Opowiem Wam moją historię...

"Yotam" - reż: Karolina Szymczyk-Majchrzak - Teatr Nowy w Łodzi

Monodram "Yotam" na postawie tekstu Navy Semel na całym świecie bije rekordy popularności. Wystawiany jest od 1986 roku i od tej pory nie schodzi z afiszy. Grany był między innymi w Izraelu, Rumunii, Turcji, został wzięty na warsztat przez BBC w Londynie, a także rozgłośnie radiowe w wielu krajach. Dotarł również do Polski. Zainspirowana tekstem Karolina Szymczyk-Majchrzak podjęła się jego inscenizacji i stworzyła sztukę obok której nie można przejść obojętnie.

Gdzieś obok każdego z nas żyją osoby cierpiące na zespół Downa, dlatego jeszcze przed pójściem na spektakl warto zrobić sobie mały rachunek sumienia i odpowiedzieć na pytanie: czy zawsze zachowywałem/zachowywałam się porządku wobec osób chorych? Dlaczego ciągle osoby niepełnosprawne są źle traktowane? Co tę niechęć wywołuje - strach przed innością? A może to przeświadczenie o naszej „lepszości” daje nam przyzwolenie do złego traktowania słabszych? Jedno jest pewne - godzina w Teatrze Nowym podczas monodramu „Yotam” zmienia stereotypowe postrzeganie osób chorych na zespół Downa i sprawia, że każdy, kto kiedykolwiek zachował się nagannie w stosunku do cierpiących na tę chorobę, czuje wielkie zawstydzenie.

Jest noc, za ścianą śpi mały Yotam, który za kilka godzin będzie musiał zmierzyć się z wielkim światem, większym niż ten widziany z matczynych ramion, które zawsze służyły mu jako ratunek przed brutalnością innych. Chłopiec zaczyna swoją edukację, ma nowy plecak, zeszyty, czyli wszystko to, co wzbudza w małych dzieciach wiele radości i sprawia, że czują się jak dorośli, bo w końcu wkraczają w nowy, bardzo ważny etap w swoim życiu. Z Yotamem jest inaczej - on nigdy w tym ziemskim świecie nie będzie dorosły, zostanie na zawsze dzieckiem, gdyż ktoś obdarzył go takim życiem. Jest jednak osoba, która kocha tę tajemniczą inność, w której tkwi chłopczyk, a z której szydzą inni.

Poznajemy Zulę Carmen (Jolanta Jackowska-Czop), 38-letnią kobietę, żonę, matkę, „niespełnionego Picassa” - jak sama o sobie mówi. Historia umieszczona zostaje w bardzo minimalistycznej scenografii, ograniczającej się do ruchomej platformy, którą bohaterka sama przesuwa, przez co wprowadza nas w różne etapy w swoim życiu. Odnosząc się do przeszłości opowiada o zmianach wynikających z urodzenia chorego dziecka, załamaniach, kryzysach, ale też radościach i nadziejach. 

Zula nie mówi o sobie jak o bohaterze, relacjonuje wszystko bez większego roztkliwiania się i sentymentu, określa siebie jako niewyróżniającego się człowieka - to Yotam jest wyjątkowy! Używa całej swojej energii żeby się czegoś nauczyć, coś zapamiętać, podczas, gdy przeciętny człowiek wykorzystuje tylko ¼ możliwości swojego rozumu. 

Bohaterka podczas spektaklu walczy z panującym w naszym społeczeństwie stereotypem osób chorych. Zwraca się bezpośrednio do publiczności, aby zmierzyć się z przeświadczeniem o niższości tych ludzi. Opowiada brutalne dowcipy o mongoidalnych dzieciach, rzuca przezwiskami, jednak nie wywołują one śmiechu. Wręcz przeciwnie - przerażają i rodzą smutek. 

Wracając do przeszłości Zula zwraca się do osób w niej występujących, rozmawia z lekarzem, który namawiał ją do zostawienia Yotama, pielęgniarką, czy chłopcem, których zdjęcia są w trakcie rozmów wyświetlane na scenie. Aktorka sama też steruje światłem, bierze do ręki pilota, aby wyłączyć lampy, czy włączyć je, jednocześnie oświetlając odpowiednie miejsce na scenie. Kreuje przez to swoją przestrzeń, swój nocny świat. To moment, gdy Yotam śpi i może skupić się na sobie. Model życia został jej bowiem narzucony wraz z pojawieniem się tego wyjątkowego dziecka.

„Yotam” w wykonaniu Jolanty Jackowskiej-Czop to sztuka mądra, świetnie skonstruowana i zagrana. Obnażająca głupotę ludzi i ukazująca jak wiele krzywdy mogą wyrządzić słowa.

Kamila Golik
Dziennik Teatralny Łódź
9 kwietnia 2009

Książka tygodnia

Sześć opowieści o tym, jak godnie przeżyć życie
Agencja Dramatu i Teatru "Adit"
Tomasz Kaczorowski

Trailer tygodnia