Osiedle z Bogiem w tle

rozmowa z Kamilem Katolikiem, reżyserem spektaklu "Święci osiedlowi"

Rozmowa z Kamilem Katolikiem, reżyserem spektaklu "Święci osiedlowi", którego premiera odbędzie się w Teatrze Dzieci Zagłębia w ramach Sceny Inicjatyw Twórczych w niedzielę 18 marca, o godzinie 18.00

Marta Odziomek: Jak dotarłeś do książki Lidii Amejko „Żywoty Świętych Osiedlowych” na podstawie której powstał spektakl?

Kamil Katolik:
Odpowiem na to pytanie inaczej: na początku chciałem po prostu zrobić spektakl opowiadający o ludziach żyjących w blokowiskach. Znalazłem odpowiednią formę - starą klatkę akordeonu, ale nie miałem historii, którą można by przedstawić. Na szczęście, w odpowiednim momencie kolega podsunął mi do przeczytania „Żywoty Świętych Osiedlowych” Lidii Amejko.

Lidia Amejko jest dramatopisarką i jak mówi w jednym z wywiadów - mimo że „Żywoty…” to proza, to jednak są to „wciąż teatralne monologi, gotowe na scenę”. Czy dało się to odczuć?

Tak - po przeczytaniu książki już wiedziałem, że mam gotowy tekst na scenę. Choć - moim zdaniem - nie ma w „Żywotach…” charakterów, ale pewne typy ludzkie. Nie da się na tym materiale zbudować krwistych postaci, jak na przykład u Dostojewskiego, ale są świetnie zarysowane pewne cechy typowe człowieka. Słowem - każdy bohater książki ma w sobie coś charakterystycznego.

W spektaklu spotkamy się z żywotami kilku osiedlowych bohaterów. Jak dokonałeś selekcji bohaterów, na podstawie czego wybrałeś właśnie tę czwórkę? Bo w książce jest ich wielu…

Cała powieść skonstruowana jest z krótkich rozdziałów, a każdy z nich jest w jakimś sensie odrębnym opowiadaniem o innej postaci. Jest tych opowiadań, więc i bohaterów, kilkadziesiąt. Dlaczego wybrałem właśnie tę czwórkę? Była mi w pewnym sensie najbliższa i - mam wrażenie - najlepiej skonstruowana.

Czy bohaterów tych coś łączy?

Osiedle! To właśnie takich mieszkańców, jakich zdecydowałem się sportretować w spektaklu widuję na polskich osiedlach. Są to Eryk Paker (osiłek), Jaracz Blantów (narkoman), Apolonia („pani lekkich obyczajów”) i Andżelika (ofiara molestowania). Każdy z nich jest też uchwycony w momencie dialogowania z Bogiem.

Rzecz dzieje się w betonowym osiedlu - jak w Twoim spektaklu wygląda organizacja przestrzeni, co się na nią składa?

Całość zanurzona jest w konstrukcji, którą tworzy stara rama akordeonu. Pouzupełniałem ją dodatkowymi elementami typu: klatki wentylacyjne, które są symbolem bloków, małe reflektory, lampki choinkowe, odkurzacz, słoiki. Sam także stworzyłem lalki z aluminiowego drutu. Forma tego spektaklu jest surowa, taka „industrialna” poniekąd.

Skoro sceną jest pusty akordeon, to charakter tego spektaklu musi być bardzo kameralny…

Tak, oczywiście. I to także było zamierzone. Spektakl może obejrzeć jednorazowo ok. 100 osób.

Kto występuje w spektaklu?

To jest spektakl jednoosobowy - ja wcielam się we wszystkich bohaterów, animuję lalki, operuję innymi elementami spektaklu. Towarzyszy mi Karol Kojkoł, kolega z Teatru, który wykonuje na akordeonie muzykę specjalnie skomponowaną na potrzeby „Świętych…” przez Jacka Wierzchowskiego.

Książka - jak piszą recenzenci - olśniewa treścią i zaskakuje formą, oryginalną narracją, wyszukanym słowem, jest pełna nawiązań do innych dzieł literackich. Czy ty to wykorzystujesz? Czy to ci przeszkadzało?

Reżyserując ten spektakl, myślałem także o jego odbiorcach. U Amejko jest bardzo wiele nawiązań przede wszystkim do Starego Testamentu. Są to takie ‘smaczki’, które rozszyfrowuje się podczas czytania książki - na przykład jedno z miejsc w książce, boisko, nazywa się Armagedon i dzieją się na nim straszne rzeczy. Zatem kto orientuje się w biblijnej metaforyce, wie, że Armagedon znaczy koniec świata i od razu ‘chwyta’ ów podtekst, miejsce nabiera wówczas dodatkowych znaczeń. Ale ja tych licznych podtekstów specjalnie w spektaklu nie wykorzystywałem, gdyż chciałem, aby każdy widz - również ten mniej oczytany - mógł zrozumieć „Świętych osiedlowych”.

O czym jest spektakl?

Na początku świata był „niebytu beton”. Kończąc dzieło stworzenia Pan Bóg nie wiedział, co zrobić z resztą szarej pulpy, więc upchnął ją gdzieś na krańcu świata i tak powstało osiedle, zamieszkane przez Eryka, Jaracza, Apolonię i Andżelikę, których podglądamy podczas ich codziennego życia, naznaczonego cichą obecnością Boga. Spektakl jest zatem osnuty wokół rozmowy człowieka z Bogiem. Stawia pytania: Jak ten Bóg postrzega nas, zamkniętych w betonowych blokach? Po co w ogóle powstało takie blokowisko? Jaki jest sens naszego życia?

Czy bohaterowie sami narzucają się Stwórcy, czy też daje On im się jakoś we znaki?

No właśnie to On ingeruje w ich życie, ale bohaterowie są jakby odporni na jego prośby, zawołania, próby nawiązania dialogu. Na przykład cała etiuda o Eryku pakerze jest próbą nawiązania kontaktu Boga z Erykiem. Dopiero kiedy Bóg postanawia odpuścić - wtedy Eryk zdaje sobie sprawę, że jest na świecie coś więcej, niż tylko siła jego mięśni.

Kładziesz nacisk na formę czy treść?

Zdecydowanie na treść, bo to właśnie słowo odgrywa w tym spektaklu najistotniejszą rolę. Forma jest dosyć oszczędna, idzie w ślad za treścią, uzupełnia ją niejako.

Czy podczas powstaniu spektaklu inspirowało cię coś więcej niż sama książka?

Na pewno były to własne obserwacje związane z ludźmi mieszkającymi w blokowiskach, których wokół nas jest tak wiele. Inspirowałem się pewnymi typowymi sytuacjami, których byłem świadkiem.

Sam kreujesz bohaterów i jednocześnie jesteś narratorem. To pewnie wymagał odcienie ciężkiej pracy.

Najwięcej pracy wymagało ode mnie zróżnicowanie bohaterów. I tutaj moje prywatne obserwacje najbardziej się przydały. Każdej postaci musiałem nadać jakiś charakterystyczny rys, wymyślić osobny sposób poruszania się lalki, która - de facto - jest kawałkiem drutu.

Realizm, symbolizm, a może groteska? W jakie stylistyce utrzymany jest spektakl?

Na pewno nie tu żadnej groteski ani realizmu. Forma tego spektaklu jest arealistyczna, więc dąży on ku liryzmowi i poetyckości, a nawet pewnej mistyce.

Spektakl formą nawiązuje do średniowiecznego misterium lalkowego. Cóż to takiego?

Jedna z teorii na temat teatru lalek mówi, że lalki przywędrowały do Polski razem z tzw. retablo, czyli otwieraną nawą ołtarza, a przedstawienia prezentowane były w formie misteriów. Konsekwencją retablo stały się zmechanizowane szopki, a potem - powstanie teatru lalkowego. Okazało się, że można robić spektakle wykorzystując taką formę. „Święci osiedlowi” są więc taką nowoczesną szopką, przeniesioną między mury podmiejskiego osiedla…

Spektakl powstał w ramach Stowarzyszenia Zielone Słońce, którego jesteś założycielem. Jak doszło do tego, że tytuł ten będzie pokazywany na Scenie Inicjatyw Twórczych?

Zaproponowałem dyrektorowi Teatru, Dariuszowi Wiktorowiczowi, aby spektakl pojawił się w repertuarze Sceny Inicjatyw Twórczych. Dyrektor przystał na moją propozycję, więc od 18 marca „Święci osiedlowi” wchodzą do repertuaru SIT-u.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Rozmawiała Marta Odziomek
Materiały Teatru
16 marca 2012

Książka tygodnia

Sztuka aktorska Aleksandry Śląskiej
Uniwersytet Gdański
Marta Cebera

Trailer tygodnia