Pałac z dyni

"Amelka, Bóbr i Król na dachu" - reż: Petr Nosálek - Teatr Nowy w Zabrzu

Czeski reżyser Petr Nosálek od wielu lat z powodzeniem pracuje w Polsce, tworząc piękne spektakle dla dzieci i dorosłych. Jednak to właśnie dziecięcą publiczność Nosálek upodobał sobie najbardziej, realizując w różnych miejscach w kraju pouczające baśnie z zachwycającą oprawą plastyczną. Reżyser za swoją działalność artystyczną był już w Polsce kilkakrotnie nagradzany i możemy sobie tylko życzyć, aby nadal tworzył dla naszej młodszej publiczności.

Nosálek często podejmuje się inscenizacji tego samego tekstu w różnych teatrach, ponieważ, jak sam przyznaje, parafrazując słowa Zbigniewa Herberta, trzeba „powtarzać stare zaklęcia ludzkości” a do nich bez wątpienia należą baśnie. Czeski twórca od dawna współpracuje także z Teatrem Nowym w Zabrzu, gdzie kilka lat temu wyreżyserował spektakl dla dorosłych „Igraszki z diabłem” (dziś już niestety nie jest grany), zaś przed dwoma laty stworzył „Piękną i Bestię”. W listopadzie zeszłego roku miała z kolei miejsce premiera przedstawienia pt. „Amelka, Bóbr i Król na dachu” i, podobnie jak w przypadku poprzedniej bajki, ta również miała swoje wcześniejsze inscenizacje w reżyserii Nosálka - we Wrocławiu i Białymstoku. Nosálkowi ciężko jednak postawić zarzut powtarzania się, ponieważ opowiadane przez niego historie za każdym razem brzmią wyśmienicie i warto zabierać na nie dzieci. Zwłaszcza, że nawet dorośli nie mogą na jego spektaklach narzekać na nudę.

„Amelka, Bóbr i Król na dachu” napisana została przez niemieckiego dramaturga Tankreda Dorsta oraz Ursulę Ehler, autorów zaś zainspirowały „Baśnie reńskie” Clemensa Brentano. Tytułowa bohaterka Amelka jest skromną dziewczynką, która mieszka z przybraną matką Panią Frygą i jej córką Mruksą w małej chatce nieopodal lasu. Pewnego dnia śpiewający Kos przepowiada przybycie do ich domu króla, co Pani Fryga interpretuje jako zapowiedź rychłego ślubu jej córki z zamożnym władcą. Postanawia dobrze przygotować się na przyjęcie króla i wyprawia Amelkę do lasu po miód, żeby dziewczyna nie przeszkodziła w małżeńskich planach Mruksy. Przy okazji liczy na to, że pasierbica cała i zdrowa z lasu już nie wróci. Nieświadoma niczego Amelka rusza w drogę, która przyniesie ze sobą wiele ciekawych przygód, spotka niezwykłych przyjaciół, którzy okażą się pomocni w trudnych chwilach i wspólnie zażegnają czyhające na nich niebezpieczeństwo. 

Baśń jak to baśń, momentami straszy, bawi, ale też niesie ze sobą naukę. Śledząc przygody dzielnej Amelki, dzieci po raz kolejny przekonają się, że warto jest spełniać dobre uczynki i nigdy nie należy żałować czasu, aby nieść pomoc innym, nawet jeśli bardzo się spieszymy. Przedstawienie posiada przy tym atrakcyjną dla dzieci oprawę sceniczną, która śmiało może konkurować z animowanymi efektami specjalnymi oglądanymi na bajkowych porankach w kinie. Scenografia zaprojektowana przez Pavla Hubicka, który nie po raz pierwszy współpracuje z Nosálkiem, jest bardzo barwna i zaskakująca, zwłaszcza w scenie finałowej, kiedy Dynia zamienia się w pałac. Wyraziste kolory takie jak: ciemna zieleń, mocny pomarańcz czy głęboki błękit tworzą fantastyczny, urzekający świat. Główny elementem scenografii to ustawiona na kółkach drewniana konstrukcja z przesuwanymi zasłonami i dachem, na który bohaterowie wspinają się po drabinach. Ruchoma platforma spełnia rolę domu, lasu, gruszkowego drzewa oraz innych ważnych dla akcji miejsc. 

Zespół zabrzańskiego teatru, który bardzo dobrze sprawdza się w rolach komediowych, także w bajkach zdobywa dużą sympatię młodej publiczności. Aktorzy są świadomi, że dla dzieci należy grać inaczej, trzeba ich zabawić na scenie i starać się nawiązać z nimi kontakt. Pod tym względem nie ma sobie równych Marian Kierycz, ujmujący jako Roztargniony Król, wzbudzający sympatię i zabawny nawet wtedy, kiedy nic nie mówi. Równie dobrą rolę Kierycz stworzył zresztą w „Pięknej i Bestii”, gdzie zagrał postać ojca, przez co obie role mogą nasuwać wzajemne skojarzenia. Bardzo naturalnie Amelkę zagrała Agnieszka Radzikowska, a reakcje na widowni świadczą o tym, że w Zabrzu jej rola doczekała się już małego, młodocianego fanklubu, gotowego podpowiedzieć dziewczynie, co należy zrobić ze złotą kłódką i co oznaczają tajemnicze znaki w wanience...

Zabawną postać Bobra stworzył Andrzej Kroczyński, którego reżyser, widocznie sam niepozbawiony poczucia humoru, usadowił na niskim krzesełku wyposażonym w kółka. Takie rozwiązanie pozwoliło bohaterowi zachować odpowiednie proporcje pomiędzy nim a znacznie przecież większymi od zwykłego bobra ludźmi. Sam pojazd stanowił całość z kostiumem, aktor natomiast bez problemów mógł się na nim poruszać, odpychając się stopami schowanymi w klaunowskich butach.

Rola czarnych charakterów przypadła w udziale, jak to zwykle w baśniach bywa, przybranej matce i siostrze Amelki, w które wcieliły się Jolanta Niestrój-Malisz oraz Dorota Rusek. Podobny wygląd obu bohaterek służył podkreśleniu ich jednakowych osobowości. Matkę i córkę cechuje bowiem głupota, próżność, zazdrość i zachłanność. Aktorki są ubrane w skąpe czarno-czerwone kostiumy, które wyglądają jak bielizna, noszona przez panie mniej więcej w XIX wieku. Podarte pończochy, potargane włosy Mruksy czy wałki na głowie Pani Frygi podkreślają ich rozmemłanie, biedę i lenistwo. Dorosły widz, przyglądając się bohaterkom, może jednak odczytać w ich wyglądzie komunikaty skierowane tylko do niego, a nieczytelne dla młodszych widzów. Dorota Rusek, jako Mruksa, ubrana jest seksownie i bez żadnej pruderii można nawet stwierdzić, że wygląda nieprzyzwoicie, natomiast Pani Fryga przypomina podstarzałą rajfurkę (wszak na wydaniu córki za mąż zależy jej najbardziej!). Nie ma jednak w ich stroju chęci prowokowania, lecz rozbawienia widza tą nieudolna kokieterią.

Reżyser zabawia rodziców również dzięki postaci Dojrzałej Gruszki, która po zeskoczeniu z drzewa marzy tylko o tym, aby zostać zjedzoną, zanim zgnije. Postać ta wyśmiewa nadmierne skupianie się na własnym wyglądzie, ale również przekaz ten nieco inaczej może być odczytany przez dzieci i ich rodziców. Grająca tę rolę Aleksandra Gajewska przemienia się na scenie w kusicielkę, która wabi potencjalnych konsumentów, wychwalając swoją soczystą dojrzałość, nienaganny kolor skórki i ogólną gotowość do bycia zjedzoną. Prowadzi wręcz erotyczną grę, chcąc się przypodobać Bobrowi, a jej flirt z Tajnym Radcą (Krzysztof Urbanowicz) nie pozostawia już wątpliwości, na czym owa konsumpcja miałaby polegać i do czego tak na prawdę Gruszka dojrzała.

Dla dzieci dodatkową atrakcję stanowią proste, szybko wpadające w ucho piosenki, których refreny łatwo podchwytują. Umiarkowany czas trwania przedstawienia także zdaje egzamin wobec dziecięcej cierpliwości i skupienia dłużej uwagi na jednej rzeczy. „Amelka, Bóbr i Król na dachu” stanowi świetną propozycję dla młodego widza wchodzącego dopiero w świat teatru, który porusza wyobraźnię i potrafi sprawić, że nie tylko w filmie dynia może zamienić się w pałac.

Barbara Wojnarowska
Dziennik Teatralny Katowice
30 marca 2010

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia