Ożywić maskę

rozmowa z Mariuszem Kiljanem

Tak naprawdę chciałem, żeby spektakl ten był edukacyjny. Chcę też żeby dzieci poznały świat Muminków. O wiele łatwiej w kinie jest narysować Dolinę Muminków. Trudniej jest to zrobić w teatrze, aczkolwiek " Lato Muminków" to jest jedyna opowieść, w której Muminki poznają teatr. To on jest głównym bohaterem "Lata Muminków". Dzieci poznają teatr, uczą się teatru. Uczą się słów, które są dla nich nowe, na przykład czym jest charakteryzatornia. Już samo bieganie po teatrze i szukanie Muminków w różnych miejscach teatru będzie frajdą

Rozmowa z Mariuszem Kiljanem, reżyserem spektaklu dla dzieci „Lato Muminków”, którego premiera odbędzie się 23 października w Teatrze Lalek we Wrocławiu.

Monika Nawrocka: O ile dobrze wiem, to Pana tego rodzaju debiut. Dlaczego zdecydował Pan się na coś nowego właśnie w Teatrze Lalek i dodatkowo jeszcze dla dzieci?

Mariusz Kiljan: Z dziećmi jeszcze nie eksperymentowałem w swoim życiu. Z racji tego, że posiadam trzy i pół-letnie dziecko, które zaczęło mówić, poznawać nowy świat, a jego wyobraźnia przekroczyła moje najśmielsze oczekiwania, stwierdziłem, że ja stary facet, muszę sięgnąć do tamtej wyobraźni. To właściwie mój ukłon w stronę dzieci i mam nadzieje, że to właśnie dzieciom będzie podobał się ten spektakl.

A dlaczego „ Lato Muminków” fińskiej autorki, a nie na przykład polska baśń? Tym bardziej, że w 2008 roku miała miejsce kinowa premiera „ Lata Muminków”. Czy nie boi się Pan, że dzieci będą czuły przesyt Muminków?

Mamy teraz w ogóle przesyt bajek w kinach. Dzieci przychodzą do kina Kupują popcorn, coca colę i siedzą w kinie rozrabiając. Dookoła nich, cały amerykański show biznes  próbuje wcisnąć im na siłę w proporcjach 1:1, to co się dzieje ze zwierzątkami, postaciami z kosmosu…itd, a tak naprawdę nie zwraca się uwagi na to, czego dziecko potrzebuje i jak dziecko postrzega rzeczywistość. Zwraca się tylko uwagę na to, jak najlepiej sprzedać produkt. Z kinową wersją „ Lata Muminków” jest tak, że wersja ta jest oglądana przez dzieci jako kolejny film, kolejna  bajka. Czyli coś, co jest na kartonie, coś co tak naprawdę nie żyje. Więc pomyślałem sobie, że skoro dzieci mają teraz wirtualną rzeczywistość 2D bądź 3D, to ja powalczę o to, by dzieci zobaczyły jak wygląda 4D, czyli to, co jest najważniejsze w teatrze.  Kontakt aktora z widzem. Dlatego Muminki będą żywe. W takich proporcjach, jakich powinny być. Są duże. Są bardzo blisko dzieci, bo spektakl grany jest na czterech scenach.

„ Lato Muminków” ma uczyć i bawić. Bardziej ma być to jednak zabawa czy nauka o teatrze? Jak będzie wyglądało przejście dzieci z parku, gdzie zaczyna się spektakl, do teatru?

Proporcje te są zachwiane. Tak naprawdę chciałem, żeby spektakl ten był edukacyjny. Chcę też żeby dzieci poznały świat Muminków. O wiele łatwiej w kinie jest narysować Dolinę Muminków. Trudniej jest to zrobić w teatrze, aczkolwiek „ Lato Muminków” to jest jedyna opowieść, w której Muminki poznają teatr. To on jest głównym bohaterem „Lata Muminków”. Dzieci poznają teatr, uczą się teatru. Uczą się słów, które są dla nich nowe, na przykład czym jest charakteryzatornia. Już samo bieganie po teatrze i szukanie Muminków w różnych miejscach teatru będzie frajdą. Poza tym w innych salach dzieci będą zmobilizowane do tego, żeby pomagać bohaterom. Będą musiały odnajdować hasła, zaklęte słowa klucze…nie chcę wszystkiego zdradzać. Myślę, że nauka przez zabawę jest najlepsza dla dzieci w wieku od 3 do 9 lat, do jakich adresowany jest nasz spektakl. Dla nich będzie to najbardziej przyswajalne.

Czy nie kusiło Pana chociaż przez chwilę, by zagrać którąś z postaci?

Ja tak naprawdę jestem wszystkimi postaciami. Świat Muminków jest światem dorosłych. Mamy tatę Maminka , mamę, dzieci i relacje między nimi są takie jak w rodzinie. Jeżeli rodzice przyjdą z dziećmi nie będą się na pewno nudzić. Będą  mogli poznać własne przywary i wady, jakie często mamy w życiu codziennym, a zapominamy o nich, kiedy mamy do czynienia z własnym dzieckiem.

Jak pracowało się z aktorami Teatru Lalek?

To dla mnie nowe wyzwanie. Sam jestem aktorem teatru dramatycznego. Aktor lalkowy przede wszystkim pracuje formą. To trochę inny rodzaj ruchu, zachowania na scenie. To granie jest szersze. Nie można „mruczeć” sobie pod nosem. Maska, którą ma się na głowie, przeważnie jest martwa, a aktor ma ją ożywić.

A czy wie Pan bądź czuje, że powstanie kolejne przestawienie dla dzieci w Pana reżyserii?

Są takie przymiarki, jednak nie chcę teraz zdradzać tytułów. Nie wiem jeszcze, ale chyba nie do końca myślę o bajkach polskich, aczkolwiek materiał jest. Jestem bardzo strachliwym człowiekiem, jeżeli mowa o tak zwanej literaturze polskiej. Jest ona przerabiana setki razy. Oto choćby nowa premiera „Ślubów panieńskich”… I z reguły to jest tak, że wszyscy traktujemy naszą polską literaturę, jako coś obowiązkowego, na co trzeba chodzić. Młodzież jest wtedy na siłę wciskana do kina i do teatru. I już pierwszy kontakt z takim materiałem jest na anty, na nie. A ja chciałbym, żeby dzieci po prostu przychodziły do teatru, bo chcą, a nie muszą.
Dziękuję bardzo za rozmowę!

Monika Nawrocka
Dziennik Teatralny Wrocław
22 października 2010
Portrety
Mariusz Kiljan

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia