Ostatnie kuszenie Wertera

"Instytut Goethego" - reż. Cezary Tomaszewski - Teatr Dramatyczny w Wałbrzychu

Najnowsza premiera w Teatrze Dramatycznym w Wałbrzychu została zainspirowana powieścią epistolarną Johana Wolfganga Goethego „Cierpienie młodego Wertera". I niech nie myli nas rekomendacja jej twórców, kojarząca się raczej z opisem kryminału w stylu Agaty Christie, jednak o coś zupełnie innego tu chodzi.

Streszczenie fabuły w opisie spektaklu mówi o morderstwach, odbywających się na Zamku Książ, w których tajemniczo i elegancko giną, znikając niejako po angielsku, poszczególni goście odbywającego się spotkania . Kontrowersyjne, wyrafinowane postacie z XIX – wiecznego świata odgrywane są przez znakomitych aktorów wałbrzyskiej sceny, każdy z nich tworzy charyzmatyczną, wciągającą w mrok swojego świata, kreację. Jest doktor, psychiatra, generał, arystokratka, ich salonowe, kurtuazyjne rozmowy, przerywane są czytaniem na głos fragmentów kultowej, XVIII – wiecznej powieści, po której następowała fala samobójstw wśród młodych ludzi. Goethe, będący protoplastą egzystencjalizmu, na piedestał wyniósł ideę śmierci zadanej w imię odrzucenia miłosnego. I to właśnie na jego wezwanie przybyli tu znamienici goście, jest tym bardziej wyczekiwany, im bardziej zagęszcza się akcja i ściele się trup. W końcu nie ma już wątpliwości, że to on jest mordercą, ale czy aby na pewno...?

Androgyniczna arystokratka (Sara Celler-Jezierska) , zgrywająca się na rasową heroinę, niczym w powieści Witkacego, prowokuje i rozerotyzowuje po kolei, przebywających w promieniu jej osobowości mężczyzn. Atmosfera w sztuce wibruje patosem i melancholią, rozładowaną przez śmieszne dialogi i ścieżkę dźwiękową niczym z angielskich melodramatów. Świetne jest przenikanie świata żywych i duchów, egzystują obok siebie, nie stwarzając żadnych konfliktów i skandali.

Jednak główne sedno sztuki to filozoficzne pytanie o sens i możliwość oddziaływania dzieła literackiego na jednostkę i społeczeństwo. Odpowiedź wygłoszona ustami samego Goethego (Dariusz Maj ) , nie pozostawia złudzeń. Pełen goryczy i braku wiary w empatię czytelników, przyznaje, że jest to już raczej niespotykane i nierealne w czasach kultury „self", nastawienia na przeżuwanie dzieł sztuki niż nadmierną egzaltację nimi. Autotematyczny wymiar sztuki, unoszący się niczym opary nad bagnem ignorancji, pozostawia w nas, widzach, niepokój i lęk egzystencjalny, czy czasem nie jest to jeszcze możliwe. Można wymieniać choćby przykłady z ostatnich lat : kontrowersyjny spektakl „Klątwa" w Teatrze Powszechnym w Warszawie, uznany za obrazoburczy i dzielący odbiorców na jego obrońców i przeciwników. Reszta jest faktycznie współczesną parodią werteryzmu, dzisiejsi odbiorcy są zaimpregnowani na przeżycia bohaterów sztuki, żyjemy szybko, bezrefleksyjnie i przeskakujemy szybko z kanału w kanał.

Jedynie dzieci utożsamiają się z bohaterami komputerowych gier i przeżywają ich klęski jak prawdziwe. Wszak nikt z widzów „Instytutu Goethego" również nie wpadł w depresję i dotychczas nie popełnił samobójstwa, na szczęście oczywiście.

Justyna Nawrocka
Dziennik Teatralny Wałbrzych
3 grudnia 2018

Książka tygodnia

Mitologia grecka i rzymska - Spotkania ponad czasem
Wydawnictwo Naukowe PWN SA
Katarzyna Marciniak

Trailer tygodnia