Odszedł Witold Gruca

Twórca teatru tańca

Witold Gruca - wybitny polski tancerz i choreograf - zmarł w sobotę w Domu Aktora Weterana Scen Polskich w Skolimowie.

Od lat nie uprawia! swojej sztuki dotknięty chorobą dla solisty baletu najboleśniejszą, bo ograniczającą możliwość ruchu. Po czterdziestu latach od szczytowego momentu kariery wystąpił jednak przed kamerą.

W filmie Jacka Bławuta "Jeszcze nie wieczór" zagrał siebie - podpierającego się balkonikiem, starego choreografa, opowiadającego o schyłku życia artysty. 

Za miesiąc obchodziłby 82. urodziny; urodził się 15 sierpnia 1927 roku. 

Tańca uczył się od dzieciństwa, najpierw na lekcjach prywatnych, potem w Studium Dramatycznym przy Starym Teatrze w Krakowie. Wyniósł z tej szkoły przekonanie, że sprawność ruchowa to podstawa sztuki baletu; prawdziwa kreacja powstaje jednak tylko wtedy, gdy tancerz kontrolując ciało, tym ciałem wyraża emocje. 

Był zwolennikiem stapiania sztuki tańca i sztuki aktorstwa. Karierę solową rozpoczął w 1948 roku w Operze Wrocławskiej , potem tańczył na scenie Opery Warszawskiej i Teatru Wielkiego. Almanachy teatralne przypominają między innymi jego partie w "Pawiu i dziewczynie" (Paw), "Nocy Walpurgi" (Szatan), "Dyl Sowizdrzale" (rola tytułowa), "Jeziorze łabędzim" (Błazen), "Don Kichocie" (Sancho Pansa). 

Równolegle z pracą w zespołach baletowych Witold Gruca zdobył ogromną popularność tańcząc w duecie z Barbarę Bittnerówną. Stworzyli wspólnie specyficzny teatr tańca. 

Krótkie utwory muzyki klasycznej, ale także jazzowej i tanecznej , komponowali w mini-fabuły, najczęściej miłosne. Liryczny Gruca i ekspresyjna Bittnerówną uzupełniali się idealnie, a w sukurs często szły im kamery, byli bowiem pierwszymi solistami baletu, których doceniła telewizja. 

Witold Gruca był nie tylko tancerzem, ale także choreografem o ogromnej skali możliwości, wyczuciu stylu i wiedzy o tańcu. Skomponował choreografię do ponad dwudziestu filmów fabularnych, telewizyjnych i dokumentalnych. W niektórych nie tylko "pilnował" układów, ale także grał; od Tancerza Śmierci w "Dybuku" po rolę rolę szefa baletu w "Hallo Szpicbródka". Był między innymi autorem wspaniałej, zrytmizowanej choreografii do "Salta", układał tańce towarzyskie do "Kariery Nikodema Dyzmy" i "Trędowatej", był konsultantem ekstatycznego tańca Żydów w "Austerii". 

W moim przekonaniu, największą rolę odegrał jednak Witold Gruca w dziedzinie choreografii do muzyki symfonicznej; w znakomitej zresztą większości kompozytorów polskich. Układał etiudy taneczne nie tylko do utworów Fryderyka Chopina, która same w sobie mają przecież muzyczny charakter, ale do kompozycji trudnych, wydawać by się mogło atanecznych. 

Ułożył tych choreografii ponad pięćdziesiąt; piękne ilustracje ruchowe do utworów Karola Szymanowskiego, Mieczysława Karłowicza, a także Augustyna Blocha, Tadeusza Bairda. 

Był tancerzem utalentowanym i wyrazistym. Chętnie przekraczał granice pomiędzy baletem klasycznym i tańcem nowoczesnym, co pięćdziesiąt lat temu wcale nie było tak oczywiste - i akceptowane - jak dziś.

Henryka Wach-Malicka
Polska Dziennik Zachodni
16 lipca 2009
Portrety
Witold Gruca

Książka tygodnia

Dostojewski. Portret intymny
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Alex Christofi

Trailer tygodnia