Ognie serca

"Dziewice i mężatki" - reż. Janusz Wiśniewski - Teatr Ateneum im. Stefana Jaracza w Warszawie

Molier a la "Rodzina Addamsów"? Takie dziwy tylko w teatrze Janusza Wiśniewskiego. "Dziewice i mężatki" to kolejny sukces Teatru Ateneum.

W latach 80. na mapie teatralnej Warszawy liczyły się Ateneum (ul. Jaracza 2) i Współczesny (ul. Mokotowska 13). Jacek Sieradzki, wieloletni szef "Dialogu", pisał w relacji dla bratniego "Teatru": "Tego, co dzieje się na Mokotowskiej w dniu rozpoczynania przedsprzedaży na kolejną serię "Jak się kochają...", polskie sceny nie widziały od dawna. (...) Stanie całonocne, komitety kolejkowe, sprawdzanie list społecznych. Ostatnie notowanie wolnorynkowej ceny biletu: 700-800. Ludzie z tzw. dojściem walczą o wejściówki i stoją potem prawie dwie godziny pod ścianami. Wiem, bo wytężając całe doświadczenie czasów studenckich, z najwyższym trudem zdobyłem dla siebie straponten".

Tak było w roku 1984. Dziś Współczesny ma stałych widzów, ale neonowy szyld pokryła lekka patyna. Ateneum natomiast przeżywa drugą młodość. Komitety kolejkowe jeszcze się nie tworzą, ale ogonek wejściówkowiczów jest imponujący, a widownia pełna. Może dlatego, że tak różnych reżyserów i ich światy można tu oglądać. Agata Duda-Gracz, Wojciech Urbański, Bogusław Linda, Artur Tyszkiewicz to tylko kilka nazwisk z ostatniego czasu. Teraz dołączył do nich Janusz Wiśniewski, kolejna wyrazista osobowość. Jego teatr organizuje w tym samym stopniu tekst (często przepisany z klasyki), co muzyka i oprawa plastyczna. Od lat współpracuje z Jerzym Satanowskim, który napisał do "Dziewic..." fenomenalne dźwięki z nutami klawesynu, tworząc perfekcyjny timing. Aktorzy chodzą i mówią w rytmie, nikt nie fałszuje. Dodać należy, że tajemnicze "Dziewice i mężatki" to po prostu "Uczone białogłowy" Moliera. Pewnie autor nie wyobrażał sobie swojej komedii jako czarnej komedii w charakteryzacji rodem z "Rodziny Addamsów", ale od czego ma Janusza Wiśniewskiego. Twarze znanych aktorów trudno rozpoznać pod warstwą makijażu lub z doklejonym nosem. Nie od razu też poznałam Małgorzatę Mikołajczak grającą męską rolę - "Klitandra, pięknego uwodziciela". Warto jej się przyjrzeć z bliska, ta młodziutka dziewczyna to wielki talent. Na jedną z pierwszych aktorek Ateneum wyrasta też Olga Sarzyńska. Ten głos, ten (rudy) włos, ta siła. Jej także nic nie zatrzyma.

Godzinna opowieść o "małżeńskim obłędzie" i "ogniach serca" to obecnie jedna z najciekawszych propozycji w Warszawie.

Kamila Łapicka
wSieci
23 stycznia 2016

Książka tygodnia

Mewa. Egzemplarz reżyserski Krystiana Lupy
Akademia Sztuk Teatralnych
Krystian Lupa

Trailer tygodnia