Oświadczenie członków zarządu ZASP

Ws. Stuhra i "Pokłosia".

Fakt, że nasi sąsiedzi na wschodzie, północy i południu nie kwapią się do rachunku sumienia, dobrze im się żyje z kościotrupem w szafie - nie jest żadnym argumentem byśmy my zło zamiatali pod dywan. Nasze przyznanie się do win, budzi respekt. I to jest powód do dumy z ojczyzny. Tak uważają nasi koledzy: Maciej Stuhr i Robert Rogalski. I my tak uważamy, dumni z ich obywatelskiej postawy - piszą Stanisław Brejdygant, Maria Mielnikow i Olgierd Łukaszewicz.

"Szli krzycząc "Polska! Polska!" - wtem pewnego razu

Chcąc krzyczeć zapomnieli na ustach wyrazu;

Pewni jednak, że Pan Bóg do synów się przyzna,

Szli dalej krzycząc: Boże! Ojczyzna! Ojczyzna!

Wtem Bóg z Mojżeszowego pokazał się krzaka.

Spojrzał na te krzyczące i zapytał: Jaka?"

Ważne to, od kilku stuleci zadawane pytanie: "Jaka?". Jest to pytanie ludzi myślących, odpowiedzialnych. Otóż należą do nich także odpowiedzialni i myślący aktorzy, wśród nich nasz kolega, Maciej Stuhr, który ma świadomość, że nie jest jedynie "instrumentem", że jeżeli bierze udział w jakimś dziele (zwłaszcza tyczącym trudnego, bolesnego tematu), to czyni to z przekonaniem, odpowiedzialnie. Patriotyzm naszego kolegi jest, naszym zdaniem, szlachetnej próby, jak ten, cytowanego wyżej Słowackiego, jak ten, jego genialnego adwersarza, Mickiewicza, także opluwanego w podobny sposób i podobnymi słowami i przez ludzi o podobnej mentalności kilkadziesiąt lat temu, jak Stuhr dzisiaj, Stefana Żeromskiego, także Czesława Miłosza, lżonego przez obrońców "czci narodu", którzy bronili wstępu na Skałkę jego zwłokom, nie bacząc na hołd złożony jego poezji i jego człowieczeństwu przez Jana Pawła II. Żeby nie było nieporozumień. Nie po to przytaczamy tu wielkie nazwiska by czynić jakiekolwiek porównania wartości dzieł. Chodzi o wskazanie wzorca. Jesteśmy przekonani, że ci wielcy wymienieni powinni być - i w wypadku Macieja Stuhra właśnie są - wzorcem w szukaniu odpowiedzi :"jaka Polska?" A zatem: wielkoduszna, tolerancyjna, pozbawiona trujących złogów szowinizmu i ksenofobii, traktująca wszystkich swych obywateli jak braci. No i przede wszystkim odpowiedzialna. Nie krzepiąca serc mistyfikacją wielkości, ale szczerze dumna z tego co istotnie wielkie i szlachetne w jej historii. I uczciwie, choć z bólem, przyznająca się do tego co małe i nikczemne. Bardzo by nam zależało by w Polsce przestała być aktualna diagnoza wielkiego nauczyciela tego narodu, Cypriana Kamila Norwida, że Polak w Polaku wielki, ale człowiek w nim mały. Otóż wymienieni wyżej wielcy nasi twórcy i nasz kolega aktor dają przykład świadomości, że najpierw i przede wszystkim jest się Człowiekiem, członkiem wielkiej Rodziny Człowieczej, a dopiero potem Polakiem, Czechem, Niemcem, czy Francuzem, a jeszcze potem aktorem czy kimkolwiek innym z zawodu. I, jeżeli odwołać się do słusznie podkreślanego wspólnego, europejskiego dziedzictwa, do Chrześcijaństwa, to warto przypomnieć sobie słowa Spowiedzi Powszechnej: "Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina". Adwersarze (delikatne słowo na określenie ziejących nienawiścią opluwaczy Stuhra) wydają się z zapałem bić tylko w cudze piersi. Można by powiedzieć trawestując gorzkie słowa Juliana Tuwima z "Kwiatów Polskich", że są to "już katolicy, ale jeszcze nie chrześcijanie".

Rzecz tyczy udziału Macieja Stuhra w "Pokłosiu" Władysława Pasikowskiego a zwłaszcza kilku jego publicznych wypowiedzi na temat tego filmu i swego w nim udziału. W filmie tym wspaniałą, poruszająca role zagrał też inny nasz kolega, nestor, liczący dziś dziewięćdziesiąt trzy lata, Robert Rogalski, ś w i a d e k tamtych czasów i tamtych wydarzeń. Oczywiście sensu nie ma porównywanie wiarygodności tego naocznego świadka z wiarygodnością (wiedzą) pożałowania godnych, o pokolenia młodszych, "obrońców czci narodu". Robert Rogalski w pięknej opowieści - zwierzeniu (GW. 24-25.11. 2012) broni Macieja Stuhra przed nikczemnymi atakami. Ale przede wszystkim się d z i w i. "Dla mnie ta awantura jest zupełnie niepojęta" - mówi. "Te ataki na Maćka Stuhra, jakaś obrzydliwość." I o sobie, który pamięta: "Byłem młodym chłopakiem, ale takim, który rozumie." I dlatego, że wtedy rozumiał i dziś rozumie, nie może pojąć reakcji (bez próby choćby zrozumienia przez nich istoty rzeczy) dzisiejszych "narodowców". Po wojnie, jako akowiec, był przesłuchiwany i bity przez Bezpiekę. "Szefem Bezpieki był Żyd, tak, proszę pana. Tylko pytam co z tego. Ten Żyd, ubowiec, pewnie nie odpoczywa teraz w spokoju. Ale co winni byli ci biedni, smutni, zwykli Żydzi z Jedwabnego, że jakiś inny Żyd poszedł do Bezpieki." Robert Rogalski dziwi się. On żyje myślą. Pamięcią. Ci, którzy plują na aktora Macieja Stuhra nie mają snadź potrzeby myślenia. Oni "reagują". Głęboko przekonani o nieskalanej żadnym złym czynem naszej historii i absolutnej niewinności narodu, wołają, że "kalanie gniazda", że "szarganie opinii". Fakt, że nasi sąsiedzi na wschodzie, północy i południu nie kwapią się do rachunku sumienia, dobrze im się żyje z kościotrupem w szafie - nie jest żadnym argumentem byśmy my zło zamiatali pod dywan. Nasze przyznanie się do win, budzi respekt. I to jest powód do dumy z ojczyzny. Tak uważają nasi koledzy: Maciej Stuhr i Robert Rogalski. I my tak uważamy, dumni z ich obywatelskiej postawy.

Stanisław Brejdygant

Maria Mielnikow

Olgierd Łukaszewicz

(-)
Materiał Organizatora
0
Portrety
Maciej Stuhr

Książka tygodnia

Rzecz w teatrze Jana Klaty
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Michalina Lubaszewska

Trailer tygodnia