejne sukcesy kierowanego przezeń zespołu w tej walce go wzmacniały; gdy wyglądało, że zażegnano niebezpieczeństwo, podejmował zawodowe obowiązki ze zdwojoną aktywnością i pasją, trochę na przekór przeciwnościom. Nagły nawrót choroby okazał się silniejszy i nie pozostawił już jakichkolwiek szans.

Odszedł w wieku 62 lat, w pełni sił twórczych, w trzy tygodnie po premierze "Kordiana", wyreżyserowanego przez siebie w kieleckim teatrze. Nie zdołał obejrzeć tej premiery (3 maja br.), z którą wiązał wiele nadziei, nie pozwolił mu na to stan zdrowia, ale dotarł ze szpitalnego łóżka na bodaj ostatnią próbę i dokonał końcowych zmian reżyserskich, znaczących dla wymowy ideowej i artystycznego kształtu. Nie będzie jakiejkolwiek przesady w stwierdzeniu, że teatr był najwyższą zawodową i artystyczną pasją w jego życiu, w którym poszukiwał i odnajdywał klucze do indywidualnego porządkowania świata, ale i tworzenia świata iluzji, trudnych wyzwań oraz umiejętności pięknego porozumienia. Wierzył w skuteczność jego oddziaływania i ta wiara wyzwalała w jego artystycznych poczynaniach bezkompromisowość.

W życiu Piotra Szczerskiego znaczącą cezurą, związaną z jego artystyczną aktywnością, był rok 1992, kiedy wiosną otrzymał propozycję objęcia kierownictwa Państwowego Teatru im. Stefana Żeromskiego w Kielcach. Bez mała czterdziestoletni dyrektor bezdomnego natenczas Teatru 38, po trzynastoletnim kierowaniu tą legendarną sceną, nie bez rozlicznych rozterek, zdecydował się opuścić Kraków i zmierzyć się z zarządzaniem teatrem zawodowym. Choć polubił Kielce, tęsknił za Krakowem, za jego artystycznym klimatem, marzył nawet o powrocie, o objęciu któregoś z tutejszych teatrów, ale z czasem coraz mocniej wrastał w nowe dla siebie środowisko, czuł się tam potrzebny.

Urodził się 2 lutego 1953 r. w Krakowie, w rodzinie o wielopokoleniowych tradycjach teatralnych. Ojciec, Marian Szczerski, był aktorem i reżyserem, związanym m.in. z Teatrem Rapsodycznym, Teatrem im. J. Słowackiego, Teatrem im. J. Osterwy w Lublinie, był także dyrektorem Teatru im. W. Siemaszkowej w Rzeszowie; matka - Jadwiga Bujańska - jako aktorka była związana z Teatrem Rapsodycznym, Teatrem Młodego Widza i Estradą Krakowską. Wujek matki - Jerzy Ronard Bujański - aktor, reżyser, nauczyciel w krakowskiej PWST, przed wojną występował w warszawskiej Reducie, odbył studia w Berlinie u M. Reinhardta, podczas okupacji uczestniczył w konspiracyjnym życiu kulturalnym Krakowa, bezpośrednio po wojnie organizował działalność Starego Teatru, później był dyrektorem i redaktorem naczelnym krakowskiej rozgłośni Polskiego Radia, stworzył przy krakowskiej Estradzie Teatr Małych Form i przez prawie dziesięć lat kierował jego działalnością. W jego otoczeniu wspominano o innym Bujańskim, Eugeniuszu, stryju Jerzego Ronarda, twórcy (1916 r.) funkcjonującego aż do 1939 r. Biura Koncertowego, które kształtowało wizerunek muzycznego Krakowa, potem dyrektora administracyjnego Teatru im. J. Słowackiego. W takim klimacie kształtowały się zainteresowania i fascynacje Piotra Szczerskiego, który w 1972 r. podjął studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim (dyplom 1977 r.). W 1979 r. ukończył Studium Krytyki Artystycznej w zakresie wiedzy o teatrze, funkcjonujące przy Instytucie Filologii Polskiej UJ.

Już podczas studiów założył w 1974 r. przy KDK "Pałac Pod Baranami" grupę teatralną Judasz, która wystawiła jedyną premierę - Z butami do nieba, opartą na autorskim tekście Piotra Szczerskiego. "Wokół niego - stwierdzał po kilku latach - tak, właśnie wokół tego tekstu, który zatytułowałem Z butami do nieba, zgromadziłem grupę równych mi wiekiem ludzi, wtedy jeszcze po prostu znajomych, przeważnie studentów. Wszyscy mieliśmy na pewno skończone 20 lat i podobne rozterki i niepokoje. (...) Nasz debiut przypadł na bardzo trudny okres w teatrze studenckim. Okres, który dzisiaj nie waham się określić mianem nietolerancyjnego, wręcz dogmatycznego".

Pokazany podczas festiwalu "START 75" w Opolu spektakl nie wzbudził szerszego zainteresowania, choć pojawiały się opinie o oryginalności ujęcia, nowym modelu metaforyki. W 1975 r. wraz z powiększonym zespołem przeprowadził się do klubu AGH Fantastron. Szczerski był autorem większości scenariuszy "fantastronowych" premier ("Ślepcy", "Teatr zdegradowany", "Hocki - Klocki", "Nowe Wyzwolenie"), on też jako reżyser przenosił je na scenę. Od 1978 r. Teatr Fantastron funkcjonował pod patronatem SCK Pod Jaszczurami, a spektakle wystawiano w pomieszczeniach nieistniejącego od paru lat Teatru 38. O ile "Ślepcy" i "Teatr zdegradowany" (ten ostatni oparty na "Końcówce" Becketta) były artystyczną polemiką z popularną naówczas w teatrze studenckim formułą "teatru otwartego", dwa ostatnie, zwłaszcza zaś "Hocki - Klocki", przynosiły jakiś kompromis z publicznością i teatrem, były próbą mówienia o człowieku uwikłanym w sieć zależności mechanizmów społecznych.

Zakres i kierunki owych zmagań, w kontekście granic odpowiedzialnych i uprawnionych postaw, ocierających się o bunt, ośmieszenie, wreszcie tanią apologię, znalazły swoją egzemplifikację w Nowym Wyzwoleniu, ostatniej premierze "Fantastrona". Sięgając po Mickiewiczowską tradycję romantycznego bohatera, posiłkował się polemiczną myślą Wyspiańskiego i persyflażem Witkacego. Ten kierunek artystycznego porządkowania świata, zasadniczo wyzbyty doraźności, będzie mu bliski i w czasach, gdy jako reżyser zmagał się będzie z przygotowaniem kolejnych premier na deskach teatru zawodowego.

Dla Piotra Szczerskiego, dzielącego natenczas pomieszczenia dawnego Teatru 38 z innymi grupami twórczymi, skupionymi przy SCK Pod Jaszczurami, tradycja legendarnego zespołu 38 stała się wyzwaniem. Był przed paru laty świadkiem upadku tego teatru, obejrzał ostatnie, w pośpiechu przygotowane przez rozsypujący się zespół premiery, które bardziej przeczyły tej legendzie, niż do niej nawiązywały. "Mnie - stwierdzi po latach - odpowiadała tradycja Teatru 38, polskie prapremiery Becketta, Ionesco, Adamova, którzy ten teatr tworzyli - z "mitycznym potworem" Waldemarem Krygierem, reżyserami Bogdanem Hussakowskim i Helmutem Kajzarem. Równocześnie w tym czasie do naszego Teatru Fantastron wstąpił Marek Pyś -aktor dawnego 38 i on przeważył szalę. Teatr trzeba reaktywować! Był rok 1979 i zrodził się pomysł Becketta - spektaklu totalnego, granego w całym budynku teatralnym". Zamysł reaktywowania Teatru 38 przez Szczerskiego i Pysia poparła gorąco grupa niegdysiejszych aktorów i reżyserów związanych z tą sceną, m.in. Helmut Kajzar, Bogdan Hussakowski, Halina Misiałowska-Mikietyńska, Barbara Jasińska.

Spektakl, którym reaktywowany Teatr 38 zainaugurował działalność - Beckett - został przedpremierowo wystawiony w lutym 1979 r. we Wrocławiu i spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem tamtejszej widowni. Właściwa premiera odbyła się 24 marca w Krakowie, w historycznym lokalu Teatru 38. Tym znakomitym spektaklem, świetnie skrojonym i artystycznie nośnym, osiągnął Piotr Szczerski wraz z Markiem Pysiem ogromny sukces.

Poza następną premierą "odnowionego" Teatru 38, którą była druga wersja "Nowego Wyzwolenia", reżyserowana wspólnie z Markiem Pysiem, pozostałe dziesięć premier inscenizował już wyłącznie Piotr Szczerski. Do największych dokonań należał wystawiony z początkiem 1981 r. "Proces" wg F. Kafki. Spektakl grany był podczas gorących w wydarzenia polityczne miesiącach "roku owego", a po zelżeniu rygorów stanu wojennego - w następnych latach w kraju i podczas prestiżowych festiwali teatralnych w wielu krajach, wszędzie spotykając się z entuzjastycznym przyjęciem i owacjami. Dramat Józefa K. okazał się czytelny mimo barier językowych, był ponadczasowym ostrzeżeniem, dla Polaków - nośnikiem aktualnych, obiektywnych przesłań przed i po Sierpniu.

W następstwie wprowadzenia stanu wojennego zawieszono działalność Socjalistycznego Związku Studentów Polskich sprawującego patronat nad SCK Pod Jaszczurami, a w efekcie zawieszona została także działalność Teatru 38. Zabiegi Piotra Szczerskiego oraz przedstawicieli zespołu u prorektora UJ prof. Jana Błońskiego o przejęcie Teatru 38 i kontynuowanie jego działalności w ramach struktur organizacyjnych uczelni, przy aprobacie Wydziału Kultury Urzędu Miasta, przyniosła efekty: w czerwcu 1982 r. Uniwersytet przejął Teatr pod swoje skrzydła. Z czym dyplomatycznie pogodziła się po "odwieszeniu" organizacja studencka, formalnie gospodarz (ale nie właściciel) lokalu Teatru 38, choć tej secesji nigdy Szczerskiemu nie zapomniała. Piotr Szczerski w nowej sytuacji organizacyjnej został pracownikiem Uniwersytetu - i tak pozostało do 1992 r., do rozwiązania zespołu i zaprzestania jego działalności.

Międzynarodowe sukcesy zespołu Piotra Szczerskiego otwierały przed "38" możliwości prezentacji Procesu podczas najbardziej prestiżowych festiwali teatralnych, tylko z nielicznych zaproszeń można było skorzystać, bowiem każdy z aktorów miał swoje zawodowe, pozateatralne obowiązki. Zdarzały się i inne trudności, np. konieczność zmiany obsady, gdy aktor grający adwokata nie otrzymał paszportu i musiał być zastąpiony przez koleżankę. Z kolei podczas występów festiwalowych w Portugali i we Włoszech (Coimbra, Lizbona, L'Aquila, Rzym) to Piotr Szczerski występował w roli głównej Józefa K, zastępując z powodzeniem odtąd nieobecnego już w zespole Krzysztofa Kowalskiego. I wcześniej, w spektaklach "Fantastrona", występował Szczerski na scenie, ale były to role mniej znaczące. Zadanie nie było łatwe, bo w tej roli Krzysztof Kowalski stworzył znakomitą kreację. W następnych latach wystąpił Szczerski w dwóch rolach w reżyserowanych przez siebie spektaklach - w "Kubusiu Puchatku" i w "Podniesieniu kurtyny".

Rozgłos i sława "Procesu" przysłoniły popularność dwóch następnych przygotowanych przez Szczerskiego premier - "Hamleta" i "Wariacji Pinterowskiej". Pierwsza z nich, przy interesującym zamyśle inscenizacyjnym, miała nadmierne ambicje mówienia wprost o nadużywaniu władzy. W zupełnie innej konwencji, stroniącej od odniesień politycznych czy modnych wówczas uwarunkowań egzystencjalnych, utrzymany był "Kubuś Puchatek", o którym Szczerski pisał m.in.: "To spektakl o nas. Dużych, którzy chwilami i potajemnie tęsknimy za niedojrzałością, za dzieciństwem. Za światem, w którym jeszcze posiadaliśmy ten cudowny dar - wiarę absolutną, że Kubuś Puchatek istnieje naprawdę". Spektakl, pomyślany zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych, podobał się i miał późniejsze odniesienia w teatrach zawodowych. W 1990 r. zrealizował Piotr Szczerski w tej konwencji w szczecińskim Teatrze Współczesnym spektakl "Ja, Puchatek" z Bogusławem Kiercem w roli tytułowej, inny w 1997 r. w Lubuskim Teatrze im. Leona Kruczkowskiego w Zielonej Górze.

W 1987 r. odżyły animozje pomiędzy organizacją studencką i SCK Pod Jaszczurami a Teatrem 38. Szczerski podejmował zabiegi o pozostanie w historycznym lokalu, zakończone ostatecznie usunięciem teatru z tych pomieszczeń w 1989 r. W atmosferze zmagań o utrzymanie lokalu, o istnienie zagrożonego zespołu przygotował "Fragmenty dramatyczne" Samuela Becketta, którego realizacja przypadła na jubileusz 30-lecia Teatru 38 i była oczywistym nawiązaniem do początków tej sceny. Ostatnią premierą, którą Piotr Szczerski zdołał wystawić w lokalu 38, była "Audiencja" czeskiego dysydenta, intelektualisty i dramaturga Vaclava Havla, prześladowanego wówczas przez władze komunistyczne (a potem, w następstwie "aksamitnej rewolucji" - prezydenta państwa).

Usunięty z pomieszczeń przy Rynku Głównym Teatr 38 nie otrzymał pomieszczeń zastępczych. Szczerski prowadził próby i wystawiał kolejne spektakle w różnych, w tym także uniwersyteckich pomieszczeniach. Ostatnie dwie premiery - "Próby" i "TUTAM", oparte na tekstach Bogusława Schaeffera, były wynikiem fascynacji Piotra Szczerskiego twórczością literacką i muzyczną tego kompozytora, historyka kultury i dramaturga. Zabiegi o powrót do pomieszczeń, które po Październiku '56 zespół Waldemara Krygiera własnoręcznie zaadaptował dla potrzeb teatralnych, okazały się bezskuteczne. W tej sytuacji, mając propozycję objęcia kierownictwa teatru w Kielcach, postanowił ją przyjąć. Nie była to dla niego decyzja łatwa.

Po latach, w tekście wspomnieniowym "Przystanek 38", nie bez sentymentu dla tamtych lat i dokonań, pisał: "Ostatnie lata tułaliśmy się po różnych salach - od Rotundy po nory w piwnicy na Gołębiej. Dlatego dziś przechodząc Rynkiem, ze wzruszeniem patrzę, że szyld TEATR 38 jest znów na swoim miejscu. Jest to znak pamięci dla wszystkich, którzy tu tworzyli, byli, odwiedzali i czekam, co tu się jeszcze wydarzy. Bo to magiczne miejsce kusi. Wiem coś o tym. Zastanawiam się, dlaczego tyle lat z uporem godnym lepszej sprawy staraliśmy się utrzymać w tym lokalu, dlaczego praktycznie bez zaplecza finansowego tworzyliśmy teatr, grając stały repertuar, jak teatr zawodowy. (...) wszyscy byliśmy zapaleńcami. (...) Dzisiaj, gdy widzę wielu kolegów, którzy spełniają się w innych zawodach, wiem, że było warto. Dla mnie to był kolejny przystanek w mojej teatralnej drodze, piękny i ważny przystanek. Czerpię z niego do dziś".

Kielecki teatr, którym odtąd do końca życia, nieprzerwanie przez 23 lata kierował jako dyrektor naczelny i artystyczny, i wyreżyserował w nim kilkadziesiąt spektakli, nie był miejscem jego debiutu reżyserskiego na scenie zawodowej. W teatrze zawodowym debiutował już w 1984 r. (po ukończeniu studiów reżyserskich) spektaklem "Pamiętnik wariata" przygotowanym dla Starego Teatru im. H. Modrzejewskiej. Także dla Starego Teatru zrealizował w 1988 r. "Strategię dla dwóch szynek" Roymonda Cousse. Tego samego roku debiutował w Teatrze Telewizji spektaklem "Namiętności" wg Marka Hłaski.

Kielecki okres działalności artystycznej Piotra Szczerskiego miał swoją złożoną dramaturgię, fazy spierania się o twórczą wyrazistość, o pożądanego odbiorcę, o warunki pracy, wreszcie o miejsce. Niemałą determinacją musiał się wykazać, by ocalić dla Teatru im. St. Żeromskiego dotychczasowe pomieszczenia, by nie przenosić jego siedziby do nowego, przestronnego (by nie rzec monumentalnego) gmachu, którego funkcje ostatecznie zmodyfikowano. Szczerski zasadniczo pozostał wraz ze swoim zespołem w starym gmachu, który zdołał wyremontować i - co najważniejsze - zapewnić pięknemu, stylowemu wnętrzu, pełną widownię.

Lata 1992-2015, "kieleckie" lata Piotra Szczerskiego, zasługują na odrębne, szersze omówienie, postrzegane w kontekście jego artystycznych dokonań. Nietrudno w nich dostrzec jakąś kontynuację fascynacji artystycznych wyniesionych z Teatru 38, ale i penetrowanie nowych obszarów dla budowania szerokiej formuły programowej kieleckiej sceny. Teatr im. Stefana Żeromskiego, jego zespół, indywidualnie artyści - byli wielokrotnie honorowani i nagradzani w uznaniu zasług i dokonań scenicznych. To go ogromnie cieszyło.

Obfitowały te lata w wiele nośnych artystycznych wydarzeń. Spośród około pięćdziesięciu spektakli, reżyserowanych przez niego w Teatrze im. St. Żeromskiego, wymienić warto choćby niektóre, ilustrujące kierunki jego artystycznych poszukiwań: "Seans" Bogusława Schaeffera (1992, prapremiera), "Miłość na Krymie" Sławomira Mrożka (1994), "Próby" Bogusław Schaeffera (1996, nagroda za reżyserię na I Ogólnopolskim Festiwalu komedii TALIA '97), "Spotkamy się w Jerozolimie" Andrzeja Lenartowskiego (1996, prapremiera), "Ballady i romanse "Adama Mickiewicza (1998, nagroda za reżyserię na XXIII Konfrontacjach Teatralnych "Klasyka polska"), "Skąpiec" Moliera (1999), "Drugie zabicie psa" Marka Hłaski (2000), "Król Lear" Williama Szekspira (2001), "Bal wisielców" wg własnego scenariusza (2003, nagroda za scenariusz), "Iwona, księżniczka Burgunda" Witolda Gombrowicza (2004), "Trzy jednoaktówki" Samuela Becketta (2006), "Wdowy" Sławomira Mrożka (2007), "Mały księże" Antoine'a de Saint Exupery'ego (2009), "Jakiś i Pupcze" Hanocha Levina (2014). "Kordian", o wystawieniu którego myślał od kilku lat, miał w intencji Szczerskiego odsłonić swoją ponadczasowość i w czasach ośmieszania klasyki mówić o współczesnych polskich i uniwersalistycznych wyzwaniach oraz zagrożeniach. "Mój Kordian, nad którym teraz pracuję, to Kordian 2015. Bogatszy tylko o doświadczenia 200 lat historii. Gdzie jesteśmy po akcie koronacji cara na króla Polski (...) Gdzie jesteśmy po klęskach wszystkich powstań? Po blisko 50 latach komuny. Po 25 latach postkomuny. Kordian stawia proste pytanie "jak dawniej, jak nieraz": Uległość czy Niepodległość? Poza wszystkim, miło jest czasem posłuchać prawdziwie pięknej polszczyzny Juliusza Słowackiego".

Jak już wspomniano - premiery "Kordiana" nie obejrzał, ale do końca pracował nad jej przygotowaniem. Zapewne z coraz mocniejszym przeczuciem, że odczytywane przez niego i interpretowane dla współczesnych słowa wieszcza mogą okazać się testamentem - przesłaniem artystycznym samego reżysera. Bo w swojej niezłomności działania, wadzeniu się ze światem, w patrzeniu na świat, miał wiele z romantyków, ale też z człowieka doświadczonego dodatkowo antynomiami targającymi ulubionych przezeń dramaturgów XX stulecia.

Stanisław Dziedzic
Czasopismo Kraków
15 lipca 2015
Portrety
Piotr Szczerski

Książka tygodnia

Niebieska Księga z Nebo
Wydawnictwo Pauza w Warszawie
Manon Steffan Ros

Trailer tygodnia