Opera. Halka i walka płci

"Halka" - reż: Ewelina Pietrowiak - Opera Bałtycka w Gdańsku

Wytworzyła się maleńka szczelina w operowej monokulturze reżyserskiej Marka Weissa, a to za sprawą "Halki" Stanisława Moniuszki w reżyserii i scenografii Eweliny Pietrowiak. Powiało nowe. Dosłownie: z osiemnastowiecznego środowiska wiejsko-ziemiańskiego Pietrowiak przeniosła "Halkę" w lata trzydzieste ubiegłego wieku, zredukowała folklor. Co dało się zauważyć już w uwerturze, w której "połknięta" została "góralska nuta".

Oddawanie "Halki" w ręce pań (a w Operze Bałtyckiej panią Pietrowiak kostiumologicznie wsparła pani Katarzyna Zawistowska) zwykle stwarza okazję ujawnienia się feminizmu. Tak stało się i tym razem, z tym, że jest to feminizm delikatny, dyskretny, może nawet z lekka autoironiczny. Oto społeczną oś konfliktu, swego czasu mocno eksponowaną (panicz uwiódł dziewczynę z ludu, straszliwie ją krzywdząc), Ewelina Pietrowiak przeniosła na oś konfliktu płci. Oszalała z miłości do Janusza Halka nie jest jedyną pokrzywdzoną, również poślubiona mu Zofia nie wydaje się tym aktem w pełni uszczęśliwiona. 

Ulega oczywiście urokowi bawidamka, donżuana, w odróżnieniu jednak od Halki widzi jego przywary. Nie jedyną z nich jest wcześniejszy romans z "dziewczyną z ludu". Jest taki moment w scenie zaręczyn, kiedy zziajanego, wpadającego na ostatnią chwilę (a właściwie już po rozpoczęciu przedstawienia) zalotnika Zofia Stolnikówna mierzy tak lodowatym wzrokiem, że gdyby nie był na rauszu, powinien się wycofać. To znakomicie zagrany przez Annę Fabrello moment (tu i dalej podaję obsadę z soboty, 6 lutego). W błysku tego spojrzenia widać, że jej do małżeństwa z paniczem Januszem (Bartłomiejem Misiudą) się nie spieszy, choć, jak powiedziałem, ulega jego urokowi osobistemu.

A komu się spieszy? Zapewne Stolnikowi, który wydał stosowne dyspozycje swemu totumfackiemu Ziembie, aby czuwał nad przebiegiem operacji "Zosia i Janusz przed ołtarz". Zwracam uwagę na tę postać, nie dlatego, że zagrał ją Piotr Lempa, ale że jest to wredny osobnik typu tajny agent, "niewidocznie" organizujący np. entuzjazm publiczności, przykrywający różne wady głównych aktorów widowiska, śledzący ich z ukrycia, a nawet dyrygujący kościelnym chórem. Mało śmieszne, bardziej groźne. W naszych przesyconych tajnymi służbami, naszpikowanych pluskwami czasach.

Jedynie prostolinijny Jontek - w tej roli wszechstronnie znakomity Paweł Skałuba - ostaje się ciut feministycznej krytyce Eweliny Pietrowiak. Niekoniecznie z braku "drugiego dna" osobowości. Bardziej dlatego, że próbuje ocalić Halkę nie tylko z czystej przyjaźni; to również próba ocalenia skrywanego uczucia do niej. Próba nieudana, bo też zlekceważona przez Halkę. Właśnie: ona jest nie tylko "prostą dziewczyną" z ludu, jest dość temperamentna, trochę sama sobie winna, że leci na Janusza niczym ćma w światło lampy. Ba, czy jednak uczuciami potrafimy sterować?

W tej roli również znakomita Katarzyna Hołysz. Doprawdy nie rozumiem, dlaczego chłodno przyjęta przez premierową publiczność, w odróżnieniu od Pawła Skałuby, a kuluarowo nawet wyszukującą jej rzekome braki. Nie przejmuj się Halko. Masz tak czarujący głos, że możesz nim owijać wokół palca każdego, niczym jedwabną wstążeczkę. Jesteś obdarzona "znakomitymi warunkami zewnętrznymi", jak się eufemistycznie mawia, żeby nie powiedzieć wprost: "jesteś piękna". I znakomita aktorsko. Czegóż chcieć więcej? A kto będzie chciał ci dokuczyć, zawsze coś znajdzie.

Ja tę inscenizację i interpretację "Halki" akceptuję. Tym bardziej, że podobała mi się scenografia, oprawa kostiumologiczna i wizualizacje, a samobójstwo szalonej Halki to wizualny majstersztyk. W pierwszym akcie, rozgrywającym się w pensjonacie ADRIA (neon), orkiestra zostaje poniekąd sprowadzona do roli "grającej do kotleta", w drugim - rozpięta pomiędzy wiejską kapelą a kościelnymi organami, pomiędzy skrajnościami zaś - musi unieść momentami przesłodzone piękno muzyki Moniuszki. W każdej z ról, co przypisuję zasłudze Andrzeja Straszyńskiego, spisuje się na medal.

Tę "Halkę" nie tylko warto, ale trzeba zobaczyć! Chociażby dla szczeliny..

Tadeusz Skutnik
POLSKA Dziennik Bałtycki
8 lutego 2010

Książka tygodnia

Paragon
Wydawnictwo Mamiko
Justyna Nawrocka

Trailer tygodnia