Owadzia menażeria we Wrocławskim Teatrze Lalek

"Co w trawie piszczy" - reż: Radosław Kasiukiewicz

Dziecięcą fascynację robalami umiejętnie wykorzystali twórcy najnowszego spektaklu Wrocławskiego Teatru Lalek. Opowiedzieli z humorem o życiu owadów, a w zabawie przemycili wiele informacji z zakresu biologii i ekologii

Edukacyjne spektakle zwykle grzeszą nachalnym moralizatorstwem lub są naszpikowane faktami, których ciężar zabija akcję. W przypadku "Co w trawie piszczy" udało się zrównoważyć edukację z zabawą. Nad sztuką pracował wraz z autorami - Lidią Amejko i Mariuszem Czubem - dyrektor wrocławskiego zoo Radosław Ratajszczak. W efekcie powstała opowieść o życiu owadów bez natłoku informacji.

W centralnym punkcie sceny, na obrotowej bryle symbolizującej łączkę, pojawiają się naturalistyczne insekty. Sir Chrząszcz chrzęści chitynowym pancerzykiem, patyczaczka Małgosia wyjaśnia, na czym polega mimikra, a drapieżna pajęczyca czarna wdowa opowiada, jak zjadła swojego męża. Dzieci dowiedzą się, że świerszcze mają uszy na nogach. Karaluch zdradzi im, czym się żywi, a jadowita skolopendra przyzna, ile ma nóg.

Ta owadzia parada prezentuje się przed głównymi bohaterami spektaklu - rapującymi gąsieniczkami, które były świadkami walki chrząszcza z traktorem. Maszyna przejechała go i zagraża teraz łączce. Gąsienice nie wiedzą, czy walczyć z maszyną, czy ewakuować się. Owady udzielają im rad, zawsze zgodnych z ich własną - a nie gąsienicową - naturą.

I choć nie brakuje tu humoru i skocznych piosenek, zaczyna być to nużące, ale w krytycznym momencie, gdy najmniejsi widzowie zaczynają się niecierpliwie kręcić, następuje przerwa w spektaklu. Po niej akcja rozgrywa się w ekspresowym tempie: nad głowami widzów krąży szarańcza, a małe gąsieniczki ogrania sen. Przepiękną sceną jest ich przemiana w motyle. Ten tajemniczy proces oglądamy przez olbrzymi żyłkowany liść. Z robaków zakutanych w puchowe śpiwory, przypominających ludzika Michelin, stają się powabnymi motylami. Docenić trzeba znakomitą scenografię Michała Dracza. Reżyser Radosław Kasiukiewicz nie miał łatwego zadania, bo musiał poprowadzić aktorów animujących lalki pozbawione ludzkich cech i budzące zwykle odrazę. Śpiewający karaluch czy sycząca skolopendra zyskały jednak sympatię widzów. Zasługa w tym aktorów, którzy świetnie kreują postaci głosem.

Można oczywiście zastanawiać się, co robią na łączce gatunki niewystępujące w Polsce, ale można też po prostu uznać spektakl za ogólną lekcję entomologii. Zwłaszcza, że całość dopełnia występ Radosława Ratajszczaka z egzotyczną, owadzią menażerią. I choć zapowiadana atrakcja przedstawienia robot Hexor odmówił działania, jakoś szczególnie go nie brakowało.

Spektakl

"Co w trawie piszczy", premiera we Wrocławskim Teatrze Lalek, 12 września 2009.

Scenariusz: Lidia Amejko, Mariusz Czub, opracowanie dramaturgiczne: Mateusz Pakuła, reżyseria: Radosław Kasiukiewicz, scenografia: Michał Dracz, muzyka: Piotr Baron, Adam Milwiw-Baron, obsada: Agata Kucińska, Konrad Kujawski, Patrycja Łacina-Miarka, Grzegorz Mazoń.

Agnieszka Kołodyńska
Gazeta Wyborcza Wrocław
14 września 2009

Książka tygodnia

Niebieska Księga z Nebo
Wydawnictwo Pauza w Warszawie
Manon Steffan Ros

Trailer tygodnia

Napój miłosny
Jitka Stokalska
Opera na Zamku w Szczecinie zaprasza ...