Oleradzka: Ta sala Kontaktowi się nie przyda

kolejny głos w polemice

Głos aktora słyszalny będzie tylko w kilku pierwszych rządach. Chyba że, jak w greckich amfiteatrach, przejdziemy na koturny i maski ze specjalnymi rezonatorami. W XXI wieku to ponury żart - dyrektor Jadwiga Oleradzka polemizuje z prezydentem Michałem Zaleskim w sprawie wykorzystania dla potrzeb Teatru im. Horzycy i Festiwalu Kontakt planowanej na Jordankach sali koncertowej.

Po przeczytaniu polemiki Pana Prezydenta ["Zaleski: Sala koncertowa spełni wymogi Kontaktu", "Gazeta Wyborcza" z 8 maja br. - red.] uznaję, że czas o pewnych sprawach porozmawiać poważnie. Zbyt są one ważne dla naszego miasta, przyszłości jego kultury i wizerunku, by przykrywać je rozmaitymi półprawdami lub nieważnymi w swej istocie dywagacjami na temat, kto - kiedy i w jakich konsultacjach wziął lub nie wziął udziału. Żeby ten - w zasadzie nieistotny temat jednak podsumować, chcę tylko powiedzieć, że Teatr im. Wilama Horzycy do konsultacji nt. koncepcji sali widowiskowej zaproszony został tylko raz - we wrześniu 2007 roku. I rzeczywiście w tym spotkaniu udziału nie brałam, ponieważ leżałam w szpitalu. Ale kompetentni przedstawiciele Teatru - dyrektor artystyczna i kierownik techniczny na naradzie byli, zaś "szerokie konsultacje" według ich relacji wyglądały następująco - pokaz slajdów i wizualizacja przestrzeni, potem zaś wypowiedzi zainteresowanych. Gdy przedstawiciele teatru zapytali o parametry sali widowiskowej, głównie zaś o wysokość budynku, która nie może być mniejsza niż 25-30 metrów, usłyszeli, że obiekt ma być siedzibą Orkiestry, nie Teatru, że taka wysokość jest niemożliwa, bowiem zasłaniałaby panoramę Starego Miasta, a na koniec, że nikt nie ma zamiaru budować w Toruniu drugiego teatru, tylko salę koncertową. Niczego nie uzgodniono i do żadnego porozumienia na tym spotkaniu nie doszło. 

By rzecz całą bardziej jeszcze objaśnić, trzeba się nieco cofnąć w czasie. Kilka lat wcześniej, gdy sala na Jordankach była jeszcze w sferze marzeń, ówczesny dyrektor Wydziału Kultury Urzędu Miasta, p. Grzegorz Grabowski, zaprosił kilku dyrektorów festiwali toruńskich na konsultacje. W paru spotkaniach uczestniczyli pp. Żydowicz, Wakarecy, Giza i ja. Teatr przedstawił wówczas sporządzone własnymi siłami, ale dość szczegółowe plany i tzw. warunki brzegowe określające minimalne i maksymalne wymiary sceny i widowni, jej kąt nachylenia, parametry akustyczne, a także listę podstawowego wyposażenia elektrycznego i akustycznego. Co się z tymi materiałami stało później, nie mam pojęcia, bo spotkania dość nagle się skończyły. Może dlatego, że w roku następnym projekt pod nazwą Sala Koncertowo-Widowiskowa zaczął powoli tracić swój drugi człon, by wreszcie funkcjonować wyłącznie - co Pan Prezydent w swojej polemice potwierdza - jako "sala mająca być z założenia siedzibą Toruńskiej Orkiestry Symfonicznej i w pierwszej kolejności odpowiadać na potrzeby swojego głównego użytkownika". Kończąc ten temat uważam, iż nieprawdziwe są zarzuty, że nie skorzystałam jak inni z możliwości zgłoszenia swoich uwag i życzeń. Próbowaliśmy też zapoznać się z dokumentacją techniczną tuż po rozstrzygnięciu konkursu. Mój zastępca dyr. Churski, prosił o jej udostępnienie dyrektora Wydziału Kultury UM i usłyszał, że na razie takiej dokumentacji nie ma. Obejrzeliśmy więc i przeczytaliśmy wszystko to, co było nam dostępne - projekty w CSW, informacje - a jest ich w istocie dużo - w internecie. Czy to niesprawdzone informacje - jak twierdzi Pan Prezydent? Raczej nie - te najbardziej szczegółowe znajdują się przy wizualizacji projektu na oficjalnej stronie miasta. 

Dlatego też podtrzymuję swoją opinię - obiekt ten nie nadaje się w obecnym kształcie do prezentacji spektakli teatralnych zapraszanych na festiwal Kontakt. Z polemiki wynika wprawdzie, że powinniśmy się cieszyć, bo warunki będą lepsze niż dotychczas. Prawda, bo też trudno o gorsze niż te, które mamy w adaptowanych obiektach - Olimpijczyku i Klubie Od Nowa. 

Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Przyjrzyjmy się zatem - na pewno sprawdzonym już informacjom, które podaje Pan Prezydent. Okno sceny ma mieć 14 metrów szerokości - dobrze! - i 7 metrów wysokości - niedobrze! - bo są to proporcje telewizora panoramicznego, nie sceny. Szerokość całej sceny ma mieć 20 metrów, czyli na kieszenie sceniczne pozostaje po każdej stronie po trzy metry! Fatalnie, nawet kulisy się nie zmieszczą, a gdzie cała reszta? Wysokość sceny to 15 metrów. Tyle w Horzycy jest do stropu technicznego, po którym przecież jeszcze chodzą ludzie, więc co najmniej o 3 metry za mało. I to zakładając, że przynajmniej 6 metrów jest pod sceną, bo jak inaczej miałyby funkcjonować zapadnie? 

Nie to jest jednak najważniejsze. Na prześlicznym obrazku dołączonym do polemiki widać gorsze dla teatru rzeczy. Choćby to, że akustyka tego obiektu będzie dla przedstawienia teatralnego zabójcza. Bo spójrzmy choćby na odległość między orkiestrą na proscenium a pierwszymi rzędami widowni (nie mówiąc o ostatnich), na ukształtowanie ścian, które mają rozpraszać dźwięk. Można mieć pewność, że głos aktora słyszalny będzie tylko w kilku pierwszych rządach. Dałoby się to oczywiście poprawić, instalując głośniki strefowe z linią opóźniającą dźwięk, ale cóż to będą za koszty! Chyba że, jak w greckich amfiteatrach, przejdziemy na koturny i maski ze specjalnymi rezonatorami. W XXI wieku to ponury żart. 

W poincie polemiki Pan Prezydent szereguje potrzeby "wielofunkcyjnego obiektu kulturalnego". I tu, jak sądzę, jest ów pies pogrzebany. Kolejno wymieniane są składowe miejskiej oferty kulturalnej - muzyczne, teatralne i kongresowe. 

Warto rozszyfrować to zdanie. 

Najpierw jednak trzeba przypomnieć, że sala ma mieć 1000 miejsc, z opcją powiększenia o 350 miejsc drugiej sali - kameralnej (ta jest dla teatru zupełnie nieprzydatna, bo wymiary jej sceny wg miejskiej strony internetowej to 79 metrów kw. plus 41-metrowe proscenium. O całe 20 metrów więcej niż sąsiadujący z nią bufet!). 

Zajmijmy się więc "całoroczną wieloraką ofertą kulturalną". Wypadnie zapytać, ile koncertów Toruńskiej Orkiestry Symfonicznej (gospodarza obiektu) ma szanse zapełnić taką widownię? Jakie sławy trzeba by sprowadzić do Torunia (i za jakie pieniądze?), by w każdym tygodniu sprzedać 2700 biletów dla 2700 melomanów? 

Więc inne formy muzyczne? Koncerty jazzowe, rockowe i popowe? Maurycy Męczekalski, szef Od Nowy, organizator festiwalu jazzowego w dyskusji TVK i "Gazety Wyborczej" dobitnie stwierdził, że dla jazzu obiekt ten się nie nadaje. Rock? Nie wiem. Może. Ale ta publiczność raczej nie kocha wymuskanych sal koncertowych. Pozostają koncerty popowe w komercyjnie sprzedawanej sali - bo ktoś musi ją ogrzać, oświetlić, sprzątnąć - a z dotacji TOS tego utrzymać się nie da. Pytanie za 5 punktów - po ile będą bilety? 

Teatr? Największa scena teatru dramatycznego w Polsce ma 709 miejsc. Największa w Rosji około 1000. Największe w środkowej Europie ok. 850. Więc bić będziemy europejskie rekordy, nie bacząc na to, że tej wielkości teatry budowano przeważnie w okresie dawno minionym, kiedy gigantomania była w modzie, a sale zapełniały karne pułki wojska albo inna "publiczność zorganizowana". Teatr w XXI wieku gra blisko widza, kameralnie, konfesyjnie, nikt już nie wykrzykuje monologów na proscenium, machając rękami. Więc nie wydaje mi się, bym mogła znaleźć w Europie dobry teatr, który chętnie by w takiej sali i z taką akustyką wystąpił. 

Kongresy? Otóż to. Dla kongresów sala ta będzie idealna. Będzie można przy tym sporo zarobić, co oczywiście popieram. Tylko co mają do tej stricte komercyjnej działalności przywołane przez Pana Prezydenta starania o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury? I dlaczego 47 milionów złotych na ten cel ma pochodzić z Regionalnego Programu Operacyjnego (Rozwój Infrastruktury Kulturalnej), czyli z funduszy unijnych dzielonych przez zespoły Marszałka Województwa, których przecież nie można wydatkować na cele komercyjne? Tu rodzi się smętne - oby nieuprawnione - podejrzenie, że Teatr (i organizowany przezeń festiwal Kontakt) jako instytucja, której organizatorem jest Marszałek Województwa, bardzo się w tym kontekście przydaje. Jako przysłowiowy kwiatek do kożucha - za 47 milionów.

* Jadwiga Oleradzka jest dyrektorem Teatru im. Wilama Horzycy i Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego Kontakt

Jadwiga Oleradzka
Gazeta Wyborcza Toruń
9 maja 2009

Książka tygodnia

Historia męskości
Wydawnictwo słowo/obraz terytoria Sp. z o.o.
Praca zbiorowa

Trailer tygodnia