Opowieść o odmienności

"Brzydki Kaczorek" - reż. Jakub Szydłowski - Opera i Filharmonia Podlaska w Białymstoku

Jakub Szydłowski już na stałe zagościł na deskach Opery i Filharmonii Podlaskiej. Na swoim koncie w Białymstoku ma reżyserię przedstawienia muzycznego, musicalu oraz dwóch bajek muzycznych. Do ostatnich z wymienionych należy „Brzydki kaczorek" – adaptacja opowieści pióra Andersena o kaczce zamieniającej się w łabędzia. Jest ona trochę inna od oryginału!

Jakub Szydłowski w umiejętny sposób wykorzystał ową bajkę do przedstawienia własnej opowieści o inności, tolerancji, szacunku oraz przyjaźni. Udało mu się to znakomicie, bo widowisko zmusza najmłodszych i starszych widzów do chwili refleksji.

Linia fabuły w „Brzydkim kaczorku" jest nieco inna niż ta w pierwowzorze. Reżyser wykorzystując schemat bajki magicznej, o której funkcjach pisał Władimir Propp, pokazuje losy bohatera. Między innymi: zostaje on wygnany, spotyka donatorów, zostaje uratowany od pościgu, musi sprostać trudnemu wyzwaniu, aby wrogowie zostali pokonani. Dzięki temu oryginalna opowieść zyskuje wartką akcję oraz staje się zrozumiała dla głównego odbiorcy – dziecka.

Bajka muzyczna w reżyserii Jakuba Szydłowskiego kładzie ogromny nacisk na problem inności. Konkretnie na cierpienie z jakim zmagają się „odmieńcy". Nie tylko brzydki kaczorek jest odtrącony, ale też i napotkanie przez niego postaci, takie jak: stary pies, prosiak, czy wrona. Otoczenie mówi o nich w sposób negatywny oraz niesłusznie wyklucza. Reżyser zastanawia się dlaczego tak się dzieje i udziela odpowiedzi jak radzić z tym problemem.

Przekaz potęguje scena, gdy bohater, ratując bezbronną postać, zostaje zaatakowany przez stado, stylizowane na okolicznych chuliganów – palą, używają niestosownych słów oraz osiedlowego języka. Wtenczas zostaje poruszony temat pogardy na tle miejsca pochodzenia. Padają pytania czy brzydki kaczorek jest „ciapatym", Żydem, a może kacapem. Zdarzenie kończy się szczęśliwie dla bohatera, ale u dorosłego widza pozostawia refleksję na temat współczesnych, co raz śmielej głoszonych przez część społeczeństwa, poglądów oraz przerażających zachowań.

Najmłodsi widzowie bardzo przeżywają „Brzydkiego kaczorka". Z wypiekami na twarzach śledzą jego przygody, a także kibicują w walce ze złem. Przekaz, który otrzymują na koniec brzmi następująco – musisz uwierzyć w siłę przyjaźni, pomagać innym, a wspólnie zniszczycie w innych nienawiść oraz nietolerancję. Ładny to przekaz.

Zaproszenie najmłodszych odbiorców na trwający ponad godzinę spektakl i utrzymanie ich uwagi, jest niemal niemożliwym wyczynem. Zespołowi opery udało się tego dokonać. Aktorzy (Rafał Supiński / Kamil Wróblewski, Karolina Kuklińska, Maciej Nerkowski, Bartłomiej Łochnicki, Monika Ziółkowska, Jakub Szydłowski / Andrzej Danieluk) robią wszystko, by najmłodsi jak najlepiej odebrali opowieść o brzydkim kaczorku. Angażują widzów, rozmawiają z nimi, zachęcają do wspólnej zabawy ruchowej i dźwiękonaśladowczej. Wychodzi im to rewelacyjnie.

Całość widowiska uzupełnia muzyka na żywo w wykonaniu zespołu, w składzie: Karina Komendera / Andrzej Makal (Fortepian), Amadeusz Buczyński / Andrzej Jabłoński / Maciej Skwierczyński (Gitara), Cezary Just / Rafał Makarski (Gitara basowa), Adam Krzyczkowski / Łukasz Zamaryka / Marcin Jadczak (Perkusja).

Wybranie się na „Brzydkiego kaczorka" to nie tylko mile spędzony czas, ale i mądra zabawa. Dlatego warto zaplanować wyjście do Opery i Filharmonii Podlaskiej całą rodziną.

Jakub Sosnowski
Dziennik Teatralny Białystok
9 stycznia 2019

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia