Oksytocyna my love

"Położnice szpitala św. Zofii" - reż. Monika Strzępka - Teatr Rozrywki

Musical położniczy Strzępki i Demirskiego ma ambicje oddania powszechnego dziś nastroju wkurzenia, podszytego niezgodą na kształt współczesnego świata, ale niekrystalizującego się w jakąkolwiek alternatywną propozycję

Na porodówce aż kipi od irytacji, pretensji i histerii - nastrój spektaklu świetnie oddaje piosenka przyszłych matek składająca się z samych bluzgów. Wkurzeni są także ich domagający się uwagi mężowie. Wkurzony jest personel szpitala, który nie potrafi już zjednoczyć się i zastrajkować. I wkurzeni są pacjenci - klasa średnia niezadowolona z poziomu usług w prywatyzującym się szpitalu. Wkurzone są także nowo narodzone dzieci - mali terroryści, w pieluchach, ciemnych okularach i z naganami w dłoniach, próbujący odpłacić rodzicom za świat, na który je sprowadzili. Akty terroru i oporu w ich wykonaniu są równie bezradne i słabe, jak pretensje starszego pokolenia. W przyszłości zresztą dzieci staną na czele sprywatyzowanego, kapitalistycznego szpitala-świata.

Piosenką przewodnią tego ciekawego (i świetnie wykonanego) pamfletu na naszą bezradność i puste gesty jest "Oksytocyna my love" - hymn na cześć oraz błaganie o substancję łagodzącą ból i wprawiającą w dobry nastrój, która pozwoli przetrwać nie tylko poród, ale także życie.

Aneta Kyzioł
Polityka
13 października 2011

Książka tygodnia

W trzech zdaniach. Notatki z lat 2018-2019
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski

Trailer tygodnia

„Viva La Mamma" - reż....
Roberto Skolmowski