Oto wielka tajemnica...

"Konstelacje" - reż. Agata Biziuk - Teatr Polski w Poznaniu

„Konstelacje" Nicka Payne'a to nie jest przyjemny spektakl dla każdego. Pokusiłabym się raczej o stwierdzenie, iż jest to przedstawienie jedynie dla „niektórych".

Reżyserka Agata Biziuk sprawia, że historia bliżej nieokreślonej pary, granej przez Agnieszkę Findysz i Piotra B. Dąbrowskiego, zmusza widza do niemałego wysiłku intelektualnego. I nawet, pomimo nieustannego skupienia na prezentowanym temacie, pewne wnioski docierają do widza dopiero po kilku minutach, godzinach, a czasem i dniach, jeśli zdarzy się ktoś bardziej skłonny do refleksji. Podkreślić należy, iż owa refleksja w „Konstelacjach" jest wręcz niezbędna do prawidłowego odbioru spektaklu. Do tego, by uchwycić jego wielopłaszczyznowość, wielowątkowść i głębokie przesłanie, lecz wcale nie moralizatorstwo (bo przecież pouczać umie każdy).

Przedstawiona zostaje Ona i On. A później... Później dowiadujemy się „jak to by było gdyby". Gdyby zamienić jedno słowo na inne, by dać do zrozumienia, że ktoś jest dla nas ważny. Albo gdyby zmienić temat rozmowy, by dwie dusze miały szansę się odnaleźć. Jak to by było gdyby On jej nie zdradził, albo gdyby Ona nie zdradziła go. Któż z nas nigdy nie pomyślał „gdybym tylko wtedy spróbował..." albo i odwrotnie „gdybym tego nie zrobił...". Podobnie jest w tym spektaklu. Widzimy kilka alternatywnych rozwiązań. Historii w których jedna decyzja całkowicie zmienia resztę życia. Miliony równoległych czasoprzestrzeni w których mogliśmy się znaleźć, ale się nie znaleźliśmy.

Po dłuższym czasie wszechogarniającego i nieco męczącego chaosu słyszymy bardzo wyraźne słowa „jestem zazdrosny o pszczołę miodną". Fraza ta jest niczym balsam dla uszu po wielu mniej zrozumiałych, niekiedy wręcz irytujących, w kółko powtarzanych słowach typu: „Zanim ludzie mieli wiatę... Zanim ludzie mieli wiatę... Kurwa!"
Dowiadujemy się ostatecznie, że są trzy rodzaje pszczół. Każda z nich ma jasno wyznaczone zadanie, a kiedy je zrealizuje – umiera. Główny bohater zazdrości im ich jasnego celu.
Pyta: „jak mamy spędzić nasze życie?" Czy ktoś zna odpowiedź na to pytanie?
Ilu z nas ma czas je sobie zadać? A nawet, jeśli ludzie zadadzą sobie ten trud i postawią pytanie, to gdzie znaleźć odpowiedź? Wiedzieć po co się żyje... Oto wielka tajemnica naszego jestestwa. Niejeden człowiek zapewne zazdrości pszczołom, czy też innym zwierzętom owej prostoty. Istota ludzka musi tymczasem nieustannie podejmować setki decyzji, a mimo to nigdy nie ma pewności, czy wybrała tę najlepszą drogę.

Spektakl porusza także inny problem, będący nieodłączną częścią ludzkiej egzystencji. Tematem tym jest śmierć, która przeplata się z życiem niczym wirująca w miłosnym akcie para kochanków. Nigdy bowiem nie wiemy, jak wiele razy się o nią otarliśmy. Nie wiemy, kiedy jedna decyzja – spóźnienie na pociąg, odwołane spotkanie, niewyłączone żelazko – uratowało nas od objęć Tanatosa . Zapominamy o tym, że „nie czas jest nam dany, ale chwila". Główny bohater wyraźnie o tym przypomina. Podkreślając tym samym istotę świadomego wykorzystania właśniej tej chwili, która została nam dana, gdyż kolejnej możemy już nie otrzymać.

„Konstelacje" zagrane przez tę parę bezsprzecznie wybitnych aktorów są spektaklem wymagającym od widza jego własnego wkładu, zarówno intelektualnego, jak i duchowego. Pomimo kilku zabawnych kwestii przedstawienie to jest raczej brutalnie ściągające człowieka na ziemię i przypominające o tym, jak ważna jest ta chwila, w której się znajduje. Nie tylko ze względu na wpływ na jego dalsze losy, ale przede wszystkim dlatego, że zawsze może być tą ostatnią.

Dominika Błaszak
dla Dzienika Teatralnego
10 września 2015
Portrety
Agata Biziuk

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia